Laboratorium nadziei

Procedura in vitro to wieloetapowy proces, w który zaangażowany jest sztab specjalistów: lekarzy, pielęgniarek, embriologów, psychologów czy personelu pomocniczego. To także długa, pełna emocji droga przyszłych rodziców –od procedur medycznych, przez hodowlę zarodka, aż po upragniony finał, jakim jest ciąża i w rezultacie dziecko. Vitrolive może pochwalić się świetnymi wynikami w zakresie uzyskanych ciąż. Z pewnością przyczynia się do tego nowoczesne laboratorium, ale tak dobrych wyników nie byłoby bez profesjonalnego zespołu embriologów. O tej wyjątkowej pracy i towarzyszących jej emocjach rozmawiamy z dr n. med. Anną Petri, kierownikiem ds. embriologii Vitrolive.

Autor

Karina Tessar

Na czym polega Pani praca?

W wielkim skrócie – wykonuję procedury zapłodnienia pozaustrojowego, czyli łączę komórki rozrodcze poza organizmem kobiety: komórkę jajową z plemnikiem. Następnie, po uzyskaniu zarodka, dokonywany jest jego transfer do jamy macicy, czyli do ciała matki. Warto podkreślić, że całej procedurze in vitro towarzyszy wiele innych bardzo ważnych elementów, które dotyczą jakości i sposobu pracy laboratorium: to bezwzględne dbanie o prawidłowy rozwój zarodka poprzez zapewnienie optymalnych warunków hodowlanych, ocenę jego rozwoju, a następnie wybór – czasami z kohorty zarodków – najczęściej jednego, najbardziej optymalnego i dającego największe szanse na ciążę. W swojej codziennej pracy wraz z całym zespołem staram się po prostu pomagać ludziom, żeby każda para, która wchodzi do kliniki Vitrolive, mogła usłyszeć słowa: „mamo, tato”.

Plemniki same docierają do komórki jajowej czy je Pani wybiera? Czym się Pani kieruje: wyłącznie parametrami medycznymi czy również intuicją? 

Wszystko zależy od procedury, jaką wykonuję. W chwili obecnej, w laboratoriach wspomaganego rozrodu, stosowane są dwa rodzaje zapłodnienia pozaustrojowego – tak zwane „klasyczne” zapłodnienie pozaustrojowe (IVF) oraz zapłodnienie pozaustrojowe metodą ICSI. W obu przypadkach pacjentka poddawana jest kontrolowanej hiperstymulacji jajników. Komórki jajowe są pozyskiwane poprzez punkcję jajnika, następnie poddawane procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. „Klasyczne” zapłodnienie pozaustrojowe polega na umieszczeniu komórki jajowej w szalce ze specjalnie przygotowanym nasieniem partnera lub dawcy w celu zapłodnienia. Metoda ta wymaga odpowiedniej liczby prawidłowych plemników, co powoduje, że nie zawsze może być zastosowana. Technika ICSI polegająca na podaniu plemnika do komórki jajowej, co łączy się z koniecznością odpowiedniego przygotowania komórki jajowej, która przed procedurą, w sposób mechaniczny i enzymatyczny, zostaje pozbawiona komórek ziarnistych. Następnie, za pomocą igieł, do cytoplazmy oocytu zostaje wprowadzony plemnik. Metoda ICSI jest dominującą procedurą stosowaną przez nowoczesne laboratoria embriologiczne, ponieważ umożliwia wybranie najbardziej optymalnego, morfologicznie prawidłowego plemnika. Metoda ta pozwala na uzyskanie ciąży u par, u których mamy skrajne parametry nasienia lub w przypadku, kiedy plemniki pozyskujemy z jąder lub najądrzy.

Czy przy okazji in vitro wykonywane są badania genetyczne? Kiedy może Pani rozpoznać płeć i czy rodzice mogą wybrać zarodek, np. ze względu na cechy fizyczne? 

W Polsce, zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności, stosowanie preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej w ramach procedury medycznie wspomaganej prokreacji jest dozwolone, ale wyłącznie ze wskazań medycznych i musi ono zostać poprzedzone poradnictwem genetycznym. Diagnostyka ta pozwala na rozpoznanie m.in. chorób jednogenowych, aneuploidii chromosomalnych czy translokacji chromosomowych. Nie możemy wykonywać tej diagnostyki w celu wyboru cech fenotypowych, w tym także płci dziecka, z wyjątkiem sytuacji, gdy wybór taki pozwala uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby dziedzicznej. Moje doświadczenie pokazuje jednak, że dla pary starającej się o dziecko kwestia płci jest najmniej istota – para chce mieć po prostu dziecko.

W jakim celu mrozi się zarodki?

