Subiektywny przewodnik po Berlinie

Berlin należy do jednej z najbardziej inspirujących stolic na świecie i jest położony od Szczecina, zaledwie półtorej godziny jazdy samochodem (oprócz tego, można się do niego przemieścić pociągiem albo jednym z wielu busów). O magii tego miasta można napisać książkę, zresztą wiele takich już powstało, a każdy rozdział byłby poświęcony innej dziedzinie życia. Ja się skupiłam na jednej z nich – sztuce a dokładnie muzyce. 

Autor

Aneta Dolega

galeria

Moja miłość do Berlina rozpoczęła się gdzieś w 1999 roku i była związana właśnie z muzyką. Już pięć lat wcześniej jeździłam do tego miasta po płyty z hip hopem (jeden z zakupów życia, czyli singiel Warrena G „Regulate”), farby do włosów (tu wpadł mi w ręce przepiękny odcień „pink flamingo”, przez który miałam później problemy w szkole) oraz ubrania (niech żyją przeceny!). Z wypraw „shopingowych” awansowałam na nietypową turystkę i już jako pełnoletnia panna wylądowałam na koncercie Nine Inch Nails w popularnej sali koncertowej Columbia Halle, do której wracam do dziś. Wtedy była tylko muzyka, miasto widziałam głównie w nocy, ale czułam podskórnie, że to będzie związek na bardzo długo.

U2, Bowie i SS

W momencie kiedy piszę te słowa, ceny za wynajem mieszkań w stolicy Niemiec zaczynają dobijać do tych najdroższych w Europie. Niedobry ruch, gdyż Berlin od lat jest miastem artystów wszelkiej maści, miejscem ogromnie inspirującym i mimo kryzysu będącym oazą ekonomicznej wolności. Wielu muzyków tu nagrało swoje najlepsze płyty, wielu innych zainspirowało się tym miejscem do stworzenia wyjątkowych rzeczy jak Lou Reed, który w 1973 roku wydał swój doskonały album koncepcyjny „Berlin”, którego akcja w warstwie tekstowej rozgrywa się właśnie w tym mieście. Irlandzka grupa U2 w Berlinie nagrała swoją słynną płytę „Achtung Baby”. Płytę nagrywano w Studiu Hansa. Tak opowiadał o nim The Edge, lider grupy: „To jedno z tych oldschoolowych miejsc, gdzie ważne jest brzmienie, a nie sprzęt. Szukaliśmy dużego pomieszczenia, by jak za dawnych lat zasiąść w kółku i po prostu razem grać. Niestety takie miejsca wychodzą teraz z mody. Trafiliśmy w końcu do byłej sali balowej nazistów z SS”. 

Wspomniane Studio Hansa jednak najbardziej rozsławił David Bowie. Nagrał w tym położonym niedaleko Potsdamer Platz miejscu albumy „Low” oraz „Heroes”, a także wyprodukował „The Idiot” Iggy’ego Popa. Można tam zajrzeć, przejrzeć wycinki prasowe i pogadać z personelem. Ale studio nie zamieniło się w muzeum – nadal nagrywają tu znani artyści. Bowie w czasie berlińskiego epizodu mieszkał razem z Iggy Popem w dzielnicy Schoenberg przy Hauptstrasse 155. Dwa numery dalej znajduje się Neues Ufer (dawny Andreas Ufer), legendarna gejowska knajpa gdzie David i Iggy lubili przesiadywać. Pop, Bowie a także Nick Cave byli regularnymi gośćmi klubu Dschungel, mieszczącego się w piwnicach hotelu Ellington, który w latach 70. miał być odpowiedzią na nowojorskie Studio 54. Lokal był strzeżony przez kobiety – selekcjonerki, które ponoć nie wpuściły do środka samego Sylwestra Stallone. W 1993 roku zamknięto lokal. Cały budynek stał przez jakiś czas pusty aż został przekształcony w elegancki hotel w stylu art deco.

„Hey ho, let’s go!”

Idąc dalej śladami Dawida i Iggy’ego trafiamy na Kreuzberg. Dzielnica-legenda, mekka graffiti, punków, polityki, hipsterów, gejów, artystów i mieszkańców pochodzenia tureckiego. Do tego z najlepszym kebabem w mieście, czyli przepysznym Mustafą. Bowie i Pop często balowali w położnym tutaj S036, klubie który wtedy rywalizował z nowojorskim CBGB i był jednym z najsłynniejszych na świecie miejsc, w których odbywały się imprezy New Wave. Nadal pozostaje ważnym punktem na berlińskiej scenie muzycznej, ale pozostaje wierny punkowej przeszłości.

 

Skoro jesteśmy przy dobrym klasycznym rock’n’rollu nie sposób nie zajrzeć do Muzeum Ramones. Berlińskie Muzeum poświęcone ponad 20-letniej historii nowojorskiej grupy rockowej „The Ramones” jest jedynym tego typu muzeum na świecie. Założone w 2005 r., przeprowadziło się z dzielnicy Kreuzberg na ulicę Krausnickstraße w Berlin-Mitte. Inicjatorem Muzeum jest dziennikarz muzyczny Flo Hayler, który w 1990 r. zobaczył Ramones po raz pierwszy na żywo, następnie spędził z członkami zespołu więcej czasu, a potem zaczął zbierać wszystko, co miało cokolwiek wspólnego z tą grupą rockową. Kolekcja udostępniona zwiedzającym jest spora i bardzo i atrakcyjna. Wiele spośród tych 500 eksponatów należało niegdyś do członków zespołu. Obok plakatów koncertowych z autografami, nośników dźwięku, rzadkich koszulek, statywu na mikrofon i artykułów reklamowych z trzech dziesięcioleci znajdują się tutaj również jeansy sceniczne z autografem gitarzysty Johna Ramone (1948–2004) oraz inne części garderoby muzyków. Co najfajniejsze w tym muzeum to fakt, że jest również przyjemnym barem, w którym grywają na żywo świetni artyści jak Green Day, Brian Fallon czy Billy Talent. Z głośników oczywiście leci, oprócz „gospodarzy”, przekrój tego co najlepsze w muzyce rockowej. Dodatkowo można napić się dobrego alkoholu i zjeść np. kawałek… wegańskiego ciasta.

