Historia z brodą

W ostatniej dekadzie mocno wzrosło zainteresowanie mężczyzn swoim wyglądem. Panowie zaczęli na nowo szukać swojego stylu, dbając o ubranie i fryzurę.  Wraz z modą na zarost pojawiła się potrzeba dbania o wąsy i brody. Powrócono zatem do dawnych, sprawdzonych praktyk i tak na horyzoncie pojawiły się barber shopy, czyli salony fryzjerskie tylko dla mężczyzn.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Siedzimy w jednym z nich na szczecińskim Podzamczu. W przyjemnym, surowym wnętrzu, przy dźwiękach dobrej muzyki, mając w tle na ekranie jeden z meczów piłki nożnej, rozmawiamy z Andrzejem Górnym, właścicielem Barber Shopu Beverly. – Po latach prowadzenia własnej sieci salonów fryzjerskich Beverly Hills postanowiłem otworzyć miejsce wyłącznie dla panów – mówi Andrzej Górny. – Skłoniła mnie do tego moda na noszenie zarostu i powrót do klasycznych praktyk fryzjerskich, ale także własna, męska potrzeba stworzenia miejsca, do którego sam chciałbym przyjść.

Z błyskiem brzytwy

Golibroda jeszcze do niedawna uznawany za zawód na wymarciu, dziś przeżywa swoją drugą młodość. Historia tej profesji przypada na przełom XIX i XX wieku. Wizyta u golibrody kiedyś związana była nie tylko z potrzebą dbania o zarost, ale również spotkań towarzyskich. Dziś panowie chodzą do tzw. barbera głównie na strzyżenie i to regularnie. – Wizyta u barbera to pewnego rodzaju rytuał golenia brzytwą, który jest procesem bardziej skomplikowanym w odniesieniu do klasycznych maszynek elektrycznych lub tych wykorzystywanych do golenia „na mokro” – tłumaczy Lena Górny. – Konieczne jest odpowiednie przygotowanie skóry twarzy przed goleniem, nałożenie piany za pomocą pędzla, zmiękczenie zarostu i przede wszystkim umiejętność sprawnego posługiwania się brzytwą. 

Sztuka cięcia

Dobrze przystrzyżona i wymodelowana broda zmienia rysy twarzy na korzyść osoby ją noszącej. Podkreśla osobowość i dodaje niecodziennego wyglądu. – Do jej pielęgnacji, a także włosów czy wąsów używamy bardzo dobrych kosmetyków – mówi Lena Górny. – Co ciekawe, są one droższe od tych, które używa się do pielęgnacji damskich włosów. Ponadto w naszym Barber Shopie klienci mogą liczyć na okłady 

z ciepłych i chłodnych ręczników. Nasi barberzy (nie mylić z fryzjerami) są doskonale wyszkoleni. 

Ideą współczesnego barber shopu jest odtworzenie charakteru miejsca, z jakim się zderzali mężczyźni kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Stylowe krzesła, fotografie, drewniane meble – to wszystko buduje klimat tego miejsca, który jest stricte skierowany do mężczyzn, co sprawia, że kobiety nie są tam specjalnie mile widziane.  – Proszę tego źle nie zrozumieć – uśmiecha się Andrzej Górny. – Brak kobiet w barber shopach nie wynika z dyskryminowania pań czy braku sympatii dla nich. Od zawsze istniały tzw. „męskie kluby”, a barber shop jest tego rodzaju miejscem. Nić porozumienia, jaka się wytwarza między barberem a klientem, jest tutaj dość bliska. Stworzyliśmy miejsce, w którym panowie mogą poczuć się swobodnie, stąd ten wystrój wnętrza, sport na ekranie czy męska prasa. Panie często, chcąc mieć chwilę dla siebie, łączą relaks w swoim towarzystwie z zabiegami upiększającymi. My, mężczyźni, mamy takie same potrzeby.

Krew i dobra kawa

Symbolem salonów jest wiszący często przy wejściu tzw. barber pole. Mało kto wie, co kryje się za tym niewinnym (wydawałoby się) symbolem salonów barberskich. Kolory barber pole to pamiątka po czasach, w których fryzjer nie tylko strzygł i golił, ale także upuszczał krew, a nawet zajmował się zabiegami chirurgicznymi. Czerwony kolor symbolizuje więc krew, natomiast biały – opatrunki i bandaże używane przy zabiegu. W Europie tradycyjny barber pole jest biało-czerwony, natomiast w USA z dodatkiem koloru niebieskiego, który według różnych interpretacji miał oznaczać albo żyły lub być elementem patriotycznym. – Jak sama pani widzi wystrój ma niewiele wspólnego z typowymi salonami fryzjerskimi. Salony Beverly Hills, które prowadzimy od lat, mają bardziej familijny charakter – dodaje Andrzej Górny. – Tutaj klimat jest bardziej garażowy, typowo męski. Można na luzie porozmawiać, rzucić żartem, klient czuje się jak na spotkaniu z kumplami. Zamiast „Elle” czy „Twojego Stylu”, można przejrzeć „Playboya”, obejrzeć mecz piłki nożnej, rozgrywki NBA czy walki bokserskie, a do tego napić się dobrej kawy. I oczywiście zadbać o swój wygląd.

Beverly Barber Shop
ul. Sienna 5a
Szczecin

tel.  91 433 33 36

5( 104)
Maj'17