Duża korekta na rynkach finansowych

Pandemia koronawirusa COVID-19 wywołała na rynkach finansowych prawdziwy rollercoaster. Niestabilna sytuacja na światowych giełdach sprawia, że wielu inwestorów zadaje sobie dzisiaj pytanie, czy inwestowanie w jakiekolwiek instrumenty finansowe mogą być w obecnej sytuacji bezpieczne i opłacalne? Zapytaliśmy o to ekspertów. 

 

galeria

KAMIL CISOWSKI

Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

Covid-19 wywołał krach na rynkach kapitałowych na całym świecie. Giełdy mocno tąpnęły. Co konkretnie się do tego przyczyniło?

Działania, na których podjęcie zdecydowały się najważniejsze gospodarczo państwa na świecie, polegające na częściowym zamknięciu gospodarek, spowodują niewidzianą od czasu Wielkiego Kryzysu (1929-1932 r.) pod względem głębokości recesję. Globalne PKB spadnie zapewne w 2020 r. o 4-6%, a jego powrót do poziomu z 2019 r. może zająć nawet 2 lata. Naturalna w tej sytuacji była drastyczna przecena na globalnych rynkach akcji. 

Czy kryzys wywołany pandemią  to dobry czas na inwestowanie na rynku finansowym? Jeśli tak, to dlaczego? 

Podstawowa reguła inwestowania mówi, że właśnie momenty, gdy na rynkach panuje strach są najlepsze, by zwiększać ryzyko portfeli, zwiększać alokację w akcjach i innych agresywnych klasach aktywów. W tym momencie jednak warto podkreślić, że początkujący inwestor, któremu się wydaje, że to jest punkt, w którym znajdujemy się w końcówce maja, bo wciąż chodzimy w maseczkach, będzie się bardzo mylił. Rynki akcji znajdują się 25-35% powyżej marcowych dołków, a wyceny odnoszone do spodziewanych zysków spółek w latach 2020-21 r. nie są już niskie. Sami widzimy atrakcyjniejszy stosunek zysku do ryzyka w bardziej ryzykownych segmentach długu zagranicznego, czy np. w złocie. 

Jakiego typu spółki mogą w najbliższym czasie odrabiać straty? 

Takie pytanie niekoniecznie ma już sens, bo nawet na polskim rynku znajduje się wiele spółek, które znajdują się na wysokich poziomach, szczególnie pośród tych mniejszych. W momencie udzielania wywiadu sWIG80 znajduje się na dodatnim poziomie od początku roku, co zresztą potwierdza, że Pracownicze Plany Kapitałowe, nawet przy opóźnieniu reformy emerytalnej, którą wywołał koronawirus, mogą być przełomem dla GPW. Nawet w WIG20 wciąż można znaleźć spółki, które, jak się wydaje, mogą znaleźć się znacznie wyżej, gdyby epidemia nie miała nawrotów, ale niektóre, przede wszystkim banki, zostaną nią dotknięte na długo. 

Czy jakieś branże, konkretne sektory obecne na giełdach w Polsce i na świecie zyskały w czasie pandemii, a które zostały najmocniej poturbowane i mogą mieć duże problemy z podniesieniem się?

Oczywiście, że w takich sytuacjach zawsze znajdują się zwycięzcy. Nie tylko chwilowi, jak różne, często mało transparentne spółki z GPW, które w komunikatach próbowały „podpiąć się” pod temat koronawirusa, ale bardziej trwali, np. producenci artykułów medycznych, spółki nowych technologii oferujące narzędzia, na które popyt w wyniku pracy zdalnej wzrósł wielokrotnie, czy wreszcie uwielbiani w Warszawie producenci gier. W ujęciu globalnym dotyczy to często również gigantów, chociażby jednej z najcenniejszych spółek na świecie, Amazona, czy Netflixa. Jednocześnie istnieje wiele sektorów, których dalsza działalność stoi pod poważnym zdaniem zapytania. Oczywistym przykładem są linie lotnicze czy operatorzy statków wycieczkowych, ale cały sektor turystyczny może podnosić się z tej sytuacji przez lata. 

Dużo się mówi, że w dobie zerowych lub ujemnych stóp procentowych dobrze jest inwestować w metale szlachetne. Czy tak jest w istocie?

Zerowe lub ujemne stopy procentowe nie są z nami tak długo, by jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Faktem jest, że największa hossa na rynku złota (1971-1980) miała miejsce częściowo na skutek niskich stóp w USA (w większym stopniu w wyniku „zamknięcia złotego okna”), a kończyła się, gdy były rekordowo wysokie, podobną korelację widzieliśmy w latach 1990-2011. Ale już prawie cała ostatnia dekada, mimo utrzymywania w krajach rozwiniętych stóp niższych niż prawie kiedykolwiek wcześniej, była dla metali szlachetnych stracona, były one jedną z najgorszych możliwych inwestycji. Jednym słowem,
nie wystarczy, że stopy będą zerowe, kontynuacja hossy na złocie będzie w dużej mierze zależna od tego, czy w wyniku działań banków centralnych i rządów tym razem rzeczywiście zobaczymy, jak twierdzą niektórzy, silny wzrost cen za 2-3 lata. Na razie inwestorów może czekać z tej perspektywy próba nerwów, bo pierwszy impuls cenowy wynikający z recesji będzie ewidentnie deflacyjny, co dobrze obrazują ceny ropy.  

SAMER MASRI

Dyrektor Inwestycyjny Aegon PTE

Covid-19 wywołał krach na rynkach kapitałowych na całym świecie. Giełdy mocno tąpnęły. Co konkretnie się do tego przyczyniło?

