Zachwycająca hybryda

Muzeum Narodowe w Szczecinie – Centrum Dialogu Przełomy to unikatowa hybryda budynku oraz miejskiego placu. Większość kubatury użytkowej umieszczona została pod ziemią, czyniąc z dachu budynku przestrzeń publiczną. Obiekt budzi jednocześnie kontrowersje i zachwyty. Ukoronowaniem było przyznanie prestiżowej nagrody za najlepszą przestrzeń publiczną (European Prize for Urban Public Space 2016). W zestawieniu z sąsiednim gmachem Filharmonii Szczecińskiej – laureatem nagrody im. Miesa van der Rohe – możemy, mówić o niepowtarzalnej i wyjątkowej przestrzeni.

Autor

prestiz

galeria

Poziom 0 / hall

Przeszklony hall wejściowy poraża sterylnością i… transparentnością. To ascetycznie zagospodarowana przestrzeń, którą stanowią dwie czarne lady – jedna to kasa wraz z punktem informacyjnym, druga – kawiarnia (wciąż nie jest otwarta). Ciekawie dopasowano meble – plastikowe, przezroczyste krzesła oraz surowe, metalowe stoły z pneumatycznie regulowaną wysokością. Intryguje nawet forma księgi pamiątkowej, którą stanowi powiązana aluminiową szarfą wysoka sterta dużych arkuszy papieru. Do całości nawiązują wównierz stojaki na ulotki czy panele informacyjne – także przezroczyste i subtelne. Zaskakuje aranżacja... toalety – surowe betonowe ściany, stalowe drzwi, oryginalna armatura sanitarna (jeszcze bardziej intrygujące, bo tonące całkowicie w czerni, są sanitariaty w podziemiach gmachu). Funkcje poszczególnych przestrzeni wyznaczają albo doń kierują subtelne napisy wykonane czcionką spójną z identyfikacją wizualną Centrum. Lakoniczny napis „wystawa” kieruje nas do sedna Centrum Dialogu Przełomy.

– Udało się uzyskać interesujący efekt – schodząc ciemnymi schodami do sali ekspozycyjnej, „zanurzamy się w historii” i trafiamy do zupełnie innej rzeczywistości – mówi projektant gmachu Robert Konieczny. Jednak zanim wejdziemy w ciemne czeluści, zaglądając przez wielką szybę, możemy zorientować się, co nas czeka…

Poziom -1 / wystawa 

Wystawa stała CDP jest zupełnie inna, niż te znane z popularnych ośrodków np. Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Tu nie ma miejsca na „historyczny Disneyland” czy płaskie makiety, nieskutecznie, a czasami wręcz komicznie udające rzeczywistość. Tutaj funkcję nadrzędną pełni przede wszystkim informacja. 

– Zdecydowaliśmy się na przestrzeń informacyjną, w której większą wagę przykłada się do wypracowania logiki i czytelności treści niż obudowywania treści niepotrzebnymi emocjami, zazwyczaj dominującymi w tzw. muzeach narracyjnych czy scenograficznych – opowiada Roman Kaczmarczyk, współautor aranżacji ekspozycji. 

Faktycznie, sposób zwiedzania jest łatwy i czytelny. Widzów po ekspozycji prowadzi osadzona w czarnej podłodze, świecąca na biało „linia czasu”. Wyznacza tempo, rytm czy tytułowe przełomy – sugestywne hasła kluczowe mają wprowadzać zwiedzającego w tematykę danej przestrzeni. O najnowszej historii Szczecina opowiadają oryginalne artefakty umieszczone w podświetlonych gablotach, znakomita część narracji znajduje się w dotykowych infokioskach, są także stanowiska audio, wielkoformatowe postery oraz projekcje filmowe. Unikatem wśród tego typu muzeów są, wplecione w narracje, obiekty sztuki współczesnej, w znakomitej większości wykonane na specjalne zamówienie Muzeum Narodowego w Szczecinie.

– Historia Szczecina jak w soczewce skupia w sobie problemy XX wieku, polityczne dramaty, ale także bohaterstwo ludzi: powojenną odbudowę, wybitne osiągnięcia bezkrwawej zmiany systemu i kilkadziesiąt lat konsekwentnego rozwoju miasta. Politycy widzą te problemy zgodnie z duchem obowiązującej w danym czasie partyjnej perspektywy. Artyści pozostają niezależni. Omylni, lecz oryginalni. Ich prace nie ilustrują dosłownie pojedynczych wydarzeń, raczej szukają uniwersalnej prawdy o człowieku, jaka wynika z prezentowanych historii. Warto posłuchać ich głosu – mówi Piotr Wysocki, kurator części artystycznej wystawy. 

Na wystawie zobaczymy dzieła z kolekcji Muzeum autorstwa wybitnych artystów, m.in. Henryka Stażewskiego, Edwarda Dwurnika, Piotra Młodożeńca czy Teresy Murak oraz dzieła uznanych współczesnych twórców, wykonane z myślą o wystawie – m.in. Kobasa Laksy, Roberta Kuśmirowskiego, Huberta Czerepoka, Wojciecha Zasadnego, Grzegorza Hańderka i Michała Libery. Część wystawową kończy przestrzeń Dialogu. To wielofunkcyjna sala konferencyjna oraz punkt księgarski. Jako ciekawostka znajduje się tu także wykopany podczas budowy fragment dawnych miejskich fortyfikacji oraz infokiosk dedykowany samemu budynkowi. 

+1 / plac

Równie ważny i symboliczny jak sama wystawa jest plac będący zarazem dachem Muzeum. Przed II wojną światową stały tu bogato zdobione kamienice. Zniszczonych w wyniku nalotów domów nigdy nie odbudowano, przez ponad pół wieku znajdował się tu miejski skwer. Architekt musiał podjąć decyzję czy dążyć w kierunku odtworzenia zabudowań, czy utrzymać charakter miejskiego placu. 

– Wybraliśmy rozwiązanie pośrednie – stworzyliśmy urbanistyczną hybrydę kwartału i placu, która z jednej strony domyka przestrzeń jak zwarta zabudowa, a z drugiej zachowuje walory otwartej przestrzeni. Ukryliśmy większość kubatury pod ziemią. Przed filharmonią i kościołem pozostawiliśmy płaski teren, który stanowi reprezentacyjne przedpole tych budynków. Tam, gdzie to nie było potrzebne, „wyciągnęliśmy z ziemi” zapomniany kwartał, który stał się nadziemną częścią naszego budynku. Dzięki takiemu zabiegowi udało się stworzyć otwartą przestrzeń odgraniczoną od ruchliwej ulicy. Dośrodkowa, amfiteatralna forma sprzyja też uroczystościom rocznicowym, które już tradycyjnie odbywają się w tym miejscu – mówi architekt. 

Formę placu, tak krytykowaną przez mieszkańców, docenili jurorzy wielu konkursów architektonicznych, z komisją prestiżowej European Prize for Urban Public Space. Organizowane na placu koncerty, a nawet manifestacje, udowadniają pomału wyjątkowość i wartość tego miejsca. Plac Solidarności staje się agorą Szczecina. Także w świadomości szczecinian, jednak pełna akceptacja tak oryginalnego projektu będzie długim procesem, by nie rzec „ujarzmianiem”. 

3( 3)
Listopad'16