Wielki Powrót, czyli cztery życia Łasztowni

Szczecin wraca na Łasztownię! Plany ponownej zabudowy, zniszczonej podczas wojny i zaniedbywanej przez blisko siedemdziesiąt lat, rzecznej wyspy w centrum Szczecina, wchodzą w kolejny etap. Ratusz rozstrzygnął Międzynarodowy Konkurs Architektoniczno-Urbanistyczny „Łasztownia. Nowe Serce Miasta”. Ten spektakularny i unikatowy, w co najmniej europejskiej skali, proces odmieni Szczecin. 

Autor

Daniel Źródlewski

galeria

Każdemu, któremu po przeczytaniu powyższego zapaliły się oczy i zaczął planować spacer po nowej dzielnicy ze szklanymi domami proponujemy uzbroić się w cierpliwość i przez najbliższe lata zadowolić się znakomitą rekreacyjną infrastrukturą bulwarów oraz mariny Nord East. Projekt Łasztownia to olbrzymie wyzwanie, w którym najważniejszy jest brak pośpiechu. Czas pozwoli na zrealizowanie przemyślanych koncepcji i projektów, bo to, co zostało zarekomendowane do przyszłej realizacji, będzie nieodwracalnie stanowić o charakterze Szczecina przyszłości.   

Ogłoszony przez magistrat konkurs na zagospodarowanie wysp Międzyodrza został rozstrzygnięty. Do konkursu stanęły 242 pracownie z Polski, Europy, a także Japonii i USA. Ostatecznie prace przysłało 26 zespołów architektów. Jury pod przewodnictwem profesor Magdaleny Staniszkis, za najlepszy projekt uznało propozycję Pracowni Projektowej Maćków z Wrocławia, doceniając ich pracę za uwypuklenie walorów wysp Śródodrza oraz konsekwentną realizację założeń Floating Garden. Wybór koncepcji (!) architektoniczno-urbanistycznej nie oznacza jednak natychmiastowego rozpoczęcia prac i wjazdu ciężkiego sprzętu budowlanego. Zanim architekci na długie dni, godziny, miesiące a może nawet lata zasiądą przy komputerach, czy deskach kreślarskich, musi ruszyć inny proces – kluczowe dla sukcesu przedsięwzięcia będą odważne decyzje przyszłych, prywatnych i publicznych, inwestorów. Miasta nie buduje się „w chwilę”, ani „na chwilę”. Zgodnie z zapowiedziami, kolejne działania na Łasztowni – przede wszystkim zbycie atrakcyjnych terenów – będą realizowane równo z rozpoczęciem lub już po zakończeniu budowy mostu Kłodnego, który połączy wyspę z Centrum na wysokości Wałów Chrobrego. Trwają ostatnie ustalenia związane z finansowaniem budowy przeprawy, która może powstać w ciągu najbliższych trzech, a nawet pięciu latach. Zgodnie z rozstrzygniętym przed rokiem konkursem architektonicznym powstanie wiszący most z charakterystycznym pylonem.  

Pierwsze życie: od prosperity po upadek

Historyczne źródła podają, że wyspa, wówczas znacznie mniejsza, została własnością Szczecina już w 1283 roku. Szybko stała się częścią portu – znajdowały się tutaj składy, a z czasem nabrzeża i spichlerze. Z portowej terminologii wywodzi się też nazwa wyspy – łaszt to dawna jednostka miary, 1 łaszt liczył 3000-3840 litrów. Aż do II wojny światowej wyspa była gęsto zabudowaną, tętniącą życiem dzielnicą Wielkiego Szczecina oraz, dziś powiedzieli – multifunkcjonalnym parkiem przemysłowym. Niestety, alianckie naloty podczas II wojny światowej obróciły ją w perzynę. 

Drugie życie: tajemnice, entuzjazm i festyny

Zaraz po wojnie część wyspy stanowiła radziecką enklawę (do połowy lat 50.), później, aż do początku obecnego wieku był to zamknięty dla osób postronnych obszar portu. Najatrakcyjniejszą wedutę miasta mogli podziwiać jedynie dokerzy i marynarze. Do annałów powinny przejść hiperentuzjastyczne reakcje szczecinian, gdy niedługo przed pierwszym finałem The Tall Ship’s Races (2007), po częściowej komunalizacji, otwarto dla wszystkich nabrzeże Starówka. Większość mieszkańców po raz pierwszy zobaczyło panoramę miasta z tej perspektywy. Początki otwartej Łasztowni to jej okazjonalne ożywianie podczas Dni Morza, Juwenaliów, czy innych festynów. Dzisiejsza wyspa to jednak wciąż olbrzymie połacie nieużytków, nieliczne zaniedbane pozostałości dawnej prosperity, albo szpetna tymczasowa zabudowa służąca rozmaitym firmom mającym tu swoje siedziby (w tym, widoczny z okien każdego wjeżdżającego do miasta pociągu, skład „Toi Toi”). 