Mocne spadki na światowych rynkach kapitałowych były spowodowane strachem przed głęboką recesją. Inwestorzy nie byli pewni, jaki będzie zasięg epidemii, jakie będą skutki ekonomiczne, jakie narzędzia zostaną użyte do wsparcia gospodarek i czy będą one skuteczne. Ostatnio rośnie przekonanie ekonomistów, ale też inwestorów, że od  poprzedniego kryzysu, w trakcie którego użyte zostały narzędzia ilościowego luzowania oraz wprowadzone zostały ultra niskie stopy procentowe, kolejne kryzysy będą już trwały bardzo krótko. Wiele argumentów rzeczywiście za tym przemawia. 

Kryzys i spadki na giełdach będące jego następstwem to dobry czas na inwestowanie? 

Niskie stopy i łatwo dostępny pieniądz stymulują aktywność gospodarczą. Nawet taka decyzja, jak inwestycja w nieruchomość przychodzi łatwiej w takim środowisku. Ludzie przestają widzieć sens w trzymaniu pieniędzy na lokatach, wolą zainwestować swoje oszczędności, a najlepiej dodatkowo zaciągając tani kredyt. Dlatego też większość inwestorów oczekuje szybkiego wyjścia z tego i z każdego kolejnego kryzysu. Mało kto przejmuje się chwilowym spadkiem zysków. Można by powiedzieć, że inwestorzy spisali ten rok na straty i patrzą teraz na odbicie, które może nastąpić w następnym roku.

Które spółki, branże w obecnym kryzysie zyskują, które tracą?

Spółki, które mają największy potencjał do odbicia to te, które mają mocny bilans lub otrzymują pomoc rządową, więc istnieje małe prawdopodobieństwo, że będą miały kłopoty finansowe, a jednocześnie popyt na ich produkty czy usługi będzie szybko się odbudowywał. W dobie pandemii oczywistym wygranym jest branża technologiczna, zwłaszcza spółki amerykańskie, zaś największym przegranym spółki energetyczne i sektor finansowy. W Polsce najlepiej rosły spółki zajmujące się produkcją gier komputerowych, a najgorzej na kryzys zareagowały banki. W polskim sektorze finansowym nastąpiła kumulacja negatywnych czynników. Pamiętajmy, że nasze banki są dodatkowo obciążone kredytami frankowymi. 

Jakie są prognozy krótkoterminowe?

Dane makroekonomiczne i prognozy wyników spółek na ten rok są tragiczne, ale tak jak wspomniałem, inwestorzy już spisali ten rok na straty. Większe znaczenie dla nich mają środki, które pompowane są w gospodarkę. Różnego typu programy pomocowe związane z pandemią, nie tylko nie dopuszczą do zrujnowania potencjału gospodarczego, np. dużych bankructw, ale dodatkowo dostarczają wielki potencjał do pobudzenia wzrostu w kolejnych latach. 

Jak w czasie takiego kryzysu zarządzać składnikami portfela, aby stracić jak najmniej? I czy można w takich czasach zyskać?

Teoretycznie, jeżeli rząd pompuje miliardy w gospodarkę, oczywiście zadłużając się przy tym, to wszyscy mogą być wygrani – przegrane może być następne pokolenie. Trzeba być jednak optymistą i pamiętać, że wzrost w długim okresie zależny jest od dostępu kapitału, wykwalifikowanych pracowników i technologii. Ten ostatni czynnik może być nieograniczony. Moim zdaniem do czasu uporania się z epidemią należy trzymać się bezpieczniejszych rynków, czyli takich jak Stany Zjednoczone, Niemcy i Japonia. W tych państwach wsparcie gospodarki jest największe, one też ze względu na posiadany potencjał technologiczny i sprawność organizacyjną, wyjdą zwycięsko z tego kryzysu. Drugim elementem strategii powinno być skupienie się na tzw. megatrendach, czyli na sektorach, które będą rozwijały się przez najbliższe dziesięciolecia. W tych sektorach popyt szybko się odbuduje i będzie rósł i rósł. Takich sektorów jest cała masa, problem polega jednak na tym, że na polskiej giełdzie jest bardzo mało spółek należących do takich sektorów. Jeżeli ktoś się zastanawia, gdzie można znaleźć dużo spółek oferujących zaawansowane usługi medyczne, płatności elektroniczne, zajmujących się bezpieczeństwem w sieci, innowacyjnymi rozwiązaniami w chmurze, robotyką, ochroną środowiska, to odpowiedź jest prosta: w takich państwach jak Stany Zjednoczone, Niemcy i Japonia.

Czyli o inwestowaniu najlepiej myśleć w horyzoncie długoterminowym?

Ogólnie, jeżeli planujemy inwestycję o horyzoncie czasowym jednego miesiąca, to branża nie ma znaczenia. Większe znaczenie ma selekcja i specjalne wydarzenia, które dotyczą wybranych akcji. Czyli ważne jest to, czy poprawia się sytuacja finansowa emitenta, czy spółka podpisała jakiś kontrakt, czy wystąpiło jakieś pozytywne zdarzenie jednorazowe. Spółka może zajmować się wydobyciem węgla, produkcją śrubek, mebli, budową mieszkań. Jednak  jeżeli inwestycja ma mieć dłuższy horyzont, powiedzmy 10 lat lub więcej, to wydaje mi się, że lepszą strategią byłoby alokowanie środków w spółki z branż wzrostowych w państwach dysponujących wysokim poziomem technologicznym i łatwym dostępem
do kapitału.

 

 
1( 15)
Czerwiec'20
gajda