Jerzyk, kłuj tylko na korcie

Autor

Jerzy Chwałek

Nietuzinkowy, niepokorny, nieobliczalny. Szukając przymiotników do określenia osobowości i możliwości sportowych Jerzego Janowicza, w większości trzeba sięgać po te z partykułą „nie”.

Najlepszy polski tenisista to postać kontrowersyjna w zachowaniu na korcie i poza nim. Nie wierzę do końca – o czym mówi Jurek w wywiadzie obok – że nie chce być sławny, a wystarczy mu tylko być tenisistą. Po to się trenuje – tym bardziej w „szopach” i w chłodzie – żeby dojść na szczyt i być sławnym, a przy okazji bogatym.                                                                                                                                   Nie wierzę, że dla Jurka najszczęśliwszymi momentami w karierze nie były turnieje w paryskiej hali Bercy i na Wimbledonie, po których dziennikarze zachwycali się możliwościami dwumetrowca z Łodzi i wróżyli wejście na tenisowy szczyt.

Mam przed oczami obraz eksplodującego radością Jerzyka i rozrywającego na strzępy swoją koszulkę po pokonaniu na turnieju w Rzymie Jo-Wilfrida Tsongi. Nie wierzę, że Jerzyk nie chciałby w ten sam sposób zniszczyć jeszcze kilku koszulek na turniejach w Londynie, Melbourne albo Paryżu.

Dlatego chciałbym, żeby wykorzystał do końca to, co dały mu niebiosa – warunki fizyczne i talent. Wspomniane dwa wielkie turnieje w jego wykonaniu i wcześniejsze dwa finały juniorskie w Wielkim Szlemie świadczą, że może osiągnąć w polskim tenisie najwięcej od czasów Wojciecha Fibaka.

Taką nadzieję daje też rozpoczęta współpraca z austriackim trenerem – który studiował też medycynę - Gunterem Bresnikiem. Wypada mieć nadzieję, że znajdzie on lekarstwo na wyleczenie tych słabości Jurka, które nie pozwalają mu być w TOP 10. Autorytet i twarda ręka Austriaka mogą w tym pomóc.

Szczecin jest szczęśliwy dla Janowicza, a kibice bardzo mu przychylni. Jako 18-latek awansował do półfinału Challengera Pekao Szczecin Open. Rok temu swoją osobą przyciągnął dwukrotnie nadkomplet widzów na trybunach. Tegoroczna impreza daje Janowiczowi szansę powrotu do pierwszej setki rankingu ATP. Jerzyk, wykorzystaj tę szansę, najlepiej jak możesz. Kłuj swoimi tenisowymi kolcami (atutami) wyłącznie przeciwników na korcie. Nie szukaj rywali tam, gdzie nie musisz i gdzie ich nie masz, a dziennikarzom pozostaw relacjonowanie twoich zwycięskich meczów.

8( 107)
Wrzesień'17