Trzecie życie: nowe w starym 

Przełomowym momentem była rewitalizacja Starej Rzeźni, w której firma CSL otworzyła nie tylko swoje biura, ale przede wszystkim stworzyła Centrum Kultury Euroregionu wraz z restauracją. Dziś pierwsza linia zabudowy kompleksu dawnej rzeźni, przylegająca do ulicy Tadeusza Wendy, jest niemal w całości zagospodarowana na biura rozmaitych firm, a w jednym z zabytkowych gmachów wkrótce otwarta zostanie siedziba Żeglugi Szczecińskiej. Świetnie radzi sobie marina Nord East, a powstała latem na Wyspie Grodzkiej Strefa Rekreacji, czyli miejska plaża, bije rekordy popularności. Nowością jest oddany latem tego roku, kolejny odcinek bulwarów, który szybko stał się ulubionym miejscem spacerów szczecinian, a stojące przy nabrzeżu odremontowane „dźwigozaury” stały się kultowe. 

Problem szybkiej rewitalizacji całości obszaru Starej Rzeźni z unikatowymi zabytkowymi budynkami są nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim problemy własnościowe. Część terenu wciąż należy do rybackiego Gryfa (a właściwie tego co pozostało z legendarnej firmy), miasto stara się o komunalizację, ale to już decyzje na poziomie rządowym. Plany dla tego kompleksu, co uwzględniono także konkursie koncepcyjnym, zakładają funkcje komercyjne, mieszkaniowe (wymarzone miejsce na lofty) oraz przede wszystkim miastotwórcze i kulturalne. W przyszłości to tu będzie towarzyski salon Szczecina. Okalający zabytkowy areał oraz pozostały obszar Łasztowi i sąsiednich wysp – Zielonej oraz Kępy Parnickiej, ma zmienić swoje oblicze, stać się nowoczesna dzielnicą. 

Życie innych, czyli szeroka perspektywa

Nie sposób mówić, o szczecińskiej Łasztowni bez kontekstu podobnych przestrzeni w innych miastach i bez przywołania urbanistycznego określenia waterfront. Modnym dziś słowem, specjaliści określają tereny znajdujące się na styku tkanki miejskiej i wody. Najsłynniejsze realizacje związane z budową lub rewitalizacją nadwodnych terenów to waterfronty w Kopenhadze, Hamburgu, Rotterdamie, Londynie, a także północnoirlandzkim Belfaście. Ciekawie są też projekty nad Szprewą w Berlinie (z kultowymi miejskimi plażami). Wszystkie z nich odmieniły oblicze tych ośrodków, stały się jednocześnie silnym bodźcem do ich rozwoju. 

Najwięcej podobieństw do Szczecina znajdziemy w doświadczeniach Kopenhagi. Kilkadziesiąt lat temu tamtejszy port zaczął wycofywać się z terenów położonych w centralnych częściach miasta. Opuszczona przestrzeń szybko zaczęła zmieniać się w tętniącą życiem nową dzielnicę. Podobnie było w Hamburgu. Tutejszy waterfront czyli słynne Hafen City to wręcz podręcznikowy przykład nadwodnej rewitalizacji. Zabudowa i rewitalizacja wystartowały pod koniec lat dziewięćdziesiątych, planowane zakończenie inwestycji to rok 2025. Hafen City powstaje, podobnie jak ma powstawać nowa Łasztownia, zgodnie z wytycznymi konkursowego projektu na zagospodarowanie. 

Czwarte życie: szklane domy?

Jaka będzie przyszłość? Czy staną tu kolejne architektoniczne ikony, o klasie obsypanych nagrodami gmachów Filharmonii Szczecińskiej i Centrum Dialogu Przełomy? Czy planowana nowa dzielnica zmieni charakter miasta? Czy Łasztownia stanie się biznesowym eldorado? Czy Szczecin nie popełni błędów prekursorów waterfrontów? Czy mieszkańcy zaakceptują nowe miejsce na mapie „ich” Szczecina? Koncepcja stworzona przez zwycięzców konkursu pozwala na wszystkie powyższe pytania odpowiedzieć pozytywnie. Ich praca w sposób zrównoważony wskazuje funkcje poszczególnych obszarów – jest miejsce na mieszkania, usługi, handel, biura i wreszcie wiele przestrzeni zarezerwowanych dla terenów publicznych z zielenią, czy miejsc wypoczynku i rekreacji. Architekci proponują niską zabudowę, z jedną tylko dominantą na szczycie cypla wyspy, która ich zdaniem może stać się kolejnym architektonicznym klejnotem Szczecina. Znakomitym pomysłem są pokazane we wstępnych wizualizacjach propozycje architektonicznej formy – ceglane elewacje nowej zabudowy, nawiązujące do ocalałych historycznych obiektów Łasztowni. Ciekawa jest też propozycja stworzenia głównej osi całego założenia, jako traktu spacerowego i handlowego, z tramwajem jako nadrzędnym środkiem transportu zbiorowego. Odważna, i pewnie w odległej przyszłości niezbędna, jest koncepcja stopniowego wyburzenia Trasy Zamkowej, tak by w finale po jej śladzie stworzyć długi park.   

„Projekt Łasztownia” ma jeszcze jedną funkcję – to unikatowa promocja potencjału Szczecina. Nie ma, przynajmniej w Europie, drugiego miasta, które posiadałoby w samym centrum tak rozległe tereny inwestycyjne. Nie ma drugiego miasta, które trzeba wybudować niemal na nowo. 

10( 109)
Listopad'17