Parady, parki, półnadzy goście

W tej muzycznej podróży po Berlinie trafiamy na sławne Love Parade. Słynny przemarsz po ulicach zachodniego Berlina przy dźwiękach techno, trance, minimal i house trwało od 1989 do 2006 roku. Historyczna parada odbyła się  1 lipca 1989 roku i prowadziła przez Wittenbergplatz oraz Ku’damm. W 1997 odbyła się po raz pierwszy alternatywna wersja Love Parade znana jako Fuck Parade. Podobny schemat, również muzyka elektroniczna, ale mniej komercyjna, bardziej ambitna. Udało mi się w tamtym czasie wziąć udział w jednej jej edycji. Pamiętam sznur soundsystemów przejeżdżający przez centrum dzielnicy Prenzaluerberg, transparenty z przekreślonymi gwizdkami i hasłami typu „rave’owcy wszystkich krajów wypier…”, który swój finał miał w Mauerparku. Mauerpark to specyficzne miejsce, mekka dopiero co zaczynających swoje kariery ulicznych grajków, miejsce na duże muzyczne imprezy robione przez Red Bull Academy, w końcu kawałek przyrody gdzie w każdą niedzielę odbywa się najsłynniejsze w Berlinie karaoke oraz pchli targ (Flohmarkt). 

Pozostając przy muzyce elektronicznej czy inaczej klubowej to Berlin jest europejską stolicą tego typu nocnych rozrywek. Ja wśród tej ilości tanecznego blichtru przystanę na dłużej przy klubie Berghaim. To kultowy klub, który przez lata obrósł legendą nie tylko ze względu na doskonałą muzykę (najlepszy klub techno na świecie), ale też ze względu na proces selekcji. Dostać się do niego nie jest taką prostą sprawą, ale jak już nam się uda to zostaniemy tam na pewno do rana, jak nie odrobinę dłużej... Berghaim to była elektrownia, ogromny warehouse, gdzie szatnia ma wielkość przeciętnego klubu. Doskonałe nagłośnienie i barwni (czasem półnadzy) goście lokalu, tworzą pejzaż tego przyjaznego, brzmiącego najlepszą selekcją elektroniczną miejsca. Przetańczyć tutaj noc to nie grzech. To obowiązek.

B – stan umysłu

To moje subiektywne spojrzenie na miasto, które nie śpi. Mogłabym jeszcze wymienić inne rozrywki i wielkie imprezy jak filmowe Berlinale czy Berlin Fashion Week, opisać najlepsze muzea, galerie, teatry i knajpy z jedzeniem. Ale to na osobną opowieść. To muzyka przyciągnęła mnie do Berlina. W czerwcu będę na dwóch koncertach, o których marzyłam: Perfect Circle i Rolling Stones, znowu odwiedzę Mauerpark, tym razem w Międzynarodowe Święto Muzyki. Berlin nie jest typowym niemieckim miastem. Sami jego mieszkańcy mówią o sobie, że nie są Niemcami tylko berlińczykami. Jak tam jestem, czuję to samo. I rozumiem o co im chodzi.

 

Kluby

 

Berghaim

Am Wriezener Bahnhof 20, 10243 Berlin (Kreuzberg-Friedrichshain)

 

SO36

Oranienstrasse 190, 10999 Berlin (Kreuzberg)

 

Gretchen

Bardzo popularny klub gdzie króluje muzyka klubowa, hip hop, jazz, soul i pochodne. Bardzo dobre koncerty w bardzo przyjemnych cenach. Występują tu artyści tej miary co The Internet, Dj Krush, Mulatu Astatke, Little Dragon, Dam Funk (pan zagra tego lata).

Obentrautstr. 19-2110963 Berlin (Kreuzberg)

 

Kit Kat Club

Popularny berliński klub hedonistyczny z muzyka techno i trance dla amatorów „gorętszej” zabawy, lateksu i innych fetyszy. Dress code: najlepiej jak najmniej ubrań

Köpenicker Straße 76, 10179 Berlin (Mitte)

 

Stattbad Wedding

Impreza w basenie bez wody. Jedna z najdziwniejszych imprez w stolicy Niemiec. Styl muzyczny: techno, house i trance.

Gerichtstrasse 65, 13347 Berlin (Wedding)

 

Watergate

Kolejny kultowy klub z muzyką elektroniczna i ciężkim dostaniem się do środka. Ale zaliczyć warto.

Falckensteinstraße 49, 10997 Berlin (Prenzluerberg)

 

Sale Koncertowe

Columbiahalle

Columbiadamm 13-21, 10965 Berlin

Astra Kulturhaus

Revaler Str. 99, 10245 Berlin

Huxleys Neue Welt

Hasenheide 107, 10967 Berlin

Tempodrom

Möckernstraße 10, 10963 Berlin

 

Pozostałe

RMCM Berlin (muzeum Ramones)

Krausnickstraße 23, 10115 Berlin

Hansa Tonstudio

Köthener Str. 38, 10963 Berlin

 

Najlepszy kebab w mieście

Mustafa’s Gemüse Kebap

Mehringdamm 32, 10961 Berlin

2( 8)
Czerwiec'18
gajda