Faceci z kijami

Żaden z nich nie przekroczył jeszcze trzydziestki, a wszyscy trzej łącznie pracują jako trenerzy golfa 15 lat. Łączy ich pasja do tej dyscypliny i pole w Binowie, na którym poznawali tajniki golfa. 

Autor

Jerzy Chwałek

Żeby to robić trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje. Maks Sałuda już 6 lat temu skończył 3-letni kurs PGA (Professional Golfers Assotiation) dający tytuł zawodowego trenera. Adrian Kaczała ma za sobą drugi rok tego samego kursu i za rok dostanie dyplom. Wojtek Waśniewski papiery zawodowego trenera przywiózł z Anglii, gdzie studiował na University of Birmingham na kierunku trener golfa i zarządzanie obiektami sportowymi.

– Na kursie PGA mamy 8 różnych przedmiotów – mówi Kaczała. – Począwszy od historii gry w golfa, przez anatomię człowieka, aż po naprawę sprzętu.

Emocje i świeże powietrze

Na pytanie – dlaczego warto grać w golfa – tylko się uśmiechają, jakby nie wypadało o to pytać.

– Bo emocje w grze, wbrew temu co widać z boku, są bardzo duże – uzasadnia Adrian. – Z drugiej strony golf to ruch na świeżym powietrzu. Żeby pokonać pole 18 dołkowe trzeba przejść 10 km, co pozwala spalić 2500 kalorii, a to można porównać z dwugodzinnym biegiem – dodaje Kaczała, który od dziecka uprawia sport. Najpierw kolarstwo, ale po wykryciu u niego przed 6 laty choroby nowotworowej, musiał z niego zrezygnować. Golf okazał się lekiem na całe zło – pozwolił przezwyciężyć chorobę, pomógł w rehabilitacji, stał się sposobem na życie i pracę.

– Statystycznie, golf jest chyba najpopularniejszym sportem na świecie – przekonuje do tej dyscypliny Sałuda. – Tylko w Stanach Zjednoczonych jest około 40 mln grających, a więc tyle, ile ludności w naszym kraju. W Szwecji ponad 60 procent mieszkańców uprawia golf, a jeśli w ich klimacie można, to u nas też.

– Golf uczy odporności psychicznej, jak rzadko który sport – mówi Sałuda. – Dlaczego? Bo trzeba zachować spokój przez całą rundę, czyli nawet przez 4,5 godziny. Interakcje są całkiem inne niż w meczu piłkarskim, który trwa 90 minut. Golf nauczył mnie spokoju i odporności na stres. Już w gimnazjum mówiono, że mam stoicki spokój, ale nie wszyscy wiedzieli, że gram w golfa od 12 roku życia – uśmiecha się Maks. Wojtek podkreśla jeszcze inny aspekt i zaletę ukochanej dyscypliny.

– Możemy grać w gronie rodzinnym i przyjaciół, a na polu golfowym można rozmawiać, a poprzez to nawiązywać wiele kontaktów. Trudno znaleźć drugą taką dyscyplinę, w której można rozmawiać i pożartować w trakcie gry.

Golf po 80-tce

Nie jest to sport, którego można nauczyć się w tylko w młodym wieku. – Mój najmłodszy indywidualny uczeń ma 5 lat, a najstarszy aż...85 lat – zaskakuje nas Adrian. – Miałem i mam z nim pojedyncze lekcje, poprawiam jego technikę, ale naprawdę świetnie się rusza i dobrze uderza piłkę.

– Wiem, że pan Józef Wilk – bo o niego chodzi – zaczynał grać wiele lat temu w Irlandii i gra do tej pory – wtrąca Maks. – To najlepiej świadczy, że golf jest sportem na całe życie, i polecam go wszystkim, ale od początku pod okiem trenera  – zastrzega Sałuda. – Można wówczas uniknąć wielu błędów. Im szybciej gracz – obojętnie w jakim wieku – nauczy się prawidłowych ruchów, to łatwiej mu dalej się rozwijać. W przeciwnym razie, złe przyzwyczajenia trzeba najpierw wyplenić, żeby nauczyć tych prawidłowych. A Sałudzie można w tej kwestii zaufać jak mało komu. Zaczynał grać jako 12 latek, przeszedł cały cykl szkolenia, dochodząc do poziomu zawodowca, jednego z lepszych w Polsce.

– Moim priorytetem jako trenera jest, żeby podopieczni chcieli wrócić na następne zajęcia za tydzień, a nie żebym zrobił z nich znakomitych golfistów – mówi Waśniewski, który przede wszystkim trenuje dzieci. – Pierwsze zajęcia z nimi są bardziej zabawą i zajęciami ruchowymi, chociaż od początku używają kijów, tyle że plastikowych. Pracę trenerską w Binowie cała trójka rozpoczęła w zbliżonym czasie. Maks przed 6 laty, a Wojtek i Adrian trochę później.

– Godziny pracy mamy nienormowane – wyjaśnia Adrian. – Jeśli ktoś zamówi lekcję o 6 rano, to jesteśmy do dyspozycji. Bo są ludzie, którzy lubią grać właśnie wtedy, żeby lepiej czuć się w pracy, a po niej mieć czas dla siebie i rodziny.

Doradzą i nauczą

– Nie polecam zbyt wielkich kwot inwestować w pierwszy sprzęt – radzi Maks. – Wystarczy pół kompletu, czyli 6-7 kijów. Z każdym treningiem swing, czyli zamach grającego się rozwija. Po pół roku może się okazać, że potrzebny jest już inny sprzęt. Wybór i różnorodność sprzętu jest tak duża, że za pół zestawu zapłacimy około 400 złotych. Trenerzy z Binowa udzielą rad – bezpłatnie – przy wyborze sprzętu.

– Zbyt ciężki albo zbyt sztywny kij może zaszkodzić początkującemu golfiście – tłumaczy Kaczała. – Podobnie jak w tenisie, tak i w golfie występuje dolegliwość łokcia – w tym wypadku – golfisty. Wszechobecna technika weszła do zajęć treningowych również w golfie. Trenerzy z Binowa podczas zajęć na polu nagrywają uderzenia swoich podopiecznych, a po treningu pokazują im na ekranie tabletu czy komputera.

– Pomaga to eliminować błędy techniczne, jeśli zawodnik przeanalizuje zagrania razem ze mną, albo obejrzy to na spokojnie w domu – wyjaśnia Sałuda. – Jest to ważne i najczęściej polecam takie analizy swoim podopiecznym na początku lub końcu sezonu, żeby tą najważniejszą porę wykorzystać na granie. A, że najlepsza pora na golfa, wiosna i całe lato przed nami, warto się zastanowić wybierając dyscyplinę czy nie postawić na golfa. Trenerzy z Binowa czekają.

– Polecam golfa wszystkim dziewczętom, których wciąż gra dużo mniej niż chłopców – mówi Waśniewski. – Dlaczego? Golf to dyscyplina, dzięki której można uzyskać pełne stypendium na uczelniach w Stanach Zjednoczonych. Właśnie dlatego, że grających kobiet jest wciąż mało, a system rozgrywek jest na w USA rozbudowany. Oczywiście potrzeba dużej pracy i dobrych wyników, ale można do nich dojść – dodaje Waśniewski.

Za rok próbę dostania się na taką uczelnię chce podjąć szczecinianka Dorota Zalewska, obecnie licealistka, a jednocześnie zawodniczka klubu Binowo Park.

5( 104)
Maj'17