Oczy zielone

Cudowne metody, wszystko od ręki i za darmo - w dzisiejszym świecie łatwo ulec iluzji, że możemy osiągnąć cele bez żadnego wysiłku i zaangażowania. Mariusz Włoch, właściciel szkoły Władca Języków, przypomina dziś o pewnym powszechnie znanym fakcie, który często prowadzi do rozczarowań i rezygnacji z podjętego działania.

Autor

prestiz

Dzisiejszy świat głośno nas zapewnia, że w zasadzie nie musimy nic robić, a i tak osiągniemy – czy może raczej dostaniemy – to, co sobie wymarzyliśmy. Jednak w prawdziwym życiu nie wszystko jest tak łatwe, lekkie i przyjemne jak fabuła prezentowana w reklamach czy popularnych piosenkach. Nie wystarczy jedna kropla płynu, by zmyć naczynia po hucznej imprezie urodzinowej, nie wystarczy nałożyć magiczne okulary, by mówić w nowym języku, nie wystarczą oczy zielone, by uzyskać niekończące się szczęście.

Oczywiście, że to miłe uczucie, kiedy bez wysiłku zapisujemy na liście swój kolejny sukces. Jednak lansowanie łatwizny generuje postawę roszczeniową, która wcale nie przybliża do osiągnięcia celu. Bo oczekując wspomnianej łatwizny, w pewnym momencie i tak trafimy na pierwszą, choćby i maleńką przeszkodę. W takiej sytuacji większość zwolenników tej drogi po prostu się poddaje i wycofuje. Przecież miało być bez wysiłku, a teraz muszę coś jednak robić – na przykład poświęcić trochę czasu. Niedobrze. Oszukali mnie, nie poinformowali. Rezygnuję, to nie dla mnie.

Wtedy pojawia się zwykle myśl udająca racjonalizację: bo tak właściwie to po co mi ten język, przecież bez tej nowej pracy przeżyję, bez zagranicznych klientów firma nie padnie, niech inni się uczą, po co mi ładniejsza sylwetka, lepsze samopoczucie i lepsza kondycja fizyczna, skoro i tak spaceruję tylko w niedzielne popołudnia… Czy nie jest to aby zakamuflowana forma samooszukiwania się? Bo jeśli za coś się wziąłeś, to musiało być dla ciebie ważne, prawda? Po co brać się za coś, co nie ma znaczenia lub nie dostarczy ci absolutnie żadnych korzyści?

Także zaawansowana technologia ma gwarantować, że nie musimy się w ogóle wysilać i że większość rzeczy otrzymamy praktycznie za darmo, siedząc na kanapie przed telewizorem, z pilotem i telefonem w ręku. Czy zatem ktoś nas oszukuje? Niekoniecznie. Raczej inspiruje do myślenia i wzięcia odpowiedzialności za siebie. Bo czy naprawdę wierzysz w to, że wystarczy 15 minut patrzenia w podręcznik dziennie, by szybko zacząć mówić po angielsku? Czy wystarczy zrobić 10 przysiadów dziennie, by mieć sylwetkę i kondycję jak trenerka fitness?

Owszem, technologia ułatwia nam dziś wiele rzeczy, zwłaszcza naukę i dostęp do informacji, jednak sztuka polega na tym, by umieć z tego dobrodziejstwa skorzystać i czegoś się faktycznie nauczyć. Sam dostęp nie sprawi, że zostaniesz fachowcem w jakiejś dziedzinie. Tu potrzeba ćwiczenia i ciągłego doskonalenia się. Pocieszający jest fakt, że wiedzy i umiejętności, które nabędziesz, nikt ci nie zabierze. One są twoje. I nie ma znaczenia, czy wyłączono prąd, czy nastała klęska żywiołowa i nie masz dostępu do Internetu. To, czego się nauczyłeś, jest twoje. Bo na to zapracowałeś. Bo się w to zaangażowałeś. Bo się tego nauczyłeś. A wtedy możesz powiedzieć każdemu napotkanemu wielbicielowi łatwizny, żeby uważał na oczy zielone, bo one szczęścia nie dają, co najwyżej można przez nie oszaleć. Albo raczej, że życie jest nowelą, która nie zawsze tańczy dla mnie.

Władca Języków - nauka języków obcych
Al. Wojska Polskiego 48/2
Szczecin
3( 102)
luty'17