Mężczyzna w białych butach

Waldemar Ciszak, Michał Larek,

Wydawnictwo: Czwarta Strona 2016

Autor

Rafał Podraza

Nie lubię kryminałów, tak więc by dać książce szansę, wpierw oceniłem ją pod kątem wizualnym. „Mężczyzna w białych butach” ma sporo plusów. Na dzień dobry uderzyła intrygująca okładka. Format, wielkość czcionki i jej krój też pozostają bez zarzutu. Zachęcony pierwszym wrażeniem, postanowiłem przeczytać. Szło dobrze, książka napisana jest przystępnym językiem. Intryguje, trzyma w napięciu. Na pewno smaczku dodaje fakt, że oparta jest na faktach. Niestety, na tym zachwyty się kończą… 

Mam dziwne wrażenie, że autorzy za wszelką cenę chcieli udowodnić, że potrafią łączyć gatunki. Jak dla mnie, nie do końca im to wyszło. Z jednej strony, poznajemy mordercę i stałego „bohatera” Magazynu Kryminalnego 997, który w 1991 roku grasował po Polsce gwałcąc i mordując chłopców. Dzięki autorom stoimy przy nim, gdy czeka na kolejne ofiary, gdy obmyśla plan, gdy atakuje i gdy morduje. Z drugiej strony, śledzimy działania policji, niczym Big Brother wchodzimy za nimi do komendy, zbieramy materiały, przesłuchujemy świadków, wiążemy wątki, widzimy ich porażki. Super, ale autorom było mało – mamy więc jeszcze trzecią stronę; nagłówki prasowe, artykuły, przemyślenia dziennikarzy piszących o sprawie… Wszystko wspaniale, ale się to ze sobą straszliwie miesza i, chcąc nie chcąc, czytelnik zaczyna się gubić. Kto? Co? Kiedy? W istotnych momentach proza nagle się urywa, a pojawia się – ni w pięć, ni w dziesięć – monolog prowadzącego sprawę… Zaczynają przemawiać policjanci, którzy rozpracowywali mordercę. Mówią o tym, co czuli, co ich męczyło i co działo się po zakończeniu sprawy. Nagle mamy przedruk artykułu. Czytelnik wciąż skacze w czasie i przestrzeni. Moim zdaniem trzeba było to poukładać. Mamy bowiem chaos. 

Lepsze jest wrogiem dobrego, „Mężczyzna w białych butach” jest tego dowodem. Łączenie kilku gatunków jeśli nie ma się doświadczenia Szczygła, Kuźniak czy Hugo-Badera, to trochę za dużo jak na jeden tytuł. Uważam, że gdyby to poukładać, byłby bestseller. Potencjał bowiem jest, ale przez brak dobrego redaktora, do ręki dostajemy książkę ciekawą, ale nie wybitną. 

1( 100)
Styczeń'17