ŚWIAT PO PANDEMII

Jak będzie wyglądać „nowa normalność”, która czeka nas po kryzysie COVID-19? Pandemia – jak się wydaje – doprowadzi nieuchronnie do radykalnych zmian polegających na transformacji gospodarki światowej, uwolnieniu innowacji technologicznych, przedefiniowaniu społeczeństwa i roli spółek w społeczności oraz zmianie potrzeb i zachowań konsumentów.

Autor

Max Radke

galeria

W czasie głębokiego kryzysu naturalnym odruchem jest koncentrowanie się na tym, co tu i teraz. I choć takie podejście jest zrozumiałe, niezwykle ważne jest również to, by nie tracić z oczu tego, co na horyzoncie. Świat po drugiej stronie kryzysu może wyglądać zupełnie inaczej – odmienne normy, zasady, konkurenci i inne powody, dla których konsument podejmuje decyzję o zakupie danego produktu czy usługi. 

COVID-19 a handel

Pandemia wywołała kryzys gospodarczy na całym świecie. Zakłócony został między innymi kluczowy element dla prawidłowego funkcjonowania gospodarki, czyli łańcuch dostaw. COVID-19 udowodnił jak kruchy i podatny na zmiany jest to mechanizm. Pandemia będzie dla firm bodźcem do przeformułowania obowiązujących strategii łańcucha dostaw. Szczególnie słaby wydaje się model, w ramach którego firma współpracuje z jednym dostawcą lub kilkoma dostawcami zlokalizowanymi w jednym kraju. Spółki mogą uzyskać przewagę konkurencyjną dzięki wdrożeniu nowoczesnych technologii zautomatyzowanych w formie systemów robotyki, systemów AI wideo, czy druku 3D. 

To z kolei może umożliwić wprowadzenie nowych modeli biznesowych i przeformułowanie tych już stosowanych nie tylko w sferze produkcji, ale również sektorach powiązanych, takich jak logistyka. Może również skłonić firmy do podjęcia decyzji o przeniesieniu zakładów z zagranicy do bliższych lokalizacji, a nawet do kraju macierzystego. Zmiany te mogą wzmocnić opór wobec obserwowanej od kilku lat globalizacji.

– Okazało się, że w sytuacji nadzwyczajnych turbulencji częściowo lub całkowicie zerwane zostały funkcjonujące od lat z powodzeniem łańcuchy dostaw, głównie między „fabryką świata”, czyli Chinami i kilkoma innymi krajami azjatyckimi a USA i Europą. Argumentem za przenoszeniem produkcji do innych krajów były głównie różnice w kosztach pracy. Powrót do poprzednich modeli nie byłby jednak łatwy, nie wiadomo też czy pożądany z punktu widzenia równowagi w gospodarce globalnej. Czas pokaże, co zwycięży – pokusa powrotu do protekcjonizmu i nacjonalizmu, czy raczej nowy pragmatyzm, z wyciągnięciem pozytywnych wniosków z doświadczeń ostatnich miesięcy. Chodzi o połączenie kryterium efektywności ekonomicznej z bezpieczeństwem obrotu ekonomicznego – mówi prof. dr hab. Stanisław Flejterski, ekonomista z Wyższej Szkoły Bankowej w Szczecinie. 

COVID-19 a technologie i innowacje

COVID-19 stanowi bodziec do szybkiego wdrażania technologii, co może wpłynąć na zmianę środowiska pracy. Obawa przed zakażeniem skłania wiele osób do rezygnacji z płatności gotówkowych i zastąpienia ich płatnościami elektronicznymi. Wymóg zachowania dystansu fizycznego powoduje, że firmy korzystają z wideokonferencji, wirtualnych klas lekcyjnych i telemedycyny na niespotykaną dotąd skalę. Jeśli sytuacja kryzysowa będzie się utrzymywać, może to przyspieszyć opracowanie technologii pracy zdalnej kolejnej generacji, np. rzeczywistości rozszerzonej i rzeczywistości wirtualnej. Ze względu na to, że technologie te będą się przyczyniać do poprawy efektywności, firmy mogą je utrzymać również po zakończeniu kryzysu. Proces ten spowoduje transformację całych sektorów oraz na nowo zdefiniuje pracę i naukę. 

