Męczący wentyl stresu

Wszyscy żyjemy w stresie, bardziej lub mniej dokuczliwym. To truizm w dzisiejszych czasach – wieku, w którym doba wydaje się za krótka, a wyzwania coraz liczniejsze. Czy równie oczywiste jest dla nas to, że z powodu stresu większość z nas będzie szukała pomocy u dentysty? Doktor Joanna Hahs-Gaborska z Kliniki Implantologii i Ortodoncji HAHS wyjaśnia dlaczego.

Autor

prestiz

Do funkcjonowania w stresie jesteśmy przyzwyczajeni. Do stresu u dentysty także. Proszę powiedzieć, w jaki sposób to stres nas zaprowadzi do dentysty?

Od najmłodszych lat jesteśmy wychowywani do wywiązywania się ze swoich zadań, do stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej, do ponoszenia odpowiedzialności za siebie, za rodzinę. Ogólnie przyjęte jest, że „zaciskamy zęby” i stawiamy czoło codziennym wyzwaniom. Nagromadzony w nas stres musi znaleźć ujście. Nasz organizm radzi sobie z tym na różne sposoby. Jednym z nich jest