Sofokles „Król Edyp”

Reż. Rudolf Zioło. Teatr Współczesny w Szczecinie

Autor

Daniel Źródlewski

Wystawianie dziś antycznej tragedii, pozornie przekazującej uniwersalne wartości, to wielkie interpretacyjne wyzwanie i ryzyko. Przekonał się o tym, sięgając po dramat o Edypie, Rudolf Zioło. Jego spektakl, choć przejmujący, jest interpretacyjnym potknięciem. Choć na uznanie zasługuje „surowa” atmosfera, z niebezpiecznym ładunkiem niepokoju tlącym się z każdej niemal sceny, to wprowadzenie doń sekwencji demonstracji oraz zapominanej już sprawy ACTA z symboliczna maską Anonymous to delikatnie mówiąc nieporozumienie. O ile historia tytułowego bohatera zmagającego się z przeznaczeniem jest klarowna, to kolejne elementy przedstawienia burzą i zakłócają uniwersalizm antycznej opowieści. Wyjątkowo niezborne są sceny zbiorowe, w których aktorzy antycznego chóru odbywają praktycznie pełną lekcję aktorskiego warsztatu dla początkujących adeptów sztuk scenicznych – od ćwiczeń dykcyjnych, przez oddechowe, po teatralne „gry i zabawy”. Niespójny, wciąż szukający (lecz nie znajdujący) tożsamości swojej tytułowej postaci jest Adam Kuzycz-Berezowski. Beata Zygarlicka jako Jokasta stworzyła niezwykle przejmującą, szczególnie w finale spektaklu, postać. Świetny był Arkadiusz Buszko (Kreon) oraz tajemnicza, niczym wyjęta z mrocznego mitu, Ewa Sobiech (Tyrezjasz). Funkcjonalna i ascetyczna scenografia i kostiumy Katarzyny Stochalskiej pozwoliły na wizualną czystość realizacji. Sugestywnym pomysłem było odrysowywanie konturów, niczym policyjnych rysunków ofiar, a później zbieranie na siebie ich śladu. Niepotrzebne za to były zupełnie nieuzasadnione multimedialne projekcje.

 
11( 110)
Grudzień'17
gajda