Rak piersi pod kontrolą

Każda z nas może w sobie mieć błąd, który powoduje raka piersi. Jak go znaleźć i co zrobić, żeby ustrzec się przed skutkami mutacji w genach? Na te pytania próbują odpowiedzieć lekarze od wielu lat. Ale to właśnie w Szczecinie prowadzone są badania na tak wielką skalę. O tym wszystkim opowiada znany, szczeciński genetyk profesor Jan Lubiński.

Autor

Hanna Promień

Statystycznie, co najmniej jedna z moich redakcyjnych koleżanek będzie miała raka piersi. Skąd takie przerażające liczby?

No niestety statystyki są nieubłagane. Ryzyko dla Polki, że zachoruje na raka piersi to około 8%. Wydaje się wysokie, ale i tak jest dwa razy mniejsze niż na zachodzie. Z jednej strony genetyka, z drugiej styl życia powodują, że chorób onkologicznych jest i wykrywa się coraz więcej.

To znaczy, że ten rak siedzi w nas i czeka?

Tak, tak można powiedzieć. Siedzi, a potem niejednokrotnie nagle wybucha jak bomba. Wiemy to dzięki wieloletnim badaniom. W 1992 roku powstała w Szczecinie pierwsza w Polsce Onkologiczna Poradnia Genetyczna. Zgłaszały się do nas osoby, które miały w rodzinie przypadki między innymi raka piersi. Postanowiliśmy takich pacjentów rejestrować i robić systematycznie badania kontrolne. Dzięki temu, niektóre nowotwory udawało się wcześnie wykrywać, ale wtedy jeszcze w raku piersi sukcesów nie mieliśmy. Robiliśmy mammografię i usg, które nic nie wskazywały, a później nagle mieliśmy kolejnego raka, na przykład jajnika. Po czasie okazało się, że powodem jest mutacja genów BRCA1 lub BRCA2.

Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą i kto przede wszystkim powinien zgłosić się do poradni genetycznej?

BRCA to nazwa genu, którego mutacja ogromnie zwiększa ryzyko raka piersi i jajników. Do poradni genetycznej powinny się zgłosić osoby, które mają pozytywny wywiad rodzinny, to znaczy, że ktoś w rodzinie zachorował. Na stronie internetowej są wszystkie potrzebne informacje i ankieta do wypełnienia. Wiem, że niektóre panie nie przychodzą do nas, bo nie wiedzą, że mogą. Są także takie, które zwyczajnie się boją. Ale nie powinny. Rak wcześnie wykryty jest wyleczalny, a w programie, który prowadzimy mamy znakomite wyniki przeżycia. Dzięki ogólnemu postępowi, w tym naszym odkryciom można zróżnicować opiekę medyczną dla osób, które zmiany genetyczne mają, dostosować do nich profilaktykę, badania kontrolne i leczenie.

Najczęściej przy raku piersi słyszy się o mammografii. Czy ona wystarczy?

Siła radiologii jest niestety ograniczona, po prostu nie wszystko widać. Mammografia wykrywa 60% wczesnych raków, USG tak samo. Jest także rezonans magnetyczny piersi, ale on jest bardzo drogi. Łączenie dwóch badań, czyli USG i mammografii daje dobre wyniki i wtedy wykrywalność jest na poziomie 85%. Ale nie można zapominać o badaniu krwi, które pokazuje czy pacjentka ma mutację BRCA1 lub BRCA2, bo kobieta może należeć do grupy wymagającej specjalnego postępowania lekarskiego. Sposób profilaktyki i leczenia powinien uwzględniać te wszystkie elementy. 

Czy tylko chemioterapia i radioterapia są sposobem na leczenie raka piersi?

Zdecydowanie nie. Tak jak wspomniałem wybór leczenia powinien być poprzedzony dokładnymi badaniami, także genetycznymi. W naszym ośrodku, w ramach programu naukowego, pacjentkom z BRCA1 i BRCA2 podawana jest Cisplatyna - lek, który daje znakomite efekty. Wyniki mówią same za siebie. U 70% pacjentek guz znika całkowicie i wszystkie te chore przeżywają ponad 5 lat.

To dlaczego tak mało się o tym słyszy?

Tego leku i samych badań genetycznych niestety nie ma jeszcze w standardzie leczenia. Dlatego trzeba mówić o tym głośno. Pierwsza publikacja na temat mutacji, o których rozmawiamy jest z 2010 roku. Tam jest napisane, że kobieta ma raka piersi, wykrywamy u niej BRCA1, podajemy Cisplatynę i większość guzów znika kompletnie. To było tak rewolucyjne odkrycie, że zaproszono nas na wielkie sympozjum onkologów do USA pisano o tym także w czasopismach medycznych.

Jeśli ten lek jest tak rewolucyjny, to w czym problem?

Z tym lekiem problem jest taki, że oprócz pacjentów nikt nie ma interesu w jego sprzedaży, bo on kosztuje zaledwie 5 euro. Dodatkowo czołówka polskich onkologów na początku skrytykowała nasze rozwiązania. Na szczęście teraz wracamy z programem i wynikami i mam nadzieję, że Cisplatyna zostanie włączona do leczenia nie tylko w naszym ośrodku. Dzięki temu można by uratować kilkaset kobiet rocznie.

A skąd ta mutacja? To nasza wada, taki błąd w systemie?

