Super trójka na finał Szczecin Music Fest

Festiwal Szczecin Music Fest 2018 zbliża się powoli ku końcowi, finał jednak będzie elektryzujący, przed nami trzy gwiazdy, trzy osobowości, trzech wyjątkowych mężczyzn. To trzeba zobaczyć!

Autor

Aneta Dolega

galeria

Na początek Dominic Miller, świetny gitarzysta, przyjaciel i współpracownik Stinga od blisko 30 lat, jego muzyczna „prawa ręka” wystąpi 29 maja (godz.19) w Filharmonii. Na scenie zachowuje się tak jakby gitara była przedłużeniem jego ręki – przez to zawsze zwraca uwagę i fascynuje. Na swoim koncie ma dziewięć autorskich albumów i cieszy się sławą wybitnego muzyka sesyjnego, tego z którym każdy chce zagrać. Poczynając od końca lat 80. wziął udział w nagraniu około 200 płyt takich wykonawców jak wymienieni wcześniej oraz m.in.: The Chieftains, Manu Dibango, Luciano Pavarotti, The Pretenders, Boyzone, The Backstreet Boys. O sobie mówi tak: „Mam już naprawdę spory staż na scenie, a zawsze, kiedy mam wyjść solo i stanąć na scenie, mając świadomość, że te 200 osób słyszy mój każdy dźwięk, jestem przerażony jak dzieciak. Wydaje mi się, że każdy myśli: ‘OK, a więc to jest ten Dominic Miller, o którym tyle piszą, zobaczmy czy faktycznie jest dobry.’”

Chick Corea był jednym z liderów rewolucji fusion, która skierowała jazz w stronę nowoczesności i otworzyła go na elektryczne brzmienia. Ta żywa legenda jazzu zagra wraz ze swoim akustyczną grupą 1 lipca (godz.19) na scenie Filharmonii. Amerykański magazyn „Downbeat” nazwał Coreę „najbardziej różnorodną i nieprzewidywalną postacią w jazzie”. Artysta brał udział w nagrywaniu przełomowych dla fusion albumów Milesa Davisa (m.in.„Bitches Brew”), następnie był założycielem i filarem formacji Return to. Grany przez niego jazz-rock wpłynął fundamentalnie na rock progresywny oraz zburzył ścianę między jazzem i listami przebojów, dzięki czemu elitarna dotąd muzyka zaczęła docierać do milionów nowych słuchaczy. Artysta w jednym z wywiadów skromnie powiedział: „Zawsze uważałem, że wszystkie instrumenty to tylko narzędzia do robienia muzyki.(…) Staram się iść z duchem czasu i wykorzystywać dostępną technologię i wszelkie możliwości, chociaż fortepian zawsze pozostanie moją pierwszą miłością”. 

Na koniec festiwalu 12 lipca (godz. 20) na Zamku pojawi się Gentleman. To najbardziej popularny i ceniony wykonawca reggae w Europie. Śpiewa w języku angielskim lub w patois – kreolskim dialekcie używanym na Jamajce. Śpiewa o pokoju, miłości, nadziei oraz rzeczywistości, która go otacza. Dorastał w Kolonii, ale swoje pierwsze kroki sceniczne stawiał na Jamajce, gdzie wyjechał jako nastolatek. Zafascynowany muzyką Boba Marley’a oraz kulturą karaibską, po powrocie do Niemiec kontynuował swoje fascynacje i zaczął tworzyć. Współpracując często z artystami hip hopowymi. Dziś to legenda europejskiego reggae. „W muzyce nie liczy się narodowość, ale to, czy czujesz jej ducha, jesteś szczery i prawdziwy. Mnie zaakceptowali jamajscy muzycy, bo wiedzieli, że właśnie taki jestem” – podkreśla w wywiadach.

2( 8)
Czerwiec'18
gajda