„Titanic” alpinizmu

Autor

Andrzej Kus

Szczecinianin Marcin „Yeti” Tomaszewski wraz z Brytyjczykiem Tommem Ballardem pokonali jedną z najniebezpieczniejszych ścian wspinaczkowych w szwajcarskich Alpach. Wytyczenie drogi na północną ścianę Eigeru zajęło alpinistom siedem dni. 

– Było to trudne zadanie – przyznał Marcin „Yeti” Tomaszewski. – Wraz z Tomem Ballardem wytyczaliśmy nowy szlak przez siedem dni. Udało się. Nadaliśmy mu nazwę „Titanic”. Jeszcze w latach 50. czy nawet 60. ubiegłego wieku nie byłoby to możliwe z powodu braku odpowiedniego sprzętu. Umożliwił nam to postęp technologiczny – dodaje. 

Było już wiele prób zdobycia północnej ściany Eigeru, która nazywana jest „morderczą”. Nie jest to przypadkowa nazwa. Próby najczęściej kończyły się upadkami i śmiercią alpinistów. 

– Musieliśmy bardzo uważać. Aby wspiąć się na takie skały potrzeba trochę więcej niż kilka szkoleń. Trzeba wcześniej wbić tysiące haków, przejść wiele ścian. W trakcie wyprawy korzystaliśmy z otworów wierconych mechanicznie. Sama wspinaczka wymaga użycia ogromnej ilości sprzętu. Nasz ekwipunek ważył blisko 100 kilogramów. Północna ściana Eigeru ma prawie 3700 metrów długości, wysokości 1800 metrów. Nasza droga liczyła 2000 metrów. W ciągu dnia wspinaliśmy się kilkaset metrów, po czym zjeżdżaliśmy do biwaku, który wcześniej zakładaliśmy. Spaliśmy w wiszących namiotach. Nie było możliwości kopania półek biwakowych, ponieważ było zbyt stromo.                                                        kus

1( 100)
Styczeń'17