Taki właśnie błąd. Najczęstsza w Polsce mutacja i chyba generalnie na świecie. Powstała kilka tysięcy lat temu i przekazujemy ją sobie z pokolenia na pokolenie. Ale nie pokazujmy tutaj czarnych wizji. Najważniejsze jest to, że te kobiety są do uratowania. Pracujemy teraz nad tym, żeby nie tylko leczyć raka, ale sprawić, że go wcale nie będzie. Znaleźliśmy powiązanie pomiędzy markerem ryzyka, a żywieniem. Dążymy do sytuacji, w której dzięki naszym wskazówkom, poradom dla pacjentek zmniejszy się zachorowalność na część nowotworów i zniknie konsekwencja mutacji. Wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze i za jakiś czas to także wejdzie do standardów onkologicznych. Proszę trzymać kciuki, żeby nasza następna rozmowa była właśnie o takim żywieniu.

A możemy uchylić rąbka tajemnicy już teraz?

Po raz pierwszy na świecie mamy perspektywę, w której pomimo ogromnego ryzyka genetycznego, jest coś, co możemy zmienić w diecie, przestawić, żeby tego raka nie było. Niebawem będę o tym mówił na sympozjum, ale też w formie nie do końca otwartej, ponieważ badania dopiero trwają. Najkrócej mówiąc zmieniając nasze nawyki żywieniowe będziemy w stanie zmniejszyć ryzyko raków. W tej chwili rozpoczynamy rekrutację pacjentek do 5-letniego programu, będziemy prowadzić badania i obserwacje. Jednak wyniki, które mamy już teraz są szalenie obiecujące.

To dość tajemnicze, ale daje nadzieję. Więc co możemy zrobić, żeby chociaż spróbować uciec przed rakiem.

Badania w pełnym zakresie, zabiegi profilaktyczne i odpowiednie żywienie. My widzimy, że żywienie ma potężny wpływ na ryzyko raków i wystarczą nieznaczne modyfikacje, żeby to ryzyko zmniejszyć. Optymalny skład posiłków musi uwzględniać szereg rzeczy, na przykład wiek. Młoda kobieta potrzebuje dużo cynku, a po 60 roku życia bardzo mało, młody mężczyzna arsenu powinien mieć znaczną ilość, a dla starszych panów jest on wręcz trucizną. Jak się połączy i wprowadzi wszystkie elementy to uważam, że jest bardzo duży potencjał w mądrej diecie. A do tej ucieczki przed rakiem trzeba dodać także rozsądną ingerencję hormonalną.

Chodzi na przykład o antykoncepcję doustną? Czy ona ma wpływ na powstawanie raka?

Pierś kształtuje się od pierwszej miesiączki, do mniej więcej urodzenia pierwszego dziecka, średnio do około 25-30 roku życia. Wtedy piersi są nieprawdopodobnie wrażliwe na wszelkie zewnętrzne czynniki. Z wieloletnich badań nad BRCA1 wynika, że jeśli w tym czasie dziewczyna zażywa pigułki antykoncepcyjne to dwukrotnie zwiększa sobie ryzyko raka. To bardzo silny czynnik ryzyka. Natomiast mniej więcej po 30 roku życia, stosowanie antykoncepcji hormonalnej jest nawet wskazane, bo wtedy o połowę zmniejszamy ryzyko raka jajnika.

To taka wręcz matematyczna wyliczanka, dość klarowna. Dlaczego nie mówi się o tym głośno?

Żyjemy w czasach, w których antykoncepcja hormonalna jest czymś powszechnym, łatwo dostępnym. Nie wszyscy mają interes, aby o tym mówić. Większość par w ten sposób właśnie reguluje posiadanie potomstwa. To weszło mocno do świadomości, a wręcz kultury młodych ludzi. Antykoncepcja tak, ale wtedy kiedy pierś jest ukształtowana.

A karmienie piersią pomaga?

Oczywiście. To idealne rozwiązanie nie tylko dla dziecka, ale także dla matki. Jeden miesiąc karmienia piersią to 2% ryzyka raka piersi w dół.

Przy raku czas jest ważny?

Bardzo. Im wcześniej zmiana jest wykryta tym większe prawdopodobieństwo wyleczenia. W przypadku guza piersi taką granicą jest średnica 2 cm. Niestety kobiety boją się, zostawiają takie zmiany i nie chcą wiedzieć co to może być. Często same sobie odpuszczają, a to najgorsze, co można zrobić. Nastawienie się zmienia dopiero, kiedy słyszy się, że choruje ktoś bliski lub znany.

Jak na przykład Angelina Jolie? Ona posunęła się do dosyć drastycznych kroków. 

Ta aktorka zrobiła sobie zabieg profilaktyczny, który uratował jej życie. To była mastektomia z rekonstrukcją. W przypadku mutacji bywa tak, że guz jest niewyczuwalny, a już daje przerzuty do innych narządów, na przykład do pachy. System badań kontrolnych bywa nieskuteczny, nieefektywny. Właśnie dlatego, tak ważne jest zgłoszenie się do poradni genetycznej, jeśli w rodzinie nowotwory już występowały. 

Czy tak tragiczna historia i trudna decyzja wpłynęła jakoś na świadomość kobiet? Sprawa była mocno nagłośniona.

Rzeczywiście atmosfera w tym temacie jest zdecydowanie lepsza. Jest większa akceptacja trudnych wyborów, podejścia kobiet. Ja mówię o usuwaniu narządów od wielu lat, a są ludzie, którzy uważają wręcz, że zwariowałem sugerując usunięcie piersi czy jajowodów. O nowotworach, które zabijają kobiety mówi się na szczęście coraz więcej i głośniej, także dzięki Angelinie Jolie. Panie są coraz bardziej świadome, jednak do sytuacji idealnej, w której wszystkie badają się i kontrolują swój stan zdrowia, jeszcze daleko.

9( 108)
Październik'17