Kronika Prestiżowa
10(97)
Październik 2016

Dobra włoska robota

To był tydzień wielu niespodzianek; bajecznej jak na wrzesień pogody i dobrej włoskiej roboty na korcie. Zwycięzcą 24 turniej Pekao Szczecin Open został Alessandro Giannessi. O sportowy poziom tenisowego challengera byliśmy spokojni, gdy na liście zgłoszeń pojawiły się nazwiska Jerzego Janowicza oraz Hiszpanów: Grannolersa i Cervantesa. Szybko okazało się, że Hiszpanów przewyższyli się Włosi, których liczna armada okazała się wyjątkowo silna. Z siódemki startujących, aż czterech dotarło do ćwierćfinału. Włoską robotę bardzo uczciwie - w przeciwieństwie do bohaterów filmu pod takim tytułem – wykonał Alessandro Giannessi. Pokonany w finale Dustin „Dreddy” Brown, po raz kolejny pokazał, że nie umie przegrywać. Strofował dziennikarzy na pomeczowej konferencji, określając pytania za bezsensowne i niezasadne, zupełnie nie zauważając, że przegrał mecz po jednym z najkrótszych finałów w historii turnieju. Największą publiczność zgromadziły mecze Jerzego Janowicza. Potwierdza to, że ludzie chcą oglądać tak wyraziste gwiazdy jakim jest „Jerzyk”. Oba jego mecze przyciągnęły rekordową liczbę - po 3700 widzów. Łącznie na trybunach podczas turnieju było 25 tysięcy osób, a cały obiekt włącznie z wieczornymi koncertami odwiedziło prawie 30 tysięcy widzów. Część artystyczna turnieju z udziałem szczecińskich wokalistów oraz gościa specjalnego, Grzegorza Turnaua, to był również światowy poziom. Na razie życzymy organizatorom turnieju, żeby za rok, przy okazji jubileuszowego 25. turnieju, główny sponsor Bank Pekao SA podpisał umowę na kolejne trzy lata… bo jakoś trudno wyobrazić sobie wrzesień w Szczecinie bez festiwalu muzyki i tenisa.