Nasza Wenecja

Narzekamy na otoczenie ulicy Kolumba: zaniedbane budynki, nierówne ulice, duży ruch samochodów. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z jedną największych atrakcji Szczecina. Wystarczy przyjrzeć się temu miejscu od strony wody. Przenosimy się wówczas w zupełnie inny klimat, zupełnie inne miejsce. Trafiamy do „szczecińskiej Wenecji”.

Autor

prestiz

galeria

Trudno nie mieć wrażenia, że do niedawna bardzo raczkująca w Szczecinie żegluga rzeczna wkracza powoli na wyższy poziom. Zarówno żeglarze, turyści, jak i mieszkańcy naszego miasta coraz bardziej doceniają niepowtarzalne na skalę kraju walory wodne Szczecina. Remontowane są bulwary, nad którymi wieczorami przesiadują setki osób. Powstają tam oryginalne restauracje. Pojawiają się taksówki wodne, a doświadczeni żeglarze oferują na pokładach swoich łodzi wycieczki po wodnych zakątkach Szczecina. W sezonie każdy, nawet ten, kto nie posiada patentu żeglarskiego, może wypożyczyć niewielką motorówkę i w towarzystwie najbliższych wypłynąć nią na Odrę. A co najczęściej jest głównym celem wypraw? Tajemnicza, klimatyczna, a jednocześnie bardzo romantyczna szczecińska Wenecja.

Jedni mówią, że jest to atrakcja z niewykorzystanym potencjałem. Inni, że właśnie ten niewykorzystany potencjał jest największym atutem tego miejsca. Dlaczego jest ono tak zachwycające? Mimo że znajduje się niemal w centrum miasta, było tam niewiele osób. Aby dostać się do szczecińskiej Wenecji trzeba bowiem wsiąść na pokład łodzi lub skorzystać z kajaka i podpłynąć na tyły ulic Kolumba i Chmielewskiego.                                                                                                                    Historia tego miejsca sięga początków XIX wieku. Wtedy właśnie powstała ulica Kolumba. Po obu jej stronach wybudowane zostały nie tylko budynki mieszkalne, ale również przemysłowe. Ustawione zostały w taki sposób, by wykorzystać idealne położenia – przy samym korycie Odry.  Umożliwiało to transport materiałów właśnie rzeką. To te zabudowania fabryczne tworzą dzisiaj szczecińską Wenecję.

Niestety piętno na nich odcisnęła II Wojna Światowa. Naloty alianckie doprowadziły do ogromnych zniszczeń, które objęły istniejące tam wówczas zakłady przemysłowe. Zniszczeniu uległy między innymi zabytkowe budynki wytwórni alkoholi i drożdży, które były niegdyś ozdobą całego nadodrzańskiego pasa przemysłowej zabudowy sięgającej w kierunku Tamy Pomorzańskiej. 

Dzisiaj widzimy wyrastające z wody przepiękne, imponujące, aczkolwiek zaniedbane budynki. Podpłynąć do nich może każdy. Nawet przy słabo rozwiniętej wyobraźni można usytuować w nich na przykład niecodzienne hotele. Potrzeba na to środków. Należy się jednak spodziewać, że w najbliższych latach sytuacja mocno się zmieni. W planach zarządu miasta Szczecina szczecińska Wenecja ma być rewitalizowana. Cały Szczecin ma zostać Wenecją Północy. Nie możemy się doczekać!

3( 3)
Listopad'16