Czytaj etykiety!

Nie tylko złość piękności szkodzi, ale także niektóre kosmetyki, a dokładniej składniki w nich zawarte. Moda na kosmetyki organiczne ma więc swoje uzasadnienie, bo przecież nikt nie lubi budzić się z opuchniętą twarzą. Nie tylko złość piękności szkodzi, ale także niektóre kosmetyki, a dokładniej składniki w nich zawarte. Moda na kosmetyki organiczne ma więc swoje uzasadnienie, bo przecież nikt nie lubi budzić się z opuchniętą twarzą.

Autor

Aneta Dolega

Kupujesz ulubione perfumy od słynnego projektanta, super tusz do rzęs, albo krem pod oczy, który reklamowany jest jako niezawodny. I zamiast cieszyć się odrobiną luksusu, masz przekrwione, spuchnięte oczy, wysypkę i nie wyglądasz wcale jak dziewczyna z reklamy. Przyczyną mogą być parabeny. Te syntetyczne konserwanty używane są m.in. w produkcji perfum czy balsamów do ciała. Mają działanie bakteriobójcze i grzybobójcze, ale mogą uczulać. Do tego podejrzewa się, że fatalnie wpływają na gospodarkę hormonalną i mają działanie rakotwórcze. Występują pod różnymi nazwami: methylobaraben, ethyloparaben, propylparaben, bythylparaben, izobuthylparaben, benzylparaben.

Maseczka z ropy naftowej

Kolejne na czarnej liście są oleje mineralne. Trudno zrozumieć ich fenomen, ponieważ oprócz tego, że szkodzą, nie mają żadnych właściwości upiększających. Dodawane np. do kremów do twarzy działają tylko na powierzchni skóry. Ich ciężka konsystencja powoduje zatykanie porów, a co za tym idzie powstanie trądziku. Dodatkowo organizm nie potrafi ich rozłożyć na czynniki pierwsze i wydalić. Tak zmagazynowane odkładają się w wątrobie, węzłach chłonnych i nerkach. Popularnym olejem mineralnym jest parafina, czyli pochodna ropy naftowej. Sama geneza tego składnika powinna skłonić do refleksji. Takie samo pochodzenie ma wazelina, która sprawdza się jako środek silnie natłuszczający i chroniący. Jednakże również może nie tyle chronić, co szkodzić.

Ładne, ale z wierzchu

Bardzo popularnym składnikiem wielu kosmetyków są karbomery. To substancje zagęszczające dzięki którym np. mleczko czy żel do twarzy są tak „wydajne”. Nie można jednak z nimi przesadzać, gdyż grozi to swędzeniem i zaczerwienieniem skóry. Dobrze też używać kosmetyków bezzapachowych, gdyż te syntetycznie perfumowane mogą narobić bałaganu w naszych wątrobach i uszkodzić ich komórki. Podobnie jak oleje silikonowe dodawane np. do podkładów. Pięknie wygładzą twarz, ale nie są przyswajalne przez organizm.

Miękko i nieprzyjemnie

Z opakowania patrzy na nas słodka owieczka, która zapewnia, że nasze pranie będzie miękkie jak jej wełna. Lanolina, składnik m.in. płynów do prania, to wosk otrzymywany z owczej wełny. Może uczulać. W proszkach do prania, mydłach czy szamponach używane są detergenty, SLS (Sodium Lauryl Sulfate) oraz SLES (Sodium Laureth Sulfate). Może i pomogą usunąć skutecznie brud, ale przy okazji uczulą, wysuszą skórę i spowodują łupież.

1( 5)
Marzec'17