Dominika i Dariusz Bońkowscy: Coraz bliżej nam do Szczecina

Zaczynali w latach 90, pracując w branży dealerskiej niezależnie od siebie. Obecnie zatrudniają 260 osób, mają sześć obiektów w trzech miastach i ambitne plany na rozwój. O życiu pomiędzy Szczecinem, a Poznaniem, biznesie po pandemii, przyszłości motoryzacji w obliczu zielonej rewolucji rozmawiamy z Dominiką i Dariuszem Bońkowskimi, właścicielami Grupy Bońkowscy. 

Autor

Izabela Marecka

Z motoryzacją związani jesteście od  prawie trzech dekad. Jak zmieniała się branża?

Dariusz Bońkowski: Zaczynaliśmy na początku lat 90 – czasach, w których nie było w standardzie klimatyzacji czy nawet wspomagania! (śmiech). Doświadczenie zdobywaliśmy w dwóch popularnych – jak na owe czasy – markach: Fiat i Opel, a także w samochodach ciężarowych Iveco. W 2003 r. połączyliśmy swoje siły. W naszym portfolio znajdują się takie marki jak: BMW, BMW Motorrad, MINI, Jaguar, Land Rover, Toyota oraz – od niedawna – marka premium samochodów kempingowych Hymer, która w pandemii przeżywa prawdziwy boom. 

Pierwszy obiekt powstał w Szczecinie w 2007 roku przy ulicy Golisza. Pamiętam z jakim entuzjazmem, Szczecinianie czekali na autoryzowany salon BMW. Skąd jednak pomysł na budowę drugiego w Szczecinie?

Dariusz Bońkowski: Był to efekt naszych obserwacji. W Ustowie, blisko niemieckiej granicy, byliśmy łatwiej dostępni dla mieszkańców lewej części miasta. Naturalny był zatem rozwój na Prawobrzeżu, dla klientów z regionu, spoza samego Szczecina, dla klientów, którzy odpowiadają za prawie 50 proc. naszej sprzedaży. Decyzja była zatem dość naturalna, a moment jej podjęcia dokładnie przemyślany. 

Salon na Hangarowej wyznacza nowe standardy w dbałości o środowisko, a był budowany w najtrudniejszym możliwym czasie – w roku pandemii. 

Dominika Bońkowska: Faktycznie było to ogromne wyzwanie logistyczne zważywszy na to, że był to rok 2020. Jednak wiedzieliśmy, że musimy podjąć – umówmy się – niełatwą decyzję  z punktu widzenia inwestora, a co za tym idzie kosztów.  Postawiliśmy na małoemisyjność i czyste rozwiązania. Salon został wybudowany z zastosowaniem instalacji fotowoltaicznej oraz wysoką izolacyjnością cieplną ścian i dachu, która pozwala na duże oszczędności energetyczne. Do tego własna oczyszczalnia oraz zastosowanie bakterii pozwalających na ponowne wprowadzenie wody do obiegu. Mamy także system, który dostosowuje natężenie światła do poziomu światła naturalnego.

Wracając do 2020 roku, który chyba na wszystkich odcisnął piętno. Jak radziliście sobie Państwo w tej sytuacji?

Dominika Bońkowska: Pandemia wstrząsnęła rynkiem potężnie i oczywiście nie mam na myśli tylko i wyłącznie motoryzacji. Jak już wcześniej wspominaliśmy, pandemia zastała nas w momencie, kiedy zostały wylane fundamenty pod nowy salon. 

Mieliśmy dwie bardzo trudne decyzje do podjęcia. Pierwsza czy kontynuować  budowę, drugą – jak kierować dalej przedsiębiorstwem. Nasza siła polegała na tym, że nie koncentrowaliśmy się na narzekaniu, tylko zastanawialiśmy się nad tym jak przetrwać ten czas. Siłę i motywację dawali nam pracownicy.
Było to dla mnie niezwykle budujące doświadczenie. Musieliśmy wyjść ze strefy komfortu i zacząć myśleć inaczej.

Dariusz Bońkowski: Życie powiedziało nam „sprawdzam”. Nasi, jak się okazało doskonali  partnerzy zagrzewali do walki, studzili emocje.  Staraliśmy się być także  dobrym partnerem dla pracowników.
Byli z nami i można powiedzieć – wspierali nas.

Odnawialne źródła energii i zero emisyjność w czasach kryzysu klimatycznego stają się koniecznością. Ma to ogromny wpływ na branżę. Jak widzicie przyszłość motoryzacji? 

