OD naczelnej

Autor

Izabela Magiera

Czy wiecie, Drodzy Czytelnicy, że według psychologów stan ducha zwany miłością przypomina pewne formy obłędu?                                                                                                                                        

Na przykład Platon twierdził, że miłość jest poważną chorobą psychiczną. Z kolei według Freuda osoba zakochana jest tak samo silnie zaaferowana obiektem uczuć, jak ta myśląca o samobójstwie (!)                 

Teraz trochę o chemii miłości. Jakie zmiany zachodzą w naszym organizmie pod wpływem zakochania? Niebagatelną rolę odgrywa związek chemiczny o wdzięcznej nazwie fenyloetyloamina. Należy do grupy amfetamin (!), a jej podwyższony poziom w mózgu przypomina stan, który odczuwają narkomani: bezsenność, euforia, pewność siebie, uczucie depresji przeplatające się z pobudzeniem i brakiem koncentracji. Kolejny hormon to noradrenalina. Wywołuje euforię i niezwykły przypływ energii. Sprawia, że chodzimy jak na lekkim rauszu.

Abstrahując od naukowych wywodów mamy luty, czyli miesiąc szczególnie celebrujący miłość. A wszystko za sprawą sympatycznego Świętego Walentego, patrona zakochanych (nawiasem mówiąc jest on także patronem chorych psychicznie). Oczywiście święto, które przywędrowało do nas ze Stanów Zjednoczonych, ma zarówno gorących zwolenników, jak i przeciwników.                                                                                                                                            

My odnosimy się do Walentynek przyjaźnie, postanowiliśmy wykorzystać to święto i napisać nieco o miłości w różnych jej wymiarach. Na przykład o tym, jak przeżyć ponad pół wieku z jedną osobą i nie zwariować, a w dodatku nadal się kochać! O tym przeczytacie w artykule Andrzeja Kusa „ Na dobre i na złe”. Z kolei nasza dziennikarka Aneta Dolega wybrała się do Muzeum Narodowego, by zgłębić podejście do tematu miłości wśród afrykańskich ludów, który nierozerwalnie wiąże się z płodnością („Kształty Miłości”). Aneta postanowiła przetestować także „Pokój Greya”, czyli Escape Room nawiązujący do literackiego czytadła „50 twarzy Greya”. Z pewnością to alternatywa dla tych, którzy szukają niebanalnego pomysłu na Walentynki. Zamiast kolejnego wieczoru w restauracji można zamknąć się z bliską osobą w „Pokoju Greya”. Wrażenia gwarantowane.                                                                                                                                             

Szukacie pomysłu na prezent dla ukochanej osoby? Zajrzyjcie na nasze strony produktowe. Znajdziecie tam z pewnością parę pikantnych i romantycznych inspiracji.

 

Miłej lektury!

Izabela Magiera

2( 101)
luty'17