Hand made

Co musi się stać, żeby uruchomić wyobraźnię i zacząć działać. Ciąża, chęć zabłyśnięcia, a może potrzeba sprawienia przyjemności innym. Trzy młode dziewczyny pokazują, że wystarczy mały impuls, aby coś powstało z niczego. Moda na handmade zatacza coraz szersze kręgi, a co najważniejsze do tego, aby tworzyć wcale nie trzeba być artystą i kończyć specjalistycznych szkół.

Autor

Hanna Promień

Każda z nich miała inną motywację, aby rozpocząć swoją przygodę z rękodziełem. Początek działań także przypisany był do innego momentu w ich życiu. Żadna nie wspomina jednak o zarobkach, ani chęci wzbogacenia się. Zatem co jest w stanie zmusić aktywne prywatnie i zawodowo osoby do zarwania kolejnej nocy czy poświęcenia czasu drutom, igle i nitce zamiast mężowi i dziecku? Handmade jest coraz bardziej popularny i zajmuje się nim znacznie więcej osób niż kilka lat temu. Prawie każdy z nas ma w domu coś zrobionego własnoręcznie na przykład przez koleżankę – biżuterię, kartkę czy szalik. Często staramy się wykonać samodzielnie coś dla dzieci czy w ramach oryginalnego prezentu urodzinowego dla przyjaciół. Z rzeczy robionych ręcznie ucieszy się większość obdarowanych. Jaka jest zatem tajemnica rękodzieła?

Bo czuję się jak światowej sławy projektant

Alona Sladkova przyjechała do Szczecina kilka lat temu. Podstaw prac ręcznych uczyła się już w szkole. Jak gotować, przyszyć guzik, wydziergać skarpetki czy robić inne proste rzeczy na drutach wiedziała już wieku 15 lat. Ale jak sama przyznaje w tym czasie były o wiele ciekawsze sprawy niż siedzenie w domu i haftowanie. Do robienia na drutach i szydełku wróciła dopiero kilkanaście lat później.

– Taka prawdziwa przygoda zaczęła się tak naprawdę, gdy byłam w ciąży, na zwolnieniu w i w ramach rozrywki zaczęłam robić obrazki haftem krzyżykowym– wspomina Alona. – Pamiętam też był taki okres, gdy już była z nami córka i staraliśmy się o kredyt na mieszkanie. Przeczytałam gdzieś wtedy, że jak się ma jakieś pragnienie, to można wybrać sobie odpowiedni obraz i haftować, z myślą o swoim marzeniu. To podobno to pomaga w jego spełnieniu– mówi dziewczyna.

Alona wybrała sobie obraz z domem i haftując wyobrażała sobie, że ma swoje mieszkanie. Dzisiaj obrazek – amulet wisi na ścianie w jej własnym „M”. Dodatkowo robi czapki, szaliki kominy dla siebie i znajomych. Jej projekty widać na głowach i szyjach dzieci oraz dorosłych. Można wybrać sobie wzór, materiał i otrzymać coś bardzo wyjątkowego. Dziewczyna wykorzystuje do tego różne techniki, wzory i rodzaje włóczek. Ciągle rozwija umiejętności przeglądając internet, konsultując się z innymi osobami i podpatrując ich pracę.

– Robię to dla przyjemności, nie dla zarobku. Bardzo cieszę się, jak ktoś zakłada szalik lub komin zrobiony przeze mnie, wtedy czuje się niczym projektant mody. Daje mi to dużo satysfakcji – dodaje.