Technologie umożliwiające pracę zdalną i zespołową wiążą się jednak z ryzykiem poczucia izolacji i osamotnienia, co może mieć negatywny wpływ na samopoczucie pracownika
i jego wydajność. –  Patrząc z bardzo praktycznego punktu widzenia – nie ma dzisiaj żadnych możliwości wprowadzenia zdalnej pracy na wielką skalę w przemyśle i w większości usług. Usługi biurowe typu odpowiadanie na listy czy przygotowywanie prezentacji to drobny ułamek globalnego sektora usług, których nie da się lub nie ma sensu świadczyć w domach. Podobnie jest z edukacją. Dzieci uwielbiają być w towarzystwie rówieśników, dłuższe zamknięcie w domach to dla nich koszmar. System szkolny przejmujący opiekę nad dziećmi i młodzieżą na pół dnia lub dłużej umożliwia rodzicom pracę zawodową i zabezpiecza ich przed niemal pewną utratą zdrowia psychicznego, gdyby musieli spędzać całe dnie z latoroślą przez dekadę albo więcej – pisze Jan Cipiur, dziennikarz ekonomiczny, na łamach portalu obserwatorfinansowy.pl

Na portalu obserwatorfinansowy.pl czytamy też, że praca zdalna może dotyczyć wielu sektorów gospodarki: usług wspólnych, finansowego, ubezpieczeniowego, informatycznego, medycznego, administracji, obsługi klienta
i edukacji. Oczywiście, nie musi chodzić o całkowite przejście na pracę z domu, ale pół na pół jest znacznie bardziej prawdopodobne. To i tak byłaby wielowymiarowa rewolucja, która podważyłaby dotychczasowy system pracy polegający na spędzaniu 40 – 70 godzin tygodniowo w biurze. Wiele organizacji przejdzie więc na system pracy rozproszonej, gdzie mogą funkcjonować odmienne zasady współpracy i zarządzania, oparte na wiedzy, zaufaniu, współzależności (również technologicznej) i skupieniu na rezultatach. 

COVID-19 a nowe pokolenie

Poszczególne pokolenia definiuje się poprzez pryzmat zmian społecznych zachodzących w czasie, w którym się one formowały. I tak na przykład „baby boomers”, do których zalicza się osoby urodzone w epoce szybkiego wzrostu gospodarczego i industrializacji po II wojnie światowej, emanowały ogromnym optymizmem i zaufaniem. Przedstawiciele Generacji Z to pierwsi „digital natives” i pierwsze pokolenie w skali globalnej urodzone w epoce walki o odwrócenie niekorzystnych zmian klimatu. Podobnie dzieci nieznające zupełnie świata przed pandemią będą postrzegać transformacje zachodzące po jej ustąpieniu jako coś oczywistego, co oznacza, że opisane tutaj zmiany będą ich dotyczyć w ogromnym stopniu.

Dane demograficzne wskazują, że do roku 2030 na świecie będzie 2,7 mld osób w wieku 19 lat lub poniżej. Osoby te – rozpoczynające studia, pracę, z szybko rosnącym potencjałem konsumpcyjnym –  będą miały niewielkie albo żadnego doświadczenia w świecie sprzed koronawirusa. W porównaniu ze swoimi poprzednikami, pokolenie to będzie najprawdopodobniej charakteryzować całkowicie odmienne założenia i oczekiwania co do społeczeństwa, technologii i etyki oraz roli firm prywatnych w tworzeniu i dostarczaniu dóbr publicznych.

