INDIE w grubym tomie

Ta opowieść ma 17 współautorów. Połączyła wspólna pasja – poznawanie Indii. W końcu postanowili opisać swoje wyprawy. Nie w popularnej dzisiaj formie internetowego bloga, lecz w prawdziwej podróżniczej księdze. 

Autor

prestiz

Ekskluzywne, ponad 500-stronicowe wydawnictwo, pełne zdjęć wydrukowanych na kredowym papierze, nosi tytuł „Namaste! Po prostu Indie”. 

A zaczęło się wszystko od przyjaźni koszalinianki Anetty Ostojskiej  z młodym hinduskim lekarzem Ashishem Sadaną. Wyjazdy pani Anetty i jej znajomych do Indii stawały się dużo łatwiejsze dzięki pomocy znajomego doskonale zorientowanego w miejscowych warunkach. – W ciągu kilkunastu lat odwiedzaliśmy Indie wielokrotnie – mówi pani Ostojska. - I mimo to mamy poczucie, że daleko nam do choćby połowy wiedzy o tej niezwykłej krainie, która wielkością porównywalna jest z Europą, ale od Europy jest dużo bardziej urozmaicona. I kulturowo, i językowo, i religijnie, także pod względem krajobrazowym – twierdzi pani Anetta.

Indie nieznane

Osobie, która zna Indie, najtrudniej pogodzić się ze stereotypem, że to biedny kraj. Oczywiście, bieda jest widoczna na każdym kroku, głównie za sprawą bezdomnych, których można zobaczyć na ulicach wielu miast. Jednak stanowią oni zaledwie ułamek liczby wszystkich mieszkańców tego miliardowego kraju. Warto sobie uzmysłowić, że w Indiach mieszka kilkadziesiąt milionów osób o statusie milionerów! Indie dysponują bronią jądrową i mają bardzo rozbudowaną sieć informatyczną . Wytwórnie filmowe Bollywoodu kręcą ponad tysiąc filmów rocznie. Do tego dochodzą bardzo dobre wskaźniki ekonomiczne i rywalizacja z Chinami o lepsze PKB. 

Spotkania i handel

Hindusi odbywają w ciągu roku niewiarygodnie dużo spotkań towarzyskich. Oprócz świąt i wesel, każdy pretekst jest dobry, żeby się odwiedzić i rozmawiać. Wydają się pogodzeni z losem, szukają szczęścia i miłości, w tym co mają. Nie okazują agresji. - Nigdy nie zostaliśmy okradzeni czy nachalnie zaczepieni – przekonuje  Anetta Ostojska. - Niebezpieczna tam może być woda, bo zawiera amebę, która jest szkodliwa dla zdrowia. Hindusi mają ją w sobie i nie są na nic narażeni, ale dla Europejczyków to poważne zagrożenie.

Ze strony ludzi nic nam nie grozi.

Ogromne przestrzenie tego kraju to również wielkie różnice. Od krajobrazu po sposób ubierania się i zwyczaje. Na południu Hindusi inaczej wyglądają, są lepiej odżywieni, mają większy dostęp do owoców i zieleni. Jest tam mniejsze bezrobocie, i także mniej biedy ulicznej. Ale wszędzie kwitnie handel. - Uważam że w sposobie przekonywania turystów do kupowania produktów Hindusi są absolutnymi mistrzami – śmieje się pani Anetta. - Robią to prawie wszędzie i do tego są o niebo mniej natrętni od sprzedawców w Egipcie czy Turcji. Nie zdarza się szarpanie za rękę czy przekrzykiwanie. Grzeczność jest najważniejsza.

