WYMYŚLIŁAM CIĘ Irena Jarocka we wspomnieniach

Mariola Pryzwan ,  WYMYŚLIŁAM CIĘ , Irena Jarocka we wspomnieniach , Wydawnictwo:  Marginesy, 2016

Autor

Rafał Podraza

Aż trudno uwierzyć, że 21 stycznia, minęła już piąta rocznica śmierci Motyla Polskiej Piosenki... Irena Jarocka, bo o niej mowa, to jedna z największych gwiazd naszej muzyki rozrywkowej. To postać nietuzinkowa i tajemnicza. Wyraźnie jej różnorodność można zaobserwować czytając wspomnienia tych, którzy mieli okazję ją znać, a nawet kochać (biografce – Marioli Pryzwan udało się namówić do wspomnień pierwszego i drugiego męża gwiazdy). Autorka, znana wszystkim z książek między innymi o Annie German, Annie Jantar, Marii Dąbrowskiej czy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, postanowiła przepytać na okoliczność pisania o pani Irenie, setkę ludzi. Podejrzewam, że było to karkołomne zadanie, ale – i to najważniejsze, zwieńczone sukcesem. Dzięki wspomnieniom ludzi z różnych środowisk, a wręcz innych światów, odkrywamy bardzo złożoną, a przez to intrygującą, postać. Do tego przebogata ikonografia! W publikacji, grubej jak cegła, często można zobaczyć zdjęcia dotąd niepublikowane, a użyczone autorce przez drugiego męża artystki Michała Sobolewskiego, albo zagorzałych fanów „Wymyśliłam cię. Irena Jarocka we wspomnieniach”, to arcyciekawa podróż w czasie i przestrzeni. Swoją kropkę, by nie powiedzieć, kropę nad „i”, postawiła w książce Dorota Koman. Zredagowanie w spójną opowieść setki wspomnień, to spore wyzwanie. Pani Dorocie się to udało. Ale nie mogło być inaczej. Koman to jedna z najlepszych redaktorek w Polsce.

Ciekawa jest też okładka; świeża i wizualnie atrakcyjna. Ponadto, czytelna czcionka, tak niestety „skopana” w innej książce pani Marioli przez grafika „Marginesów”. Mówię o „Bursztynowej dziewczynie”, gdzie przez zbyt dekoracyjne liternictwo, występują problemy z odczytaniem tytułu. 

W mojej punktacji; 1-5, publikacji daję silną 4. Mam tylko jedną uwagę... Wyrzuciłbym kilka nazwisk, które, do szkicowanego przez Pryzwan życiorysu artystki, nic nie wnoszą. Słowem: są, bo są, a przecież można było ich kosztem, zamieścić kolejną fotografię pani Ireny. 

Książkę polecam. Sporo w niej o branży muzycznej... Może mniej o samych śpiewających koleżankach i kolegach, ale rekompensuje to bogatość wspomnień, o tym, jak wyglądało życie naszych gwiazd w świetle komunistycznych jupiterów i kamer. Sporo w książce Marioli Pryzwan, jest też o muzycznej rywalce Ireny Jarockiej – Annie Jantar...

3( 102)
luty'17