Dariusz Bońkowski: Motoryzacja wkracza w fazę bardzo dynamicznego rozwoju i stoi przed ogromnym wyzwaniem. Nie możemy nie dostrzec faktu, że era samochodów spalinowych powoli dobiega końca. Oczywiście nie stanie się  to z dnia na dzień, ale trzeba się z tym poważnie liczyć. Nie jest to nowy kierunek, bowiem coraz większe ograniczenia emisji CO2 są z nami już od jakiegoś czasu. Niemniej jednak przyznam, że dyrektywa unijna, aby zaprzestać produkowania samochodów spalinowych do 2035 roku jest nieco szokująca, ponieważ zmusza nas do bardzo dynamicznych zmian – pytanie czy w ogóle możliwych w obecnych warunkach, przy istniejącej infrastrukturze? Ale to chyba bardziej pytanie do polityków, niż do dealerów. 

Czy samochody elektryczne faktycznie  są przyszłością motoryzacji? 

Dariusz Bońkowski: Czy elektryczne? Czas pokaże, ale na pewno zeroemisyjne. Wiemy, że ten trend jest nieuchronny tylko pytanie w jakim dokładnie kierunku pójdziemy. Samochody elektryczne znane są od długiego czasu i mamy ciągle ten sam problem, a mianowicie zasięg baterii, ograniczenia w możliwości ich ładowania, no i elektrośmieci.  

Dominika Bońkowska: Musimy też zadać sobie pytanie jak energia elektryczna jest pozyskiwana w Polsce? Nie jest tajemnicą, że głównie z węgla. 

Trend elektromobilności jest bardzo silny, tyle tylko, że  zmiany w infrastrukturze nie do końca za nim nadążają. Gdyby było tak, że ładujemy samochody tylko we własnych domach z fotowoltaiki, która jest na naszych dachach, to faktycznie możemy mówić, że pozyskujemy czystą energię. Na tę chwilę, przy obecnej infrastrukturze najbardziej rozsądne wydają się auta hybrydowe. Oczywiście jest ogromna presja społeczna i medialna, aby eliminować emisje CO2 zwłaszcza w kontekście naszej branży, jednak zmiany muszą dokonać się na wielu płaszczyznach. 

Skoro nowy obiekt jest tak ekologiczny, podejrzewam, że będziecie Państwo prezentowali w nim także auta niskoemisyjne?

Dariusz Bońkowski: Oczywiście BMW dynamicznie podąża w tym kierunku. Fani elektrycznej motoryzacji, dla których bycie eko to styl życia, będą mogli zapoznać się u nas z pełną gamą aut niskoemisyjnych. Sami też dostosowujemy się do trendów, przykładem jest choćby nasza stacja ładowania dla samochodów elektrycznych w C.H. Kaskada w Szczecinie. Metoda małych kroków, ale jakże  potrzebnych. Warto dodać, że BMW i3 była w zeszłym roku najchętniej wybieranym samochodem elektrycznym w tym segmencie. Okrzyknięto ją ikoną elektro mobilności. 

Zapytam jeszcze o plany firmy na przyszłość?

Dariusz Bońkowski: Cały czas się rozwijamy, budujemy serwis w Koszalinie, w przyszłości bardzo możliwe, że także i salon.  Mamy nadzieję, że Koszalin przyjmie nas równie entuzjastycznie jak Szczecin. 

Dominika Bońkowska: Faktycznie coraz bliżej nam do Szczecina i regionu – może czas tu zamieszkać? (śmiech). Mocno wierzymy w odpowiedzialność za region, dlatego nasze działania daleko wybiegają poza funkcjonowanie tylko i wyłącznie biznesowe. Budujemy współpracę i tożsamość marki na wielu płaszczyznach - stąd nasza współpraca z Filharmonią Szczecińską, Operą na Zamku, Netto Areną, Yacht Club Polski Szczecin i cykliczne wydarzenia ART&Bussines. Chcemy rozwijać ten region, być tutaj na 100%. 

Razem w pracy razem w życiu. To przepis na sukces? 

Dominika Bońkowska: Uzupełniamy się. Jesteśmy rożni z punktu widzenia predyspozycji.  Mamy inne kompetencje i podział przebiega w sposób naturalny, intuicyjny. Mąż pisze biznesplany, ja czytam umowy. Ja jestem drobiazgowa, mąż buduje strategie.  Działamy jak zgrany tandem. 

Prestiż  
Wrzesień 2021