Taneczne sudoku

W ponure, jesienne listopadowe dni Gryfino będzie… tańczyć. Po raz dziewiąty w mieście odbędzie się Festiwal Małych Form Ruchowych „Jesienna Scena Tańca”. Imprezę organizuje Teatr Ego Vu, któremu szefuje niepokorna i nieskończenie kreatywna, rozpoznawalna po wielokolorowej fryzurze, Eliza Hołubowska. Jest zawodową tancerką i choreografką. Na koncie ma wiele tanecznych spektakli i choreografii, udział w prestiżowych festiwalach i tym samym niezliczoną liczbę nagród. 

Autor

Daniel Źródlewski

Taniec współczesny to totalna hybryda, sztuka zawieszona między baletem, teatrem, pantomimą, a nawet sztuką performance. Jak Ty definiujesz?

Hybryda to ładne określenie. Faktycznie urodą tańca współczesnego, jest to że to sztuka otwarta na ciągłe zmiany i nawet abstrakcyjne fuzje. Taniec korzysta z wielu technik ruchu i innych dziedzin sztuki, przy czym nie ma ustalonej sztywno techniki. Każdy tancerz czy choreograf buduje swoją technikę. Ja także wciąż poszukuję i buduję swój styl. 

Spektakl czy choreografia taneczna to obok wysiłku fizycznego, którym za chwilę, pełen emocji przekaz. Jak i co opowiadać ciałem? 

Od początku przygody z ruchem nie interesowały mnie popisy taneczne dla samych popisów, od zawsze czułam, że chcę coś przeżyć. Oczywiście pracuję cały czas nas warsztatem technicznym swoim i moich tancerzy, bo sprawne i dobrze przygotowane ciało lepiej opowiada. Ciałem i ruchem można przekazać podobne treści jak na przykład w utworze dramatycznym, często pełniej niż słowem.

Absolutnie niepojęte dla mnie jest w jaki sposób tancerze zapamiętują następujące po sobie ruchy, gesty, następujące po sobie układy…

To wieloletnia praca nad ciałem, pamięcią ruchową, koordynacją wzrokową ruchową. To jak przy na przykład „Sudoku” – trening czyni mistrza. Jeśli poruszasz się regularnie w jakiejś technice tańca staje się ona naturalna dla ciała i każde kolejne nowe choreografie są już tylko inną kombinacją ruchów. Czasem jest to improwizacja, więc temat jest otwarty. Potem działasz według jakiegoś scenariusza spektaklu, którego uczysz się jak aktor.

Kiedy oglądam spektakle tańca współczesnego namiętnie obserwuje ciało tancerzy – napięte do granic możliwości mięśnie, drgania, zmagania z fizycznością… Zatem to trochę sport. Czy ta forma sztuki wymaga wielkiego fizycznego przygotowania? Co trzeba potrafić, albo co trzeba wytrzymać by tańczyć?

Faktycznie jak każda dziedzina sportu, taniec wymaga regularnej, ciężkiej pracy. Oprócz warsztatu ciała, na który ja składam szerokie spektrum pracy z ciałem tj. techniki fitness, techniki tańca klasycznego, ludowego, współczesnego, nowoczesnego, pantomimę, stretching, czy elementy jogi, stawiam również na pracę na wyobraźnią, improwizacje ruchowe, na kontakt w grupie i pracę z partnerem. 

Czy po sukcesach tanecznych talent show zmieniła się pozycja tej formy sztuki? Swoisty renesans, albo chociaż świadomość odbiorców, albo liczba chętnych by spróbować swoich sił?

Taniec współczesny długo działał w tzw. undergroundzie. W Polsce pojawił się na przełomie lat ’50 i ’60. Powoli wchodził do świata sztuki, a że był właśnie dziwną hybrydą i lubił „brzydotę” i naturalne ruchy to trudno było się do niego ustosunkować, bo wcześniej taniec był tylko piękny. Popularne programy telewizyjne dały podparcie dla poważnego traktowania tańca współczesnego. To już nie tylko turlanie po ziemi, to również ciężka praca nad ciałem i emocje wyrażone ruchem.

Czas na osobiste zwierzenia – dlaczego tańczysz? Pamiętasz ten moment w życiu, w którym zapragnęłaś tego?

Dość wcześnie odkryłam, że lubię jak na mnie patrzą. Lubiłam występować publicznie. Dopiero pod koniec szkoły podstawowej zaczęłam tańczyć w amatorskiej powołanej w ramach koleżeństwa grupie tanecznej. Wtedy nie było możliwości szkolenia się tak wszechstronnie i różnorodnie jak dziś. Uczyłyśmy się same i czerpałyśmy wiedzę z teledysków. Podczas różnych prezentacji naszej grupy dostałam dużo wsparcia emocjonalnego w postaci komplementów i zachęt do rozwijania talentu i to mnie popchnęło do dalszych poszukiwań. Im bardziej wchodziłam w świat tańca tym bardziej zakochiwałam się w nim. Czułam, że to jest moje miejsce, że tak chce spędzać każdą wolną chwilę i tak się wypowiadać na różne tematy. 

Od chęci do tego miejsca w którym jesteś – prowadzisz uznany Teatr Tańca, sama tańczysz, tworzysz choreografie i reżyserujesz spektakle taneczne – była długa droga. Ile wyrzeczeń kosztuje ta forma sztuki?

Jestem szczęśliwa, że moja pasja jest moją pracą. Oczywiście są też minusy – wieczna rywalizacja z życiem osobistym, ciągłe kompromisy na obu polach. Zrezygnowałam z tak zwanej kariery by założyć rodzinę i nie żałuje tego, choć musiałam przyciąć swoje ambicjonalne skrzydła. Mam wielkie plany, co do swojej aktywności na naszym terenie i staram się cały czas krzewić i budować środowisko tańca współczesnego w regionie. Teatr Tańca EGO VU, który jest zespołem w połowie gryfińskim, a w połowie szczecińskim pracuje w Gryfińskim Domu Kultury. Tam też od lat organizujemy Festiwal Jesienna Scena Tańca. 

Dziękuję za rozmowę.

[Informacji o Festiwalu Małych Form Ruchowych „Jesienna Scena tańca” szukajcie w kulturalnej części „Prestiżu”]

10( 109)
Listopad'17