PIOTR KRZYSTEK

Podjąłem wyzwanie i rozwiążemy kluczowe problemy komunikacyjne Szczecina

Z prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem o szczecińskich inwestycjach drogowych,  zagrożeniach dla Szczecińskiej Kolei Metropolitalnej oraz utrzymaniu nowej wizytówki miasta, Fabryki Wody rozmawia Dariusz Staniewski.

Autor

Dariusz Staniewski

Wiele razy już Pan tłumaczył w mediach lokalnych  i mediach społecznościowych trudną sytuację drogową jaka jest aktualnie w mieście. Mimo to, wielu mieszkańców nadal nie może zrozumieć dlaczego tak wiele remontów i modernizacji szczecińskich ulic jest realizowanych w tym samym czasie. Niektóre jeszcze trwają, a już się zaczynają kolejne np. jeszcze nie zakończyła się inwestycja na węźle Łękno, a już za chwile rozpocznie się modernizacja kluczowego fragmentu alei Wojska Polskiego.

Jest mi bardzo przykro, że wielu mieszkańców Szczecina ma trudności w poruszaniu się po mieście. Też tego doświadczam. Jakiś czas temu stanąłem przed takim dylematem – czy podjąć wyzwanie i zrobić dużo, bo są takie możliwości i w zakresie środków unijnych, jak i w budżecie Szczecina, czy też dbając o pewien komfort i pewną stabilizację poruszania się po mieście, z pewnych rzeczy zrezygnować. Podjąłem decyzję, że jednak przystępujemy do pracy. Bo ta perspektywa unijna, która się kończy, jest ostatnią, gdzie takie inwestycje drogowe są jeszcze dość mocno wspierane. W nowej perspektywie jeszcze nie wiemy jak będzie. Ale może się okazać, że tych pieniędzy na tego typu duże przedsięwzięcia będzie mało lub w ogóle nie będzie. Widzimy też w polityce rządowej,
że te duże samorządy są jakby inaczej traktowane niż małe.  

Co to znaczy?

Inaczej to znaczy, że nie mają finansowanych inwestycji. Dlatego uznałem, że to ostatni moment, gdzie możemy rozwiązać pewne problemy wynikające z zaszłości. Z drugiej strony wiedziałem, że jeżeli nie podejmę tych wyzwań, to za chwilę się pojawią tacy krytycy, którzy powiedzą: „no miałeś możliwości przyjacielu, a z nich nie skorzystałeś”. Podjąłem więc decyzję, że przystępujemy do działania. I była to decyzja słuszna, choćby z tego względu, że zawarte przez nas kontrakty dotyczą cen przyzwoitych, w porównaniu do dzisiejszych stawek. Rozwiążemy kluczowe problemy komunikacyjne Szczecina.

Kiedy mieszkańcy będą mogli odetchnąć z ulgą i sprawnie poruszać się po Szczecinie?

Pewne prace skończą się już za chwilę, będą ułatwienia, np. na węźle Łękno czy Granitowej. Otwarte jest już Głębokie, podobnie jak ulica Szafera. Natomiast jeszcze pojawią się trzy duże elementy, tj. ulica Kolumba i Powstańców Wielkopolskich oraz aleja Wojska Polskiego na odcinku od kościoła Garnizonowego do placu Szarych Szeregów. Te zadania dopiero się pojawią. Skończą się prace w Podjuchach, a w przyszłym roku zakończy się także Estakada Pomorska, która według mnie jest w tej chwili najtrudniejszym elementem dla kierowców. Zawsze słabością Szczecina było połączenie Lewobrzeża i Prawobrzeża. Ale problemem jest to, że nie mamy jak zbudować kolejnych przepraw, które byłyby 100 procentową alternatywą. Nie odpowiadamy też za wszystkie realizacje, jakie się toczą, jak np. za węzeł Kijewo. To zadanie Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad. Jesteśmy w trudnym momencie. Ale mamy wszystkie przetargi rozstrzygnięte. Procentowo w skali kraju jesteśmy jedną z najdynamiczniej inwestycyjnie rozwijających się gmin.

