Gdy dzieci pytają

Trudne pytania, które zadają dzieci to chęć rozwikłania zagadek świata, poznania tego, co nieznane. Choć to całkiem naturalne, a nawet zdrowe, że najmłodsi są dociekliwi, odpowiadanie może sprawić rodzicom wiele problemów. Szczególnie, gdy w środku zatłoczonego autobusu maluch pyta na głos o przyrodzenie kierowcy, albo oznajmia, że pani siedząca obok jest bardzo brzydka.

Autor

Hanna Promień

Dzieci mają osobliwy dar zadawania najtrudniejszych pytań właśnie wtedy, gdy rodzice są wybitnie zajęci lub sytuacja jest nieodpowiednia np. w długiej kolejce do kasy, przy wielu świadkach. To momenty, kiedy padają najtrudniejsze i najbardziej krępujące dorosłych pytania. Co odpowiedzieć, jeśli dziecko pyta „dlaczego pan stojący z tyłu śmierdzi” lub „czy jeśli ma siusiaka to dużego”? W takich momentach rumienią się rodzice i słuchacze. Już trzy- i czterolatki zastanawiają się nad zadziwiającymi rzeczami i próbują ustalić wiele aspektów będących istotą seksu, Boga, zależności społecznych czy natury. Niezależnie od zadanego pytania i stopnia trudności, rodzic nie powinien zostawiać swojej pociechy bez odpowiedzi. To może dać poczucie ignorowania, zostawić miejsce domysłom i zbędnej w tym momencie fantazji, albo niezbyt mądrym podpowiedziom rówieśników. Są jednak pytania, na które rodzice nie chcą odpowiadać, albo jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Co wtedy?

Mamo, czy ja umrę? 

W dzisiejszych czasach dzieci dorastają zdecydowanie szybciej niż kilka czy kilkanaście lat temu. Już z najmłodszymi rozmawia się po partnersku, pozwalając na słuchanie dyskusji dorosłych. Poza tym w dzisiejszym świecie tematów tabu jest coraz mniej. A jednak kiedy rodzic słyszy pytania zaczynające się od słów: kto, co, jak, który i dlaczego, często dostaje gęsiej skórki.

– Wiek przedszkolny to czas intensywnego rozwoju intelektualnego. Postępuje rozwój społeczny i moralny u dziecka, ale pojęcie tabu nie jest znane, dlatego maluch będzie pytać o rożne rzeczy, które dla nas mogą się wydawać krępujące i wstydliwe. To jest etap przedkonwencjonalny i dziecko nie rozumie, że umowa społeczna jest taka, że na niektóre tematy rozmawiamy w cztery oczy, albo wybieramy inne warunki. Dla dziecka nie ma żadnego znaczenia miejsce ani czas – mówi Karolina Drelich, psycholog i psychoterapeuta dziecięcy z Centrum Zdrowia i Rozwoju Psychicznego przy Stowarzyszeniu Stricte w Szczecinie.

Pytania pojawiają się w najważniejszych momentach w życiu dziecka. Przy okazji życiowych zakrętów i tragedii, ale także nagle, gdy usłyszy się jakieś słowo „klucz”. Pytanie „skąd się biorą dzieci” może być naturalne, gdy w rodzinie pojawi się młodsze rodzeństwo, a rozwikłanie zagadki związanej ze śmiercią, będzie najważniejsze, kiedy nagle zabraknie bliskiej osoby. Ale „dlaczego ziemniaczki rosną w ziemi?”, albo „która liczba jest ostatnia” nie każdy dorosły wie. Co ważne nie warto zbywać dziecka, trzeba podjąć próbę odpowiedzi. Jeśli jednak rzeczywiście rodzic nie czuje się przygotowany, albo nie wie co powiedzieć, to może uczciwie przyznać, że tak jest i przygotować się na kolejna rundę „100 pytań do…”.

Nie ma jednego szablonu, którym powinni posługiwać się rodzice podczas rozmów. Jest jednak kilka wskazówek ułatwiających komunikację. Zdecydowanie należy uwzględnić, wiek, poziom rozwoju i zasób słów naszej pociechy. Dobre rezultaty daje porównanie do sytuacji, które dzieci znają lub doświadczeń, z którymi się spotkały.

