Sportowcy (nie tak bardzo) wyklęci

Autor

Kacper Bobala

W ostatnich dniach świat obiegła wiadomość, że na korty tenisowe wraca Maria Sharapova. Rosjanka od lat jest w czołówce najlepiej zarabiających sportsmenek na korcie i poza nim, ale kilkanaście miesięcy temu pierwsze skrzypce zagrała w aferze dopingowej. Żeby sytuacja była klarowna, jestem przeciwnikiem dopingu, do dzisiaj w lekkim szoku związanym z historią Lence’a Armstronga. Natomiast jestem daleki od totalnej inkwizycji i zamykania w ciemnych lochach sportowców, którzy wpadli na dopingu. Nie każda historia jest taka sama, więc i publiczna chłosta do momentu żelaznych dowodów nie powinna się zdarzać. A jednak powrót, a w zasadzie jego charakter, podzielił tenisowy świat. Tenisistka na zachętę po ponad rocznej przerwie dostała od razu trzy dzikie karty na największe turnieje w Europie, pierwszy w Stuttgarcie, gdzie głównym sponsorem jest marka Porsche. Nie ma tutaj oczywiście przypadku, od lat marka jest również sponsorem Sharapovej. Czyli tak jak wszędzie, doping dopingiem, ale kasa musi się zgadzać. Zrozumiała to historia, bo gdyby nie sponsorzy, to w zasadzie Sharapova czy jakakolwiek inna zawodniczka nie miałaby turniejów, w których mogłaby grać. Sport już dawno stał się komercyjnym show (przynajmniej w większości dyscyplin), którym rządzą pieniądze. Oczywiście najlepsi nigdy nie powinni mieć taryfy ulgowej, ale pamiętajmy, że dzięki największym gwiazdom sportu kawałek sponsorskiego tortu trafia do znacznie większej liczby zawodników. Gwiazdy, takie jak Sharapova, Tiger Woods czy Lance Armstrong, są bardzo często rodzicami sukcesu i popularności swoich dyscyplin sportowych i „lekkie” wpadki można im jakoś wybaczyć. W końcu perspektywa naszych ulubionych dyscyplin bez gwiazd, otoczki i wielkich pieniędzy wyglądałaby dość szaro. Czasy, w których młodzi ludzie trenowali dla sławy i sprawności, już dawno minęły. Większość zaczyna trenować różne dyscypliny, żeby zarabiać tyle, co ich idole, jeździć sportowymi samochodami czy spotykać się z modelkami. Dlatego chyba powoli musimy przejść do porządku dziennego z lekkim podmiataniem dopingu i innych afer związanych z topowymi nazwiskami w swoich dyscyplinach, i pogodzić się, że czasy czystego sportu są już dawno za nami.

 
5( 104)
Maj'17