Iskra inspiracji

Wszystko dobre, co się dobrze kończy, co cię nie zabije, to cię wzmocni – czy prawdy zawarte w tych powiedzeniach rzeczywiście odzwierciedlają prawdziwe życie? Mariusz Włoch, właściciel szkoły Władca Języków, pisze dziś o tym, że w zasadzie każde wydarzenie może przyczynić się do rozwoju i pomóc w stworzeniu czegoś dobrego. 

Autor

prestiz

Zgodnie ze znanym powiedzeniem, brak wiadomości to dobra wiadomość. Chyba jest w nim sporo racji, bo kiedy nic nowego się nie dzieje, możemy ze spokojem tkwić w tym, w czym jest nam wygodnie i bezpiecznie. A ściślej rzecz ujmując – pozornie bezpiecznie. Prawda wygląda niestety tak, że poczucie bezpieczeństwa to wielka ułuda, której ludzie z wielkim przejęciem poszukują, a inni z jeszcze większym przejęciem chcą im tę ułudę zagwarantować. A trudno przecież gwarantować coś, co nie istnieje. 

Życie to proces, który czasem podąża w nieoczekiwanym kierunku. Jak śpiewa Ryszard Rynkowski, życie jest nowelą, raz przyjazną, a raz wrogą, najważniejsze jednak wydaje się to, jak na scenariusz tejże noweli zareagujemy. Bo zmiana – jakakolwiek by nie była - wymaga nowych reakcji, odmiennego spojrzenia na to, co do tej pory wydawało się stałe, pewne, niepodlegające dyskusjom. Co się wtedy dzieje? Pierwsza reakcja to obrona – bronimy się z całych sił, odrzucamy fakty, nie chcemy przyjąć ich do wiadomości. Czy to złe? Nie, to naturalne.

Z drugiej strony trudno się cieszyć, gdy przytrafia nam się coś złego, kiedy np. ktoś cię oszukał i używając manipulacji z premedytacją wciągnął w brzydko pachnącą sprawę, by móc zrealizować własne interesy. Tu z reguły ujawniają się silne uczucia – gniew, złość, wściekłość, czy wreszcie rezygnacja spowodowana bezsilnością. I chyba dopiero na tym etapie pojawia się racjonalne spojrzenie na sprawę. To ten moment, kiedy człowiek jest w stanie otrząsnąć się z szoku oraz niedowierzania i powoli zacząć odzyskiwać dostęp do magazynu swoich możliwości. 

Tyle, że to nie dzieje się od razu. Bo kiedy człowiek dostaje silny cios, to przez jakiś czas leży ogłuszony i nie jest w stanie podjąć żadnych działań. Dopiero potem powoli wstaje i zaczyna wracać do w miarę normalnego funkcjonowania. Piszę „w miarę normalnego”, bo to nie jest już to samo działanie, co w wersji „przed ciosem”. Mówi się, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Nie do końca się z tym zgadzam. Co nas nie zabije, to nas nie zabije i z pewnością mniej lub bardziej osłabi. Leczenie ran może potrwać długo, jednak to także droga powrotna do całkiem niezłej formy. Właśnie wtedy można stwierdzić, że ta nowa sytuacja to również – wbrew pozorom - nowe szanse.

Właśnie taką nową szansę otrzymałem i zostałem wydawcą, dlatego już od 28 czerwca będzie można nabyć podręczniki Direktes Deutsch w nowej szacie graficznej – oraz kilka innych tytułów - w wydawnictwie Władca Języków. I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek. Okazuje się bowiem, że nawet nieeleganckie zachowania biznesowe innych mogą wyzwolić iskrę inspiracji. Szkoda tylko, że iskra tego typu wypala przy okazji wiele rzeczy, które znajdą się w jej pobliżu. Jednak czasem innej iskry po prostu nie ma. Wniosek wydaje się tutaj następujący – wbrew wszystkiemu i wszystkim, którzy nam źle życzą, róbmy swoje.

Władca Języków - nauka języków obcych
Al. Wojska Polskiego 48/2
Szczecin
4( 103)
Kwiecień'17