Stephen Sachs „Arcydzieło na śmietniku” reż. Tomasz Obara.

Pierwsza z premier, „Arcydzieło na śmietniku”, to jednocześnie dostojny jubileusz czterdziestolecia pracy artystycznej najsłynniejszego artystycznego małżeństwa w Szczecinie – Anny Januszewskiej i Grzegorza Młudzika. 

Autor

Daniel Źródlewski

Maude Gutman, starzejąca się eksbarmanka mieszkająca w obskurnym kamperze, kupiła na wyprzedaży garażowej obraz, którego autorem – jak się później okazało – może być słynny Jackson Pollock. Sprzedaż obrazu za miliony dolarów może odmienić jej życie. Musi tylko udowodnić jego autentyczność. Sprowadza wybitnego znawcę sztuki Lionela Percy. Między ekscentryczną Maude, a nieco sztywnym Lionelem dochodzi do długiej rozmowy, daleko wykraczającej po za sprawy rzekomego arcydzieła. Tekst Stephena Sachsa to tak naprawdę opowieść o poszukiwaniu szczęścia, samotności, ale też o wartości sztuki w życiu, także dosłownej.

Anna Januszewska zaskoczyła widzów finezyjną wulgarnością języka postaci. Soczyste przekleństwa, wypowiadane z niezwykłą lekkością i częstotliwością przecinków, w ustach subtelnej i dostojnej damy szczecińskiego teatru, są przepyszne. Jak zwykle zachwyciła nieposkromioną energią i sprawnością, także fizyczną. Grzegorz Młodzik odnalazł się znakomicie w roli Pana Percy – spowolnione, wystudiowane gesty, śmiertelna powaga, korporacyjny sznyt, a wszystko świetnie kontrastujące z momentami zapomnienia życiowej postawy. Ona z beztroskiej wariatki zmienia się w powaloną prozą życia, samotną kobietę. On – poukładany menedżer – też okazuje się pogubionym i zakłamanym samotnikiem.   

Reżyser odpowiadał także za scenografię i oprawę muzyczną. Wielkie uznanie za realistyczne podejście do tematu. Z radia sączy się amerykańska audycja, wnętrze przyczepy w każdym szczególe wygląda jakby było żywcem przeniesione prosto z Kalifornii. Widz poczuje nawet zapachy gotowanego przez Maude obiadu. Jedynym mankamentem spektaklu wydaje się nieco toporne tłumaczenie tekstu Sachsa – dialogi są nienaturalne, jakby wyciągnięte z amerykańskiego serialu, chyba, że to element przywołanej „realistyczności”. 

10( 109)
Listopad'17