Kolorowe wesela

Zwyczaje weselne w Indiach wszędzie są podobne. Pojawia się na nich od kilkuset do nawet kilku tysięcy osób. Bo zasada jest taka, że przyjaciel mojego przyjaciela jest moim przyjacielem, a sąsiad mojego sąsiada jest moim sąsiadem i też mogą być zaproszeni. Przyjęcie weselne trwa kilka dni, co pochłania ogromne pieniądze. Dawniej wszystko było na głowie rodziny panny młodej, teraz coraz częściej koszty dzielą się na pół.  - Nie brakuje takich sytuacji, że dla potrzeb imprezy weselnej, rodziny sprzedają wszystko, a potem do końca życia żyją bardzo skromnie – opowiada pani Ostojska. - W zależności od wielkości imprezy, budżet może sięgać nawet kilkuset tysięcy dolarów. Wielokrotnie zastanawialiśmy się, dlaczego to wszystko jest takie drogie, skoro Indie drogie nie są. I do tego zgodnie z tradycją, na tamtejszych weselach nie ma ani kropli alkoholu. Zresztą Hindusi piją bardzo mało albo wcale. Otóż bardzo dużo pieniędzy wydaje się na ozdoby kwiatowe, nie tylko samego lokalu weselnego, ale także domów, okolicy, osiedli. Wszędzie tam pojawiają się girlandy i żywe kwiaty, bardzo różne i bajecznie kolorowe. Dla nas jest to trochę kiczowate, ale Hindusi w ten sposób wyrażają swoją radość. Wygląd nas, Europejek na takiej ceremonii, przy fantastycznie kolorowych sari Hindusek, był bardzo poważny i stateczny. Oni używają dużej ilości złota i biżuterii, i wszystkich gości weselnych obdarowują prezentami. Kiedyś była to garderoba. Wypadało ją przyjąć, nawet jeśli miała nie ten rozmiar czy fason. Teraz najczęściej daje się pięknie zapakowane kosze z owocami. Przez tych kilka dni bardzo mało się tańczy, odbywają się różne obrzędy i dużo się  rozmawia. Stoją namioty z kanapami, kelnerzy roznoszą przekąski. Można sobie wyobrazić, jak długie może być składanie życzeń, przy tylu gościach. Ta czynność jest także oryginalna, bo polega na wkładaniu do ust osoby czegoś słodkiego – opowiada pani Anetta. 

Indie zadziwiające

Jednym z zaskakujących hinduskich zwyczajów jest składanie wyrazów szacunku osobie starszej poprzez ukucnięcie i dotknięcie jej w kostkę. - Byłyśmy kiedyś z koleżanką świadkami zabawnej sytuacji – wspomina Anetta Ostojska. - Wchodziłyśmy do domu za Hinduską ubraną w sari, a w progu witał nas jej teść. W pewnym momencie nasza znajoma ukucnęła i sięgnęła do nogi gospodarza. Obie byłyśmy pewne, że się zaplątała w sari i przewróciła, więc rzuciłyśmy się jej z pomocą. Tymczasem, był to tradycyjny sposób okazania szacunku. Ten zwyczaj jest wszechobecny, wobec rodziców, dziadków, czy po prostu osób wiekowych.

Zmienia się, kiedyś powszechny, zwyczaj łączenia par przez rodziców. Jednym z powodów tej zmiany jest wszechobecny Internet, dzięki któremu młodzi sami mogą znaleźć sobie partnera na całe życie. Ale nie jest tak, że internetowe znajomości kończą się bezproblemowo małżeństwami. Otóż zanim młodzi staną się małżeństwem, ich rodziny często zatrudniają detektywów, żeby sprawdzili prawdomówność matrymonialnych kandydatów - czy są tak przystojni jak się przedstawiają w sieci, czy rzeczywiście mają takie wykształcenie jak deklarują, czy są zasobni  i czy mają środki do utrzymania rodziny.

Ciekawostką jest fakt, iż jednym z kryteriów zamożności jest liczba łazienek w prywatnych domach Hindusów. Nie zawsze potrafią powiedzieć, jaką powierzchnię mają ich mieszkania, ale zawsze podkreślają, ile jest w nich łazienek. Spędzają w nich dużo czasu, nie tylko dbając o higienę, ale także relaksując się. 

Czas na herbatę 

Ważne miejsce w życiu Hindusów zajmuje herbata. Jest dla nich świętością. Dzień się zaczyna od szklanki bardzo mocnego naparu. Po wypróżnieniu i  kąpieli, w poczuciu czystości zasiadają do posiłku, przy którym również pije się herbatę. Europejczyków zaskakuje to, że nie pije jej się wcale po południu. - Kiedyś chciałam ją sobie zamówić o takiej porze. Byłam w towarzystwie Hindusa, który taktownie poprosił mnie żebym tego nie robiła – uśmiecha się pani Anetta. - Herbata w nieodpowiedniej porze, to prawdziwe faux pas.

2( 2)
Sierpień'16