Plaster zmierzy cukier

Stale wzrastająca liczba osób ze zdiagnozowaną cukrzycą obu typów wymusza ciągły rozwój nowych technik kontroli glikemii oraz podawania leków obniżających niebezpiecznie wysokie poziomy cukru we krwi. Prototyp bezkrwawego glukometru może ułatwić codzienne życie diabetyków – tym bardziej, że ma on wielkość zwykłego plastra do opatrywania skaleczeń.

Codziennością wielu pacjentów z cukrzycą jest wykonywanie kilka razy dziennie pomiarów glikemii przy użyciu tradycyjnych glukometrów. Urządzenia te do określenia poziomy glukozy we krwi wykorzystują kroplę krwi, którą dozuje się na jednorazowy pasek wsuwany w czytnik. Wydawać by się mogło, że kropla jest naprawdę niewielką ilością krwi, jednak należy pamiętać, że konieczne jest jej pobranie. W tym celu chory nakłuwa powierzchnię najczęściej opuszki palca i „wyciska” krew na pasek. Powstające w ten sposób niewielkie ranki szybko się zabliźniają. Skóra w miejscach częstego nakłuwania może jednak z czasem stawać się coraz grubsza, co utrudnia kolejne pobrania krwi. Nakłucia powodują również ból, który trudno jest wytłumaczyć małym dzieciom lub osobom starszym z demencją.

Zminimalizować dyskomfort

Dlatego też wciąż trwa poszukiwanie sposobu na odjęcie diabetykom codziennej porcji bólu związanej z kontrolą choroby. Firma Google wraz z międzynarodowym zespołem naukowców opracowała soczewkę kontaktową, która mierzy glikemię na podstawie składu chemicznego łez. Wymyślony został również klips do przyczepiania do ucha, który wykorzystując metody ultradźwiękowe, elektromagnetyczne oraz termiczne sprawdza ilość glukozy we krwi. Urządzenia te mają jednak niewielkie szanse na wejście na rynek i dokonanie rzeczywistej rewolucji w życiu milionów chorych na cukrzycę.

Najbliższymi „bezkrwawości” technikami są urządzenia składające się z czujnika, wprowadzającego cienkie włókno pod skórę chorego oraz z analizatora, który wyglądem przypomina tradycyjny glukometr. Czujnik umieszczany jest zazwyczaj na delikatnej skórze wewnętrznej części ramienia na okres mniej więcej dwóch tygodni. Wygląda on jak niewielki klips lub plaster i jest odporny na około półgodzinne zanurzenie, co pozwala na wzięcie prysznica przez chorego bez ryzyka utraty czujnika. Wadą takiego zestawu jest jego koszt, nierefundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Analizator kosztuje około pięciuset złotych, podobnie jak każdy z czujników – a potrzeba ich w miesiącu dwóch.

Plaster z Korei

Południowokoreańscy naukowcy z Seul National University opracowali prototyp urządzenia do pomiaru poziomu glukozy we krwi na podstawie składu potu. Urządzenie ma wygląd zwyczajnego plastra nalepianego na skaleczenie. Dodatkowo może zostać doposażone w system dostarczający leki obniżające glikemię.

Tworząc prototyp, uczeni musieli poradzić sobie z kilkoma trudnościami. Po pierwsze, do potu nie przedostaje się zbyt duża ilość glukozy. Jest w nim za to wiele związków, które mogłyby zaburzyć odczyt, na przykład kwas mlekowy. Istotnym czynnikiem w prawidłowości pomiaru jest pH potu, które może wpływać na odczyt. Dlatego też urządzenie koreańskich badaczy zostało wyposażone w aż trzy czytniki poziomu glukozy, cztery czytniki pH oraz czujnik wilgotności. Każdy z czujników pracuje niezależnie, a trafiające do urządzenia dane są następnie analizowane i na ich podstawie podawany jest dopiero wynik. Okazuje się, że pomiary wykonywane przy użyciu prototypu zbliżone były liczbowo do tych, które pochodziły z tradycyjnych glukometrów.

Opis urządzenia oraz wyniki testów, którym był poddawany prototyp, zostały zebrane w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Science Advances”. Pozostaje mieć nadzieję, że przejście od fazy prototypu do urządzenia dostępnego na rynku nie będzie trwało długo oraz że cena południowokoreańskiego rozwiązania nie odstraszy potencjalnych użytkowników.

8( 107)
Wrzesień'17