COVID-19 a rynek pracy

Kryzys pandemiczny oraz wejście na rynek pracy zupełnie nowego pokolenia to bardzo duże wyzwanie, zarówno dla przedsiębiorców, jak i pracowników. Ci pierwsi muszą przedefiniować wiele aspektów związanych z bieżącą, jak i przyszłą działalnością firm. Liderzy powinni mieć do dyspozycji dedykowane zespoły odpowiedzialne za bieżące analizowanie długoterminowych skutków pandemii i kreować strategię tej „nowej normalności”. Zespoły te rekrutowane będą w dużej mierze z ludzi, którzy na rynku pracy są od niedawna lub dopiero na niego wchodzą. 

– Jak odnajdą się na zmienionym i stale się zmieniającym rynku pracy dzisiejsi licealiści, obecni absolwenci studiów? Oczywiście w innej sytuacji są przyszli inżynierowie, w tym informatycy, w innej lekarze, prawnicy, ekonomiści, w tym finansiści, w jeszcze innej artyści, czy absolwenci kierunków humanistycznych. Zmieniają się preferencje, proporcje między pracą, a życiem. Kierunek ukończonych studiów nie oznacza, że przez całe zawodowe życie dana osoba będzie się spełniać w wybranej profesji. Życie jest nieustającym „polowaniem na okazje”. Przyszłość należy do tych, którzy potrafią się dostosowywać do zmian, są zorientowani na uczenie się przez całe życie – mówi prof. dr hab. Stanisław Flejterski. 

Dr Simon Mair, ekonomista z Uniwersytetu w Surrey w swoich prognozach dotyczących przyszłości po pandemii wskazuje, że dzisiaj wielu z nas wykonuje zawody pozbawione większego sensu, służące zwiększeniu konsumpcji i zaspokajaniu własnego ego. Jego zdaniem, kryzys spowodowany koronawirusem dobitnie pokazał, że na świecie brakuje zawodów społecznie potrzebnych, takich jak lekarze, naukowcy, specjaliści zarządzania kryzysowego, itp. 

– Od dawna pisze się o zbędnych profesjach, a w związku z tym nawet o „ludziach zbędnych”, jednocześnie pracodawcy nadal poszukują osób reprezentujących niektóre zawody. Ma miejsce tzw. „talent war”, czyli konkurowanie o talenty. Na rynkach pracy były, są i będą przejściowe nierównowagi. „Tu i teraz” toczy się gra o przetrwanie. Jak zawsze przetrwają głównie najlepsi, najbardziej inteligentni, najbardziej odporni, najlepiej przygotowani na zmiany – dodaje prof. dr hab. Stanisław Flejterski. 

Wielu ekspertów szacuje, że po pandemii wielu pracodawców nie przetrwa, wzrośnie bezrobocie, część pracowników będzie musiała się przekwalifikować. Wieszczy się upadek wielu branż lub też zmianę znaczenia i funkcjonowania całych sektorów gospodarki.Firmy, które szybciej pojmą specyfikę pokolenia po pandemii zagwarantują sobie przewagę konkurencyjną w obszarach takich jak rekrutacja, wydajność, innowacyjność i obsługa klienta. 

– Poprzednim kryzysom, również obecnemu, towarzyszy zmienny w czasie podział na wygranych i na przegranych. Nie bez powodu od dawna głoszona jest intrygująca opinia, że kryzys jest szansą. Za jakiś czas przekonamy się, komu udało się przetrwać trudne czasy. Wiele zależy od zachowań przedsiębiorców i pracowników, równie wiele od polityki gospodarczej rządu i samorządów, niemało od koniunktury u naszych głównych partnerów zagranicznych, z Niemcami na czele – mówi prof. dr hab. Stanisław Flejterski. 

Technologie innowacyjne w walce przeciw COVID-19

Nowe technologie i innowacje często uwydatniają swoje pozytywne zastosowanie podczas kryzysu. Nie inaczej jest w przypadku innowacyjnych technologii, których bardzo dużo pojawiło się w ostatnim czasie – roboty dezynfekują pomieszczenia, komunikują się z osobami na kwarantannie i dostarczają leki, drony patrolują obszary w celu przeprowadzania obrazowania termicznego, rozpylania środków dezynfekujących i kontrolowania przestrzegania ograniczeń w kontaktach z innymi osobami.

