Autor

Dariusz Staniewski

Za nami kolejne święta. Podobno te najbardziej ulubione przez Polaków. Były bardzo udane – dwa dni obżarstwa przerywane „skakaniem” po kanałach stacji telewizyjnych. A te nie zawiodły – był i „Potop”, i „Kevin sam w domu”. Ale lepsze to, niż słuchanie polityków, którzy najpierw na przeróżnych Wigiliach dzielili się opłatkiem i obłudnie ględzili o miłości, zrozumieniu oraz zgodzie narodowej, a w chwilę potem rzucali się sobie do gardeł, gryząc, kopiąc, szarpiąc i rozrywając na strzępy. I dowcip z ostatniej Wigilii: co polski polityk najbardziej chciał dostać pod choinkę? Zwłoki swojego politycznego wroga. O Sylwestrze nawet nie ma co wspominać – w sobotę 31 grudnia „bania”, w niedzielę 1 stycznia kac. Na szczęście w poniedziałek trzeba było iść „na zakład”. Może dzięki temu wielu z nas ocaliło trochę zdrowia.

Pod osłoną nocy, pod koniec grudnia, zlikwidowano szczecińską Frygę na placu Zamenhoffa. Ta broniła się dzielnie, nie ustępowała likwidatorom przez kilka godzin. Kurczowo trzymała się szczecińskiej ziemi, do której już się przyzwyczaiła w ciągu tych kilku miesięcy bytności na niej. Ale oni bezlitośnie cięli ją kawałek po kawałeczku, nie zważając na jej ciche pojękiwania i szloch Frygowych fanów. I co z tego, że pękała? A któż z nas nie pęka? Każdy, kiedyś, chociaż raz, nawet największy twardziel. Ale oni nie mieli litości – zamordowali ją, a ich szyderczy śmiech przecinał ciszę nocy. Kilka godzin po tej egzekucji na miejscu Frygi ktoś postawił zapalony znicz. Niech jego światełko da katom i mocodawcom tej masakry do myślenia. Bo sen spokojny nie będzie im dany. W Hollywood już podobno są gotowe scenariusze całej serii superhorrorów z cyklu „Fryga” m.in.: „Zemsta Frygi”, „Powrót Frygi”, „Fryga w piątek 13”, „Fryga i Laleczka Chucky” oraz „Szczecińska masakra Frygą kolorową”. A ci, którzy przyczynili się do jej likwidacji, niech drżą i oglądają się za siebie, gdziekolwiek będą. Bo jak napisał pewien szczeciński poeta: „Cień jakiś ponury pod murami śmiga. Kot to jakowyś,  menel, szczury? Nie, to krwawa Fryga, Fryga, Fryga!!!”.

Zachodniopomorska policja ciągle próbuje dopaść sprawców zuchwałych i niesłychanych wręcz przestępstw. Od kilku miesięcy zachodniopomorskim rolnikom jakiś gang kradnie… krowy z pastwisk. Straty sięgają kilkuset tysięcy złotych. Według policji nocą na pola wjeżdżają samochody z przyczepami do przewozu bydła. Złodzieje wabią krowy paszą i sianem, a potem strzelają do nich strzałkami z substancją usypiającą. Jeden z gospodarzy w mediach skarżył się, że ktoś w ten sposób „rąbnął” mu wszystkie byki rozpłodowe. I to daje do myślenia. Byki nie atakowały? Dały się omamić wiązką siana, jak jakieś jałówki? Wstyd! Czemu nie brały przykładu z byka, którego prowadził Franek Dolas z trylogii „Jak rozpętałem II wojnę światową”? Należy chyba zadać pytanie: gdzie są byki z tamtych lat?! Policja podobno liczyła, że w noc wigilijną jacyś zwierzęcy świadkowie tych czynów, np. koleżanki porwanych z pastwiska, rozgadają się o północy i może coś wniosą istotnego do śledztwa, zechcą złożyć obciążające złoczyńców zeznania albo nawet wskazać sprawców. Nic z tego. Zwierzaki „poszły w zaparte”. Aż się prosi więc, żeby zawiadomić red. Elżbietę Jaworowicz z telewizyjnej „Sprawy dla reportera”. Ona zawsze dojdzie prawdy. I to bez rozwiązywania finezyjnie splątanych nóg. 

Mamy bardzo duże zainteresowanie konkursem architektonicznym na zagospodarowanie placu, na którym stoi Pomnik Wdzięczności – informuje szczeciński Urząd Miejski. Już wpłynęło 50 wniosków od architektów z całej Polski, którzy mają pomysły na ten teren po przeniesieniu pomnika. Przypominamy, że jest wiele propozycji od samych szczecinian na zagospodarowanie placu np. szubienica, pręgierz, dyby, fontanna, palma (ale większa od tej na rondzie ONZ w Warszawie), karuzela, wiatrak, pomnik paprykarza lub pasztecika, dźwig stoczniowy, ambona. Lista propozycji jest ciągle otwarta.

1( 100)
Styczeń'17