Chłopcy Marty

Szczecinianka Marta Literska zarządza świetnie prosperującym studiem fotograficznym w londyńskiej dzielnicy Brick Lane. Jakiś czas temu pisaliśmy o zdjęciach Marty, gdyż sama właścicielka studia jest wziętym i utalentowanym fotografem. Parę miesięcy temu nawiązała współpracę z nowym stylistą.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Efektem tej współpracy jest sesja zatytułowana „Boys” dla magazynu „Vulkan”, której bohaterem jest Jez, kolarz i do tego olimpijczyk. – Jego osoba była dla mnie niespodzianką. To jeden z aspektów sesji, które lubię – stwierdza z uśmiechem Marta. – Selekcja modeli odbywa się przed sesją i zawsze wiem, jak będą wyglądali, ale nie wiem tego, kim są i jakie mają swoje osobiste historie. Lubię ich słuchać i wyczuwać, po części też kreować w swojej głowie ich charaktery. Na tym opieram swój artystyczny wkład. Pewne aspekty, takie jak scenografia, którą uwielbiam tworzyć od początku do końca sama, mam zaplanowane, ale to, jak to będzie wyglądało ostatecznie, zawsze wychodzi spontanicznie. Na takim „spontanie” powstała druga męska sesja Marty. „Bring it on” dla berlińskiego magazynu Kaltblut to owoc współpracy fotografki z projektantką AXIIOM. W rolę modeli wcieliło się dwóch artystów: Rick, który jest muzykiem osiadłym w Los Angeles i Max, który spełnia się aktorsko w Londynie. – Bardzo zależało mi na tym, żeby włączyć do swojego portfolio ludzi różnych nacji i nasza kolaboracja dała mi taką możliwość – mówi fotografka. – Dążę do tego, żeby moje portfolio w dużej mierze odzwierciedlało moje poglądy i otwartość na różnorodność tej planety.

5( 104)
Maj'17