Wdrażane są technologie obserwacji, w tym rozpoznawania twarzy i gromadzenie danych mobilnych w celu kontrolowania zakażonych i wyszukiwania innych osób, które miały z nimi kontakt. Naukowcy wykorzystują sztuczną inteligencję w pracach badawczo-rozwojowych, których celem jest wynalezienie leku i szczepionki na koronawirusa. Drukarki 3D drukują części do respiratorów, narzędzi do bezdotykowego otwierania drzwi i wielu innych rozwiązań.

Niektóre z tych rozwiązań technologicznych są przedmiotem dokładnych analiz pod kątem prywatności, praw związanych z ochroną danych i swobód obywatelskich. W obliczu kryzysu egzystencjalnego, konsumenci i organy regulacyjne będą prawdopodobnie przywiązywać mniejszą wagę do kwestii prywatności i innych zagadnień etycznych – nie jest wykluczone, że po kryzysie bardziej liberalne podejście do ograniczania swobód i praw jednostki zostanie utrzymane stając się częścią „nowej normalności”. 

COVID-19 a swobody obywatelskie

Już teraz zakres interwencjonizmu państw w swobody obywatelskie jest bezprecedensowy. Mirosław Ciesielski, doktor nauk ekonomicznych i publicysta, na łamach portalu obserwatorfinansowy.pl pisze, że na całym świecie rządy ogłosiły działania stymulacyjne przekraczające już 10 bln dol., a więc ośmiokrotnie więcej niż kwota, na którą opiewał plan Marshalla. Część państwowej kontroli pozostanie na długie lata i nie tylko globalni gracze muszą uwzględniać ten fakt w swoich strategiach. Prawie 100 państw poddało eksperymentowi społecznemu ponad 3 miliardy ludzi, w większości stosując środki przymusu ekonomicznego. Obejmuje on ograniczenie pracy, izolację, dystans społeczny i technologiczne instrumenty nadzoru, wynikające z dostępu do wielu osobowych danych. 

„Gdy pandemia wygaśnie szereg rządów uzna, że ze względów bezpieczeństwa dostęp do nich jest niezbędny” – przestrzega znany izraelski myśliciel Yuval Harari. Wiele nadzwyczajnych środków może stać się stałym elementem życia. Działalność osławionej firmy Cambridge Analytica, która identyfikowała preferencje wyborcze Amerykanów, jawić się będzie igraszką w porównaniu z możliwościami rządów. Mogą mieć wiedzę nie tylko o temperaturze naszego ciała i ciśnieniu krwi, ale także o tym, którą stację telewizyjną oglądamy, jakich informacji słuchamy, jaki jest stan naszych emocji w reakcji na różne wydarzenia. Nietrudno sobie wyobrazić konsekwencje takiej wiedzy w rękach polityków.

Zdaniem Harariego społeczeństwa stają przed fundamentalnymi wyzwaniami, które określą ich przyszłość. Pierwszym jest wybór między autorytarnym nadzorem a społecznym upełnomocnieniem, które może powstać tylko na bazie zaufania, również do świata nauki, którego zdanie ignorują lub podważają politycy. Drugim współzależnym z poprzednim wyzwaniem jest alternatywa – narodowa izolacja czy międzynarodowa współpraca i solidarność. Jak dowodzą doświadczenia pandemii to trudny dylemat, gdy w grę wchodzi argument bezpieczeństwa obywateli. To także życiowy test, wobec którego staje wiele współczesnych społeczeństw, ale i szansa, którą daje podstępny wirus. 

W artykule wykorzystano fragmentu raportu EY pt. „Świat po COVID-19. Jaka będzie nowa normalność?” oraz fragmenty artykułów „Po pandemii będzie tak, jak przed pandemią” i „Gospodarka bezkontaktowa – świat po pandemii się zmieni” zamieszczonych na portalu obserwatorfinansowy.pl i udostępnionych na zasadach licencji otwartej. 

 
1( 15)
Czerwiec'20