Biała flaga

Zwerbalizowanie postanowienia jest niezwykle proste. Przystąpienie do działania to już trudniejsza sprawa. Kluczowe okazuje się wytrwanie w postanowieniu. Niektórzy konsekwentnie realizują swe założenia, inni… szybko się zniechęcają i poddają. Mariusz Włoch, właściciel szkoły Władca Języków, szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego czasami poddajemy się zbyt szybko.

Autor

prestiz

Podjęcie nowego działania – pierwsza wizyta na siłowni czy pierwsza lekcja nowego języka – z reguły sprawia ogromną przyjemność. To całkowicie naturalne odczucie. Ta wstępna przyjemność generuje potrzebę kontynuacji, więc dlaczego rezygnować z czegoś, co sprawia frajdę? Wypowiedzenie paru zrozumiałych zdań po hiszpańsku czy duńsku daje zastrzyk pozytywnej energii i sprawia, że chcesz więcej. No właśnie, tyle że do tego potrzeba twojego wkładu i zaangażowania.

Aby utrzymać pozytywne odczucia i sprawić, by poruszone właśnie mięśnie radziły sobie z nowymi zadaniami coraz lepiej i zużywały mniej energii, wypada nadać tym działaniom cech systematyczności. Dzięki powtarzaniu i utrwalaniu nowe umiejętności stają się dla ciebie działaniem automatycznym. Szybka i celna reakcja językowa sprawi, że twój rozmówca będzie przekonany, że oto ma przed sobą najlepszego interlokutora na świecie. Ty też będziesz zadowolony. Większość osób, które znam, tak się właśnie czuła, ja sam oczywiście też do nich należę.

Jednak proces wyrabiania nawyku ma pewne mroczne i odrobinę bolesne strony. Wymaga nakładu energii i wyrzeczeń. I nie ma na to znieczulenia. Wyrobienie nawyku wymaga od ciebie, byś pozbył się większości wymówek czy usunął przeszkody pod postacią osób, które z sobie tylko znanych powodów zrobią wszystko, by zepchnąć cię z drogi do celu. To także konieczność dokonania pewnych - czasem symbolicznych - zmian, jak na przykład przestawienie budzika z godziny 8 na 7. To oznacza dodatkowe 60 minut na powtórzenie słówek przy jednoczesnym robieniu pompek (w ramach programu łączącego siłownię z językiem).

Kiedy już poradzisz sobie z przeszkodami, może się okazać, że największa trudność tkwi tam, gdzie niewiele możesz zmienić. Dzisiejszy świat obiecuje wszechogarniającą łatwiznę, mówi ci, że nic nie musisz, a wszystko możesz. To oczywiście ułuda dzisiejszej, wirtualnej rzeczywistości. Tylko autorefleksja i racjonalne spojrzenie mogą uratować cię od uwierzenia w te nęcące, acz nierealne wizje. Nie wystarczy 15 minut dziennie, by dobrze mówić w nowym języku. Nie wystarczy godzina siłowni tygodniowo, by mieć mięśnie jak telewizyjny idol nastolatek. 15 minut języka i godzina siłowni może wystarczyć, jeśli odpowiada twoim potrzebom, tylko czy one naprawdę są aż tak skromne? Nie sądzę.

Konieczność zaangażowania się w nową aktywność wymaga zatem kilku zmian i akceptacji faktu, że nikt nie może cię w tym zastąpić. Zrozumienia, że czasem będą cię boleć mięśnie i głowa, że niejednokrotnie będziesz mieć ochotę rzucić to wszystko… To jest właśnie moment konfrontacji z własnymi kompetencjami i siłą woli. Wszyscy dobrze wiemy, że zniechęcić się i poddać to najprostsze wyjścia, jednak musimy pamiętać, że czasami potrzeba nawet kilku podejść do tematu. Najważniejsze, by przedwcześnie nie wywiesić białej flagi i nie ogłosić bezwarunkowej kapitulacji.

Władca Języków - nauka języków obcych
Al. Wojska Polskiego 48/2
Szczecin
2( 101)
luty'17
gajda