W 2023 roku ma ruszyć Szczecińska Kolej Metropolitalna. To największa taka inwestycja w Polsce. W przyszłym roku Fabryka Wody i stadion. Czy te inwestycje nie są zagrożone?

Na kolej musimy jeszcze poczekać. PKP ma poważne opóźnienia. Uruchomienie SKM w 2022 roku nie będzie możliwe. Liczymy jednak na to, że PKP da radę do końca 2023 roku. Takie nam przedstawiają deklaracje. My robimy swoje, a po ich stronie najpoważniejsze prace są w mocnym poślizgu. Mamy poważne obawy co do działań PKP. A SKM jest dla nas bardzo ważna. Bo ona rozpocznie proces reformy szczecińskiej komunikacji publicznej, będzie ważnym elementem np. na linii Szczecin – Police. Dzięki tej kolei będziemy mogli też modelować komunikację w mieście. SKM musi powstać. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś porzucił plac budowy, czy że PKP tego nie wykona. Natomiast mogą być problemy z rozliczeniem środków unijnych, po stronie PKP. To dla nas też będzie oznaczało kłopoty. Bo wszystko to może wydłużyć realizację tej inwestycji w czasie. Ale od SKM nie ma odwrotu. 

W przyszłym roku ma zostać zakończona budowa Fabryki Wody i stadionu. Czy Szczecin będzie stać na te przedsięwzięcia?  Skąd samorząd znajdzie pieniądze na ich utrzymanie?

Nowy stadion, to też nowe przychody, takie których nigdy nie było. Ten obiekt nie powinien być dla miasta istotnym obciążeniem. Podobnie jest z Fabryką Wody. Od razu zakładaliśmy taki model finansowania, że ona zarobi na swoje utrzymanie. My będziemy tylko obsługiwali zaciągnięty kredyt na inwestycję. Cześć edukacyjna Fabryki będzie nam napędzała koniunkturę, ruch w tygodniu. Bo liczymy, że będą z niej korzystać szkoły nie tylko ze Szczecina, ale także regionu i spoza regionu. Będą przyjeżdżać na zajęcia z fizyki, chemii. Do tego liczymy na spore zainteresowanie częścią rekreacyjną obiektu. Oba elementy zapewnią więc finansowanie całego obiektu, o to jestem spokojny. Zakładamy, że stan epidemii nie będzie permanentny i Fabryka Wody będzie mogła funkcjonować na bieżąco.

Rząd promuje Polski Ład gospodarczy. Ale samorządy uważają, że stracą pieniądze na proponowanych rozwiązaniach. Według wstępnych wyliczeń w ciągu 10 lat mogą stracić ponad 130 miliardów złotych.  Szczecin około 180 mln zł rocznie. Co to oznacza dla inwestycji w mieście?

Wprowadzenie Polskiego Ładu to katastrofa dla wszystkich samorządów. To wizerunkowo fajny zabieg dla pewnej grupy podatników, którzy na nim skorzystają. Ale straty, które są wyliczane, to pieniądze pochodzące nie z kieszeni prezydenta, czy burmistrza. To pieniądze z budżetu samorządów przeznaczone na realizacje potrzeb mieszkańców. Jeżeli Polski Ład wejdzie w takiej formule, jaka jest w tej chwili proponowana, to staniemy przed zagrożeniem wstrzymania wszystkich nowych inwestycji, a w budżecie bieżącym do realizacji tylko obligatoryjnych wydatków. Rozpoczęte inwestycje oczywiście skończymy. Nie zerwiemy żadnej umowy. Ale będziemy musieli ciąć nowe zadania, dla miasta będzie to oznaczało stagnację. Nie zbankrutujemy jako miasto, bo w skali polskich samorządów jesteśmy w absolutnej finansowej czołówce. Ale to co będziemy mogli oferować mieszkańcom, będzie poniżej ich oczekiwań. 

Dziękuję za rozmowę.

 

Prestiż  
Wrzesień 2021