W domu najlepiej

Europejska Karta Praw Dziecka Chorego, Karta Praw Dziecka Śmiertelnie Chorego czy Rzecznik Praw Obywatelskich, zgodnie mówią, że najlepszym miejscem dla każdego dziecka ale także osoby dorosłej, jest dom. Szczególnie wtedy, kiedy potrzebna jest stała opieka lekarska. 

Autor

Aneta Dolega

Nawet najlepiej wyposażony szpital nie zastąpi domu, bo jak mądre przysłowie mówi „wszędzie dobrze ale w domu najlepiej”. Zachodniopomorskie Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych działa według tych słów i robi to doskonale. To nie tylko grupa wysoko wykwalifikowanych lekarzy, pielęgniarek i wolontariuszy, to przede wszystkim ekipa wierzących w to, co robi i entuzjastycznie nastawionych do swej pracy ludzi. Pomagają ciężko i śmiertelnie chorym małym i tym większym pacjentom a także ich rodzinom Z ich pomocą można zapomnieć o chorobie. – Najważniejszą rzeczą jest by dzieci czy dorośli byli w domu, bo chyba nie ma lepszego miejsca niż dom rodzinny – stwierdza Mariola Konecka, pielęgniarka z Hospicjum, specjalizująca się w opiece nad ciężko chorymi dziećmi. – Dzieci w domach się nie boją. Nigdy nie usłyszałam od dziecka „dlaczego to mnie spotkało?’, „dlaczego jestem chory?”. Prędzej rodzice nie godzą się z taką niesprawiedliwością. Zadają pytania, dlaczego spotkało to ich dziecko, „przecież niczemu nie zawiniło?, „czemu moje dziecko cierpi?” Wszystkie założenia hospicyjne mówią, że dom jest to najlepsze miejsce opieki.

A Kinga Krzywicka, prezes zarządy Fundacji Hospicjum dodaje: – Druga rzecz, szczególnie w przypadku dzieci to jest to, że umieszczanie ich na oddziale stacjonarnym jest często kłopotliwe dla ich rodziców, niekoniecznie mieszkających w samym Szczecinie czy w Koszalinie. Dla komfortu psychicznego i emocjonalnego szczególnie pacjenta pediatrycznego pozostanie w rodzinnym domu niesie za sobą same plusy.

W szpitalu w tych wszystkich procedurach człowiek może się pogubić, natomiast w domu jest wśród najbliższych. Jak to pacjenci Hospicjum mówią „biednie, skromnie ale własne łóżko”. Co prawda w Hospicjum stacjonarnym przy ul. Pokoju są warunki przygotowane dla pacjentów, których rodziny nie są wstanie się nimi opiekować. Pacjenci, którzy są w kontakcie mówią, że jest tu naprawdę dobrze ale jednak dali by wszystko by znaleźć się we własnym łóżku. Chodzi o poczucie bezpieczeństwa. – W skład naszego zespołu, oprócz medycznych pracowników, takich jak lekarze i pielęgniarki wchodzą fizykoterapeuci, psychologowie, pracownik socjalny ale także kapelan. – wymienia Mariola Konecka. – Pielęgniarka jest z reguły jest dwa razy w tygodniu ale kiedy stan zdrowia pacjenta się pogarsza może być nawet dwa razy w ciągu dnia.

– Zapewniamy także pomoc psychologiczną dla rodzin i bliskich naszych pacjentów – mówi Kinga Krzywicka. –Zdajemy sobie sprawę, że temat śmiertelnej choroby, utraty bliskiej osoby i żałoby jest bardzo trudny dla wszystkich. Wypożyczamy też nieodpłatnie specjalistyczny sprzęt medyczny. Tak naprawdę możemy zapewnić wszystko naszym pacjentom w ich domach, łącznie z dobrym samopoczuciem.

3( 102)
luty'17