Bo uwielbiam dawać coś innym

Justyna Krawiec jest świeżo upieczonym magistrem farmacji i od niedawna pracuje w aptece. Jest jej wszędzie pełno i na nic nie ma czasu. Jeśli już znajdzie chwilę wykonuje biżuterię, kartki okolicznościowe, dodatki, ozdoby i dekoracje do domu. Szyje z użyciem różnych technik, zdarza się jej także robić świece. Ręcznie wykonanymi produktami ozdobiła już dom rodziców, obdarowała brata i znajomych, ale także potrzebujące rodziny w ramach świątecznych akcji takich jak Szlachetna Paczka. Justyna zawsze miała zdolności manualne, lubiła przedmioty plastyczne, a rękodziełem zajęła się już w gimnazjum. Wszystko zaczęło się od robienia biżuterii dla siebie i koleżanek. Na studiach przestawiła się na wyroby, które zajmowały mniej miejsca i produkty łatwiejsze w transporcie. Tak zaczęła się przygoda z kartkami okolicznościowymi i szyciem. O pozostałych technikach jednak nie zapomniała.
– To mi daje odprężenie, chwilę wytchnienia i mnóstwo radości. Najprzyjemniejsze w tym wszystkim jest to, że robię to z myślą o konkretnej osobie, a dawanie czegoś od siebie innym to jedno z najcudowniejszych uczuć, jakich możemy zaznać – mówi Justyna. Z jednej strony realizuję swoje pomysły z drugiej mogę widzieć radość drugiej osoby, gdyż najczęściej robione przeze mnie przedmioty są prezentami dla rodziny i znajomych. Samo zbieranie i szukanie materiałów do wykonania konkretnego pomysłu sprawia dużo frajdy – dodaje.

Bo cudownie jest widzieć uśmiech dziecka

Marlena Pietrusewicz jest kosmetyczką i masażystką. Jak sama o sobie mówi, aktualnie w stanie lekkiego zawieszenia z racji oczekiwania na drugą córkę. Estetką była zawsze. Otacza się wyjątkowymi, pięknymi rzeczami, ale swoją kreatywną stronę odkryła będąc w pierwszej ciąży. Przyjaciele wieść o kursie szycia przyjęli z lekkim zaskoczeniem, ale i podziwem. W ramach handmade spod jej maszyny wychodzą ozdobne poduchy, przytulanki, ale zdarzają się także kocyki i inne dziecięce akcesoria. Pierwszą testerką jest jej córeczka Zuzia, ale także dzieci znajomych i przyjaciół. Cuda, które tworzy podziwiają także internauci, ponieważ na facebook’u kryją się pod nazwą Hopsasanka. Najważniejsze jednak, że w oczach obdarowanych brzdąców zawsze widać radość. Rodzice także są zadowoleni, bo poza tym, że są to rzeczy ładne to jednocześnie edukacyjne i funkcjonalne. Ulubioną zabawką Zuzi jest na przykład własnoręcznie zrobiona przez jej mamę książeczka. Ma wszystko, czego potrzebuje dziecko do rozwijania wyobraźni. Są guziczki, które się naciska, coś wyskakuje, inny element szeleści. Można liczyć, wskazywać, nazywać. Rozwiązań i możliwości wykorzystania tej materiałowej zabawki jest mnóstwo. Z pomysłu chętnie korzystaliby wielcy producenci.

– Chciałam umieć stworzyć coś wyjątkowego dla swojego dziecka i tak już zostało, bo robię takie cudeńka od około dwóch lat. Na tą chwilę jest to zdecydowanie hobby i zajęcie dodatkowe, które daje ogromna satysfakcje. Cudownie jest zobaczyć uśmiech na buzi dziecka, kiedy dostanie ode mnie własnoręcznie uszytą przytulankę. Ponieważ często obdarowane zostają maluszki, które jeszcze nie wyrażają emocji tutaj zastrzykiem energii i motywacji jest pozytywna reakcja mam – mówi młoda mama.

 

Marlena tak jak pozostałe bohaterki tworzenie swoich dzieł traktuje jako hobby, jednak popyt na jej produkty jest bardzo duży. Dziewczyna ma wiele propozycji komercyjnej działalności, jednak przynajmniej na razie nie rozwija jej z braku czasu. Wszystkie trzy dziewczyny zarywają noce, żeby stworzyć coś unikalnego. Dzielą swój czas pomiędzy rodzinę, dzieci i życie zawodowe rozwijając jednocześnie swoje pasje. Są przykładem na to, że kreatywność może być ukryta w każdym i pojawić się w niezbyt oczywistych chwilach. 

5( 104)
Maj'17