Mrożenie gamet i zarodków stanowi podstawową i nieodłączną cześć programu zapłodnienia pozaustrojowego. Udoskonalane przez lata procedury sprawiły, że mrożenie zarodków stało się bezpieczne, a sama krioprezerwacja w istotny sposób zwiększa zarówno skuteczność, jak i bezpieczeństwo programu zapłodnienia pozaustrojowego.

Dla kobiet mrożenie zarodków pozwala uniknąć transferu w przypadku zagrożenia wystąpienia zespołu hiperstymulacji jajników, a także ryzyka ciąży wielopłodowej w przypadku transferu wielu zarodków. Korzyść polega na tym, że mamy szansę odroczyć transfer w przypadku wystąpienia zaburzeń synchronizacji w dojrzewaniu błony śluzowej macicy. 

W takich bowiem wypadkach transfer w tzw. cyklu świeżym wiąże się ze znikomym odsetkiem uzyskiwanych ciąż.     

Trzeba podkreślić, że pierwotnie krioprezerwacja dedykowana była tylko procedurom z nadliczbowymi zarodkami uzyskiwanymi w przebiegu leczenia. Obecnie coraz częściej jednak proces mrożenia gamet i zarodków ma na celu zabezpieczenie płodności. Dotyczy to np. osób w wieku reprodukcyjnym leczonych z powodu chorób nowotworowych. Agresywne terapie onkologiczne wiążą się z dużym odsetkiem wyleczeń, ale niestety chemio- i radioterapia często doprowadzają do uszkodzenia gonad i mogą skutkować bezpłodnością. Jedynym rozwiązaniem dla tych pacjentów jest właśnie prewencyjne mrożenie gamet i zarodków.

Czyje problemy zdrowotne są częściej przyczyną kłopotów z zajściem w ciążę, kobiet czy mężczyzn? 

Szacuje się, że przyczyny niepłodności rozłożone są równomiernie po stronie kobiety i mężczyzny, a problem może dotyczyć zarówno obojga partnerów jednocześnie, jak i każdego z osobna. Niepłodność to problem pary, a nie jednostki i ważne, aby nikt nie czuł się winny z tego powodu. Jest to choroba jak wiele innych, i można ją skutecznie leczyć. Ważne jest wzajemne wsparcie partnerów i zaufanie do specjalistów. W klinice Vitrolive przykładamy ogromną wagę do bezpieczeństwa i powodzenia leczenia. Zdajemy sobie sprawę, jak trudny cel stoi przed nami – para pragnie nie tylko zostać rodzicami, ale również, aby jej leczenie było jak najmniej obciążające i przebiegało w atmosferze życzliwości i wzajemnego zaufania. Staramy się sprostać tym oczekiwaniom. Szkolimy się, wprowadzamy międzynarodowe standardy leczenia, a dzięki obecności w międzynarodowej sieci klinik TFP (The Fertility Partnership) możemy porównywać nasze wyniki i wiemy, że jesteśmy w czołówce klinik IVF tworzących porozumienie TFP w Europie. Jesteśmy, by pomóc pacjentom przejść przez ten trudny okres możliwie spokojnie i z nadzieją na pomyślne zakończenie leczenia. To zawsze rozumiemy jako urodzenie zdrowego dziecka.

Co w sytuacji, gdy materiał jednego z rodziców nie może zostać zastosowany do procedury?

Para może wówczas skorzystać z banku gamet. Współpracujemy z bankiem komórek jajowych i bankiem nasienia. Jest wiele par, które dzięki takim procedurom mają dzieci. Zasadniczo cały czas monitorujemy światowe rozwiązania dotyczące metod i technik wspomaganego rozrodu, dzięki polityce własnej Vitrolive, a także przynależności do TFP. 

Z dumą powiem, że działamy bardzo skutecznie.

Czy wiąże się Pani emocjonalnie ze „swoimi” dziećmi lub ich rodzicami? Utrzymują z Panią kontakt? 

Mija już 15 rok mojej pracy. Przez te wszystkie lata na świat przyszło mnóstwo dzieci. Niektóre są już nastolatkami! Myślę, że w pewnym sensie jestem z nimi związana na zawsze. Widziałam „dzieci” na najwcześniejszym etapie ich rozwoju, widziałam ich rodziców zdenerwowanych na korytarzu naszej kliniki, pełnych oczekiwań, nadziei. Te ludzkie obrazy zostają w pamięci. Widuję rodziny, które przeszły w naszej klinice całą ścieżkę terapeutyczną, ale szanuję ich prywatność. Czasami myślę, że rodzice chcą zapomnieć ten tak bardzo trudny okres starań o dziecko, samą procedurę. Jestem szczęśliwa, że mogłam pomóc. Widzę ich razem, dostaję zdjęcia, rodzice przychodzą pokazać maluchy. W takich momentach wiem, po co tu jestem.

Dziękuję za rozmowę.

 

2( 16)
Czerwiec'20
gajda