Chcą rozruszać transport na Odrze

Jest piękny. Ma 120 lat i niezwykle bogatą historię. Od kilku tygodni na Odrze oraz na jeziorze Dąbie można zobaczyć pływający, zabytkowy KUTER. Kiedyś był holownikiem parowym, dzisiaj oferuje klimatyczne wycieczki po naszych akwenach. Za sterem spotykamy żeglarza, Radka Kowalczyka. – Marzy mi się, by tak, jak przed laty, na Odrze pojawił się intensywny transport rzeczny – mówi kapitan. – My zaczynamy i zachęcamy kolejnych żeglarzy! 

Autor

Andrzej Kus

galeria

P

omysł? Oryginalny oraz bardzo zachęcający. Zrodził się u Radka Kowalczyka, żeglarza, który zasłynął tym, że jako trzeci Polak w historii porwał się na najtrudniejsze oceaniczne regaty atlantyckie Mini Transat. Teraz wraz z Pawłem Karczmarczukiem postanowili, że zaoferują mieszkańcom Szczecina oraz turystom nietypową atrakcję. Rejsy zabytkowym kutrem.

 

– Oglądałem kiedyś stare zdjęcia Szczecina. Z zachwytem patrzyłem na ruch stateczków na Odrze, w zasadzie bardzo intensywny. Można powiedzieć, że nie było gdzie dostawić kolejnego statku. Wszystkie keje zajęte – wspomina Radek. – Od lat Szczecin w tym miejscu jest niemal zupełnie pusty. No może z wyjątkiem okresów Dni Morza i podobnych imprez. Dopadła mnie myśl, że 100 lat temu szczecińska żegluga była tak rozwinięta, jak jeszcze 100 lat nie będzie. I wtedy wpadłem na ten pomysł. Z Pawłem zaczęliśmy się rozglądać co by tu zrobić, by go zrealizować. Mijały lata. Aż wreszcie dojrzeliśmy do decyzji. 

Wybór padł na stalowy stateczek o nitowanym kadłubie. 

– Pewnie, ma swoje lata, bo nie produkują już tą technologią od blisko stu lat. Statek trafił do Świnoujścia. Przypłynął nim niemiecki właściciel. Z rozmowy wynikało, że miał podobny pomysł co my, ale chciał to robić w Świnoujściu. Wystawił jednak jednostkę na sprzedaż. Dlaczego? Bo już miał podobno inną wizję. Możliwe, że gąszcz naszych przepisów stanął na drodze. Zatem doszło do transakcji. Nie dysponowaliśmy kwotą jakiej żądał, ale właściciel chciał go bardzo sprzedać, a innych chętnych do kupna nie było… więc po kilku tygodniach dogadaliśmy się. 

Statek powstał w rzecznej stoczni Barkase na terenie Niemiec około 1898 roku. Początkowo służył jako rzeczny holownik parowy. Maszyna parowa znajdowała się przed dzisiejszą sterówką. Są jeszcze jej fundamenty. Następnie można go zobaczyć na zdjęciach żeglującego jako salonka pasażerska. Trudno doszukać się roku, ale zdecydowanie są to wczesne lata XX wieku. Później, w okresie powojennym, został przerobiony ponownie na holownik z nowoczesną na tamte czasy jednostką diesla. Ostatnia przeróbka to 1985 rok, kiedy wymieniono w nim silnik na markę Mercedes i dokonano ostatnich zmian w nadbudówce. Jeszcze kilka lat pływał jako holownik, a następnie został przekwalifikowany na jacht motorowy i przeszedł w ręce prywatne. Pływał z gośćmi Hotelu Pritzerbe aż do 2014 roku. Zimą przepłynął do Świnoujścia, gdzie zmienił właściciela. Tym samym stał się blisko 120-letnią jednostką pływającą pod polską banderą z wypisanym na rufie portem macierzystym SZCZECIN. 

– Do obecnej chwili przeprowadziliśmy remont podstawowy jednostki. Czyli zostało zakonserwowane dno,  wykonany przegląd motoru, sterowania i elementów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo pasażerów. Statek przeszedł wymagane przeglądy i jest w stu procentach bezpieczny. Mieści 12 pasażerów. Na większy remont niestety nie mamy środków, ale liczymy, że z czasem, za pieniądze z biletów zaczniemy przywracać mu oryginalny wygląd – opowiada Kowalczyk. 

Paweł Karczmarczuk wraz z Radkiem Kowalczykiem wierzą, że postawili pierwszy krok do tego, by ruch rzeczny z przed lat wrócił na nasze wody. Na pokładzie, który przyjmuje 12 osób i 3 załogi oferują tradycyjną kuchnię morską oraz kojarzącą się ze Szczecinem. Gdy nie pływają - przysmaki serwują przy kei przy Bulwarze Piastowskim. 

– Gdy byłem małym dzieckiem zawsze chciałem popływać po naszej wodzie. Jedyną wtedy dla mnie możliwością była żegluga poprzeczna na promach w Świnoujściu, raz czy dwa wodolot. I to tyle. Innych nie było i nie ma tak naprawdę ich do dzisiaj. A chcielibyśmy stworzyć ofertę dla szczecinian, czyli poznawanie miasta od strony Odry, przepięknych okolic, gdzie nie można inaczej dotrzeć jak statkiem. Oferujemy dlatego rejsy 1-3 godzinne, a także całodzienne i kilkudniowe. Mało kto wie, że 20 min od centrum mamy niesamowite w skali świata tereny zielone, z dzikami, orłami, bobrami i całym szeregiem wspaniałości przyrodniczych – prawdziwe Pływające Ogrody. Ciekawa też jest nasza trasa „Szczecińska Wenecja”, Świat Hobbitów, Port i Stocznie: Szczecińska oraz Gryfia widziana z wody. Atrakcji nie brakuje.

2( 2)
Sierpień'16