Autor

Michał Stankiewicz

Fundacja „Port Jachtowy Trzebież” ma odbudować marinę w Trzebieży. Niegdyś był tam ważny ośrodek szkoleniowy i popularne miejsce zgrupowań żeglarskich. W ostatnich latach – wskutek sporu pomiędzy Polskim Związkiem Żeglarskim a jego dzierżawcą – ośrodek został jednak zdegradowany. W ubiegłym roku PZŻ przejął marinę i założył fundację, która ma ją obudować. Fundacji przyznano już dofinansowanie unijne na ten cel w wysokości 2,8 mln zł. Pozostaje mieć nadzieję, że odbudowa się uda. Ten sam PŻŻ w Gdyni powołał spółkę Nowa Marina Gdynia, która ma wybudować zaplecze tamtejszego portu jachtowego. I choć spółka istnieje od 2014 roku to budowy mariny nie udało się jeszcze rozpocząć. Za to udało się wypłacić premie uznaniowe członkom rady nadzorczej za 2014 rok, a z kolei od 2015 uchwalić im regularne pensje. I to nie wszystkim (rada nadzorcza liczy 8 osób, cztery są z ramienia PZŻ i cztery z ramienia gdyńskich klubów), ale tylko delegatom PZŻ: Wiesławowi Kaczmarkowi, Zbigniewowi Stosio i Jerzemu Domańskiemu oraz Bogusławowi Witkowskiemu, szefowi POZŻ. Jak wynika z rocznego bilansu, w 2015 na wynagrodzenia spółka wydała 450 tys. zł. Jeżeli w 2016 pensje utrzymano na tym samym poziomie (nie znany jest jeszcze bilans za 2016 rok), to suma wypłat od początku istnienia spółki mogła przekroczyć 1 mln zł. Wypłatom pensji oficjalnie sprzeciwia się jeden z mniejszościowych udziałowców spółki – Związek Harcerstwa Polskiego. Bezskutecznie. W Trzebieży nie powinno być sporów. W radzie fundacji są członkowie PZŻ, a także Wielkopolskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego i Zachodniopomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego. Jednomyślność zagwarantowana.

Radio Szczecin podało, że Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wydał właśnie 4 tomy książek z artykułami publikowanymi przez ostatnie lata w swoim biuletynie „Naturalnie”. Jak podało RS teksty sięgają aż 2009 roku, a koszt publikacji całego nakładu miał wynieść 170 tys. zł. Rozgłośni nie udało się wyjaśnić, jaki był cel wydawania książek. Być może chodziło o ewolucję mody w branży ekologicznej. Jacek Chrzanowski, prezes funduszu, jest widoczny na 30 (!) zdjęciach publikowanych na przestrzeni tych lat, dzięki temu można podziwiać różne kroje i kolory garnituru, a także kolekcję krawatów. Podobnie jak Stanisław Gawłowski, były wiceminister środowiska i PO w Zachodniopomorskiem (mniej stylowo wypada na zdjęciach od prezesa). Ponadto wielu innych polityków i urzędników. Potencjalnym krytykom tej publikacji od razu mówimy stanowcze nie. 30 zdjęć prezesa na 4 tomy daje zaledwie po 7,5 zdjęcia na jedną książkę. A mogło być przecież po 20.

PO zbliżyła się do PiS w sondażach. Grzegorz Schetyna stwierdził z satysfakcją, że to efekt ciężkiej pracy członków PO. Rzeczywistość jest chyba jednak inna. Gratulacje za wynik PO powinni dostać raczej członkowie PiS. Szczególnie należą się one Antoniemu Macierewiczowi, Witoldowi Waszczykowskiemu, nie wspominając o Beacie Szydło. Sukces tym większy, że udało im się podnieść notowania PO wbrew wielu politykom tej partii. Działacze PiS mieli nie lada zadanie – musieli zaliczyć tak dużo wpadek i podjąć tak dużo irracjonalnych i absurdalnych decyzji, by przykryć atrakcje serwowane przez PO – najpierw rozśpiewaną blokadę Sejmu, a potem happeningi i kręcenie filmików. Udało się. Wizyta Beaty Szydło w Brukseli i głosowanie w sprawie przewodniczącego Rady Europejskiej okazało się prawdziwym majstersztykiem. Dzięki heroicznej walce premier z kandydaturą Donalda Tuska, a następnie wykryciu fałszerstwa w wyborach przez Witolda Waszczykowskiego, politycy PO mogli bezpiecznie nagrywać kolejne filmiki. 

4( 103)
Kwiecień'17