„U nas serwujemy szczęście”

W restauracji Marshal food znajdującej się przy ulicy Rayskiego można choć na chwilę przenieść się w kulinarną wyprawę do Wielkiej Brytanii. Kuchnia inspirowana tą częścią Europy przygotowywana jest w oparciu o dobre produkty. – Potrawy, które można u nas skosztować bez wątpienia podbiją podniebienia wszystkich tych, co lubią dobre oraz zdrowe jedzenie – mówi Krzysztof Faliński, współwłaściciel restauracji. 

 

Autor

Andrzej Kus

Skąd pomysł na tego rodzaju restaurację? 

Chcieliśmy zaproponować coś innego na mapie Szczecina. Nie wyobrażam sobie kolejnego baru z burgerami, czy kebabem. Tego mamy pod dostatkiem. Postanowiliśmy ze wspólnikami wprowadzić kuchnię inspirowaną kuchnią brytyjską, czy generalnie wyspiarską. Uważam, że wbrew pozorom jest zbliżona do naszej, czyli trochę północna i zimna. Przypomina staropolską. Używamy podobnych produktów. Angielskie jedzenie kojarzy mi się z pokaźnym śniadaniem, które można zjeść o każdej porze. Jest bardzo syte. Nasze nazywa się „Marshal”, wzorowane jest właśnie na takim. Jest pożywne i kaloryczne. Korzystamy z produktów świeżych i sprawdzonych. Moim podstawowym narzędziem pracy jest ostry nóż i dłonie, a nie thermomix. Na przykład white pudding, czyli kaszanka angielska robiona jest na nieprażonej kaszy gryczanej, z mięsem i podrobami, trzy razy przemielona, porządnie doprawiona mielonym pieprzem. Jest jednym ze składników prawdziwego angielskiego śniadania. Drugi wyrób to kiełbasa z grilla, podawana jako danie obiadowe. 100 gram finalnego produktu powstaje ze 180 gram chudego mięsa wieprzowego, doprawiona jest świeżą szałwią i czosnkiem niedźwiedzim. To bardzo dobra jakościowo i syta strawa. Hołduję produktowi, lubię kuchnię robioną od podstaw, dlatego też robimy np. własną musztardę, masło, majonez, frużelinę owocową i inne. Wystrzegam się bezwzględnie frytury oraz wszelkich chemicznych „ułatwiaczy” gotowania.

Oferujecie klientom także kartę sezonową inspirowaną smakiem z różnych zakątków świata. 

Tak. Kuchnia z Wielkiej Brytanii to kuchnia kolonialna. Jesień przywiała do nas smak i zapach Indii. Zimą natomiast zaprezentujemy potrawy kanadyjskie, wiosną z Ameryki Łacińskiej i Cejlonu, a latem pochodzące z kuchni afrykańskiej. Chcę przeprowadzić moich gości po kulinarnym świecie. Podboje Zjednoczonego Królestwa w czasach jej największej ekspansji były moją inspiracją. Pięknie jest móc podróżować kulinarnie po całym świecie i przenosić to na talerz w Marshalu. Cały czas dbamy o to, by oferować wersje dla wegetarian i wegan naszych potraw. 

Mocno bazujecie na lokalnym rynku. Nie sprowadzacie składników z odległych zakątków Polski, a wspieracie lokalny przemysł. 

Pieczywo bez konserwantów i sztuczności mamy z rodzinnej szczecińskiej piekarni. Wyroby wędliniarskie wymyśliłem sam – poszedłem i poprosiłem o ich przygotowanie sąsiadującą z nami masarnię. Było to trudne zadanie, ale udało się. Piwo oferujemy ze szczecińskiej małej hurtowni. Z lokalnym sklepem robimy selekcję win i smaki dobieramy pod serwowane u nas dania. Ciasta, również zamawiamy od naszych szczecińskich miłośników pieczenia słodkości. Kawa jest wypalana za rogiem (śmiech), oczywiście w Szczecinie. 

Jeśli o wsparciu mowa – angażujecie się w akcje charytatywne. 

Naszym mottem jest hasło „Serwujemy szczęście”. Tworząc restaurację uszczęśliwiliśmy się, zespół, który składa się z ponad 10 osób również pracuje w miłej atmosferze. Ważne jest dla nas wchodzenie we wszystkie możliwe akcje społeczne. Honorujemy karty: dużej rodziny, seniora, czy turystyczną. Otwieramy się na wszystkie wydarzenia, które mogą pomóc innym. Teraz część dochodu przeznaczamy na wsparcie fundacji zbierającej pieniądze na rzecz wyzwolenia Tybetu. Niebawem część dochodu będziemy przeznaczali na pomoc dzikim wilkom w Polsce. Marshal food to miejsce spotkań nas wszystkich. Szczecinian. Tych, którzy zdążyli już poznać to miejsce i tych, którzy jeszcze go nie poznali. Zapraszamy do siebie miłośników sztuki, osoby wolne zawodowo, lekarzy, prawników, bankowców, nauczycieli, zagranicznych turystów czy tych, którzy prowadzą niewielkie biznesy. Lubimy ludzi i pracę z ludźmi. Po prostu.

Zdaje się, że nie jest to Twoje jedyne zajęcie? Dlaczego postanowiłeś być współwłaścicielem restauracji? Pełnisz tutaj funkcję również szefa kuchni. 

Marshal food to dzieło czterech osób, które spotkały się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Jestem niesamowicie usatysfakcjonowany, że mogę serwować szczęście w postaci jedzenia. Gdy jest pozytywny odzew to dla mnie największa nagroda. Gastronomia to również branża, w której trzeba być odpornym na krytykę. Uczyłem się całe życie, pracując w różnych obszarach, by teraz odpowiedzialnie i z pasją prowadzić restaurację. Do tego trzeba „dorosnąć”, spełnić się w wielu innych wymiarach, by zająć się czymś nowym, jednak pozwalającym realizować mi się w mojej pasji. 

Z wykształcenia jednak nie jesteś gastronomikiem. Gdzie nauczyłeś się gotować?

Byłem kilka razy w Wielkiej Brytanii. Sporo jeżdżę po świecie. Miałem to szczęście, że na swojej drodze spotkałem wielu przychylnych ludzi, którym bardzo dziękuję. Byli to kucharze, szefowie kuchni, ludzie związani z gastronomią, kulinarne gwiazdy. To wszystko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie chcę konkurować z innymi restauracjami. Wiele zawdzięczam też rodzinie. Tu, na ziemiach zachodnich spotkało się wiele tradycji kulinarnych. Podglądałem, jak gotuje moja babcia i uczyłem się od niej tego, co najlepsze. Również tata jest wyśmienity w kuchni. Ojciec pochodzi ze wsi, z wielodzietnej rodziny. Tam zawsze życie domowe skupiało się wokół kuchni. Jedzenie traktowane było z ogromnym szacunkiem. Wszystko to przyczyniło się do tego, że jestem teraz w takim miejscu. Zapraszam do siebie na Rayskiego 23. Do zobaczenia. 

Marshal Food
ul.Rayskiego 23
Szczecin

tel. 531 288 099
www.marshalfood.pl

11( 110)
Grudzień'17