Ivo Brešan „Przedstawienie „Hamleta” we wsi Głucha Dolna”

 Teatr Polski w Szczecinie, reż. Tomasz Obara.

Autor

Daniel Źródlewski

Siłą spektaklu jest niebezpiecznie aktualny tekst Ivo Brešana. Interpretacja Tomasza Obary jest z kolei wyjątkowo nierówna – obok przemyślanych scen i świetnie zbudowanych postaci, reżyser odpala niepotrzebne fajerwerki, zmierzające w stronę sztucznej farsy. Po ustawionych z wielkim wyczuciem i subtelnością scenach, Obara proponuje nieudane, chaotyczne sceny zbiorowe, które niestety przytłaczają całość.  

Rzecz dzieje się w małej jugosłowiańskiej wsi, w czasach siermiężnej komuny. Aktyw Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w ramach „popularyzacji kultury i oświaty” podejmuję decyzje o wystawieniu sztuki teatralnej. Wybór pada na szekspirowskiego „Hamleta”. Zadanie wyreżyserowania spektaklu zostaje wyznaczone wiejskiemu nauczycielowi (brawurowa rola Sławomira Kołakowskiego). Po pierwszych próbach i zmaganiach amatorów z trudnym tekstem, partyjni decydenci nakazują mu napisanie „Amleta” na nowo (to nie literówka, tak określają postać dramatu mieszkańcy Głuchej Dolnej, w ich interpretacji Ofelia jest Omelią). Pomysł Ivo Brešana na przewrotną grę z ikonicznym dla historii teatru utworem jest znakomity – „nowa”, socjalistyczna, pełna propagandy wersja dramatu Szekspira bawi do łez. Podobnie jak streszczenie oryginału, w jednej z pierwszych scen (znakomity Adam Filary). Dopełnieniem fabuły są splecione charaktery i występki bohaterów dramatu Szekspira z socjalistyczną rzeczywistością jugosłowiańskiej wioski. Partyjny dygnitarz Mate Bukara (przekonujący, surowy ale kiedy trzeba akuratnie komiczny Adam Dzieciniak) defrauduje środki Spółdzielni Produkcyjnej, obwiniając za to jednego z pracowników – ojca Jocy Skoko, odtwórcy „Amleta” w przygotowywanym spektaklu. Puszczalska bufetowa (rubaszna Olga Adamska) zostaje obsadzona w roli Królowej Gertrudy, służalczy Mile Puljo to z kolei Poloniusz (bardzo dobra kreacja Michała Janickiego – wyciszony, skupiony, a przy tym bardzo przekonujący), a postać Laertesa ma zagrać przewodniczący Rady Zakładowej w Spółdzielni Mačak (dobra rola Wiesława Orłowskiego). Omelia (Adrianna Góralska) i Amlet (Marek Żerański) to młodzi mieszkańcy wioski, których miłość, zarówno w dramacie Szekspira i Brešana, wystawiona jest na ciężką próbę i porażkę. Szkoda, że Obara nie wydobył z tych postaci przeciwstawnej (rewolucyjnej?) siły do starszej części obsady obu przestrzeni dramaturgicznych. Te ważne role były mało wyraziste, płaskie, trochę nawet naiwne, szczególnie w sztucznych scenach miłosnych. O ile znakomita część spektaklu posiada spójną atmosferę, wyraziste dialogi, silne postaci, to fragmenty zbiorowe są wyjątkowo nieudane. Reżyser sprowadza poboczne postaci do roli zespołu chóru w wielkich operach, w momentach kiedy nie wiedzą co ze sobą zrobić na scenie. Aktorzy, a co za tym idzie widzowie, wydają się nieco zagubieni w tym chaosie. Za to finałowa scena z bezczelnym, nieustępliwym „tańcem władzy” to teatralna perełka, która na długo pozostanie w pamięci widzów, nie tylko dlatego, że jej wymowa jest cholernie aktualna – to sugestywna metafora dzisiejszej politycznej atmosfery i nieznoszącego sprzeciwu marszu partii rządzącej. Niespójna jest oprawa muzyczna spektaklu – część wykonywana na żywo przez muzyków (i aktorów), część – klimatyczny biały śpiew - nagrana. Wydaje się, że Obara nie mógł się zdecydować, czy osadzić akcję zgodnie z tekstem w Jugosławii, czy na przykład w Polsce Ludowej. Brakowało, w tym układzie, wykorzystania bałkańskiej muzyki, albo konsekwentnie – polskiej. Scenografia Katarzyny Banuchy, jak zawsze rzetelna, może zbyt dosłowna.

 
9( 108)
Październik'17