To już ćwierć wieku

Jest drugą najstarszą imprezą sportową – po wyścigu kolarskim Tour de Pologne – organizowaną w Polsce. Dwukrotnie był uznawany najlepszym challengerem ATP Tour. Grał w nim mistrz olimpijski i wielu tenisistów, którzy w późniejszym okresie kariery byli wśród najlepszych na świecie. Turniej Pekao Szczecin Open kończy w tym roku 25 lat.

Autor

Jerzy Chwałek

Zaczęło się w 1993 roku od turnieju, który wchodził w skład cyklu Pomorski Bank Kredytowy Satellite Poland. Zapamiętałem z tamtego turnieju, jako że miałem okazję śledzić wszystkie edycje – budynek przypominający domek z wieżyczką przylegający do kortu centralnego. Bardzo charakterystyczny przez swoją toporność dla czasów PRL-u.

Polskie początki

Na korcie centralnym ławki dla kibiców były drewniane, bo wygodne krzesełka czy siedziska, były wtedy czymś nowym i mało znanym, nie tylko na kortach tenisowych, ale na jakichkolwiek obiektach pod gołym niebem w Polsce. Trzecią rzeczą godną zapamiętania z pierwszego turnieju, to zwycięstwo Polaka, jedyne w historii. Niespełniony z wielu względów wielki talent naszego tenisa, Bartłomiej Dąbrowski był wystarczająco mocny, żeby wygrać – nie ukrywajmy - słabo obsadzoną imprezę rangi satelity.

Pięć lat 5 później impreza stał się challengerem ATP z pulą nagród 75 tysięcy USD. Jak pięć lat wcześniej Dąbrowski, tak i pierwszy turniej już nowej rangi wygrywa tenisista o swojsko brzmiącym nazwisku Szymanski – tyle, że nie Polak a Wenezuelczyk, którego ojciec miał nasze korzenie. Jimy błysnął grając znakomicie na korcie, a po finale miał jeszcze siłę zagrać na fortepianie – w tym utwory Chopina.                                                                                                                     Następny turniej miał bohatera też z dalekiego kraju, bo Australijczyka Richarda Fromberga. Grał bardzo elegancko, jak na tenisistę tej nacji przystało. Był jednym z faworytów i nie zawiódł. Kilka miesięcy wcześniej osiągnął swój największy sukces w turniejach wielkoszlemowych – dotarł do IV Rundy Australian Open. Fromberg wygrał jubileuszowy, bo piąty turniej, ale prawdziwą gwiazdą został zwycięzca 10 turnieju 

– Nikołaj Dawidienko. Skromny i małomówny Rosjanin zaczął turniej mocno stremowany, ale w każdym kolejnym pojedynku z coraz większą mocą bił rywali. A miał kogo bić, bo był to najlepiej obsadzony turniej w jego historii. Zgłosiło się 17 tenisistów z pierwszej setki ATP!

Dawidienko w finale pokonał Hiszpana Davida Sancheza, a później rozpoczęła się jego wspinaczka na światowej liście rankingu ATP, zakończona dotarciem na trzecie miejsce w 2006 roku, za Rogerem Federerem i Rafaelem Nadalem. Znakomity poziom sportowy sprawił, że Pekao Szczecin Open 2002 został wybrany najlepszym Challengerem ATP Tour.

Zdobywał medale i kobiety

Później przyszła era triumfów zawodników z Ameryki Południowej na szczecińskich kortach. Zaczął ją w 2003 roku Chilijczyk Nicolas Massu, a później wygrywało dwóch Argentyńczyków (Edgardo Massa i Augustin Calleri), Ekwadorczyk (Nicolas Lapentti) i znów Argentyńczyk (Sergio Roitman). Massu rok po triumfie w Szczecinie, został dwukrotnym mistrzem olimpijskim, w singlu i deblu (z Fernando Gonzalesem), a wkrótce potem zasłynął z romansu z gwiazdą kina Salmą Hayek. W 2011 byliśmy świadkami pierwszego i jedynego finału, który trwał 2 dni. Francuz Eric Prodon i Portugalczyk Rui Machado zaczęli w niedzielę a skończyli w poniedziałek. Ich mecz przerwał deszcz i uniemożliwił grę. Następnego dnie wyszli na kort na krótko, bo Machado zakończył sprawę w kwadrans.

Kolejne edycje przyniosły triumfy nowych nacji – Rumuna, Ukraińca i Niemca, ale nigdy nie wygrał Hiszpan. Fakt, że przyjeżdżali tutaj bardzo licznie i są specjalistami od gry na mączce (rodzaj nawierzchni kortu), a nigdy nie wygrali sprawił, że zaczęto mówić o „hiszpańskiej klątwie”. Kto ją zdejmie, to na pewno wejdzie do grona największych w turnieju. Wśród tych są już nasi debliści, Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg. Wychowany w Szczecinie Matkowski wraz z partnerem z Warszawy trzykrotnie wygrali debla w szczecińskim challengerze (2001, 2003 i 2005). To właśnie u nas, jak z trampoliny odbili się do wielkiej kariery. W jej trakcie wygrali 15 turniejów rangi ATP, a w 2011 dotarli do finału wielkoszlemowego US Open.

Przed nami do zapisania 25-ta kartka turniejowej książki. Liczymy, że znajdzie się na niej nazwisko Polaka, tak jak na pierwszej stronie.

8( 107)
Wrzesień'17