– Musimy być szczerzy i autentyczni, powinniśmy odpowiadać w zgodzie ze sobą i z wiedzą, którą posiadamy. Dobrze jest, jeśli rodzic uwzględnia to, że młodsze dziecko nie jest w stanie zrozumieć niektórych pojęć, dlatego trzeba dobrać słownictwo odpowiednie do wieku, nie róbmy długich wywodów akademickich. I zawsze muszą to być odpowiedzi rzeczywiste, nieprzekłamane – tłumaczy Karolina Drelich, psycholog psychoterapeuta dziecięcy.

Największą trudność sprawia rodzicom rozmowa o seksie, ale trzeba pamiętać, że dzieci nie przynoszą bociany, nie znajduje się ich także w kapuście. Nawet, jeżeli taka odpowiedź na zadane przez dziecko pytanie wydaje się najłatwiejsza, należy z niej zrezygnować.

Czy na Jasnych Błoniach nigdy nie jest ciemno?

Najbardziej bogaty okres w kwestii ciekawości poznawczej to etap przedszkolny. To właśnie wtedy możliwości intelektualne dziecka są bardzo duże, a ciekawość rozszerza się. To moment, kiedy wręcz rośnie potrzeba pytania o rzeczy, na które dorośli często nawet nie zwracają uwagi. Maluchy, które chcą coś powiedzieć wyglądają i zachowują się jakby miały zaraz eksplodować. Następnie w wieku szkolnym widać zwrot „ku innym”, a gdy zaczyna się dojrzewanie dziecko zamyka się na swoich rodziców i zaczyna poszukiwać alternatywy dla mamy i taty. To już nie oni, a koleżanki i koledzy oraz internet są skarbnicą wiedzy. Wtedy wartość rodzica zaczyna dewaluować. Dlatego warto utrzymywać więź z dzieckiem i dawać mu poczucie, że zawsze i z każdym pytaniem może się zwrócić, to ułatwi komunikację w okresie nastoletniości, kiedy młodzież wręcz szuka innych autorytetów.

– Rodzice dbają o to, żeby dziecko rozwijało się jak najlepiej. To ich zadaniem jest kształtowanie wiedzy na temat świata. Warto zatem podsycać zainteresowanie zamiast je tłamsić. Nie jest dobrze, gdy dziecko z różnych przyczyn traci możliwość zdobywania wiadomości. Prędzej czy później zacznie szukać innych źródeł – podpowiada pani psycholog.

Rodzice muszą także pamiętać o mówieniu całkowitej prawdy, tak buduje się zaufanie młodego człowieka do opiekuna. Mówiąc nieprawdę powinniśmy liczyć się z tym, że prędzej czy później dziecko zorientuje się, że rodzic nie jest wiarygodny. Ponadto dziecko nie skompromituje się w konfrontacji z informacjami, które uzyskali rówieśnicy. Nawet kilkuletnie dzieci omawiają wiele spraw między sobą. Pierwsze historie są raczej wymysłem i bajkami, ale w szkole podstawowej niepełna lub nieprawdziwa informacja może powodować śmiech u koleżanek i kolegów. Lepiej wytłumaczyć zawiłości związane z seksualnością czy sferą życia na tyle, na ile jest to możliwe w danej chwili, niż narazić swoją pociechę na żarty rówieśników.

Jeśli rzeczywiście rodzic ma problem z odpowiedziami i nawet przygotowanie się do dyskusji z dzieckiem nie pomaga, można sięgnąć po dostępne na rynku materiały i książeczki. Alternatywnym sposobem są także edukacyjne programy, bajki. Nic nie zastąpi jednak szczerej rozmowy z mamą czy tatą, lepiej podpierać się dostępnymi pomocami zamiast całkowicie wyłączać się z etapu rozmowy.

Lawinę pytań czasami ciężko przetrwać, ale jak tłumaczą psychologowie z pewnością należy mówić prawdę. Dziecko zapamiętuje większość z tego, co rodzic opowiada i nigdy nie wiadomo kiedy otworzy się w głowie szufladka, z udzieloną przez mamę i tatę odpowiedzią.

 
6( 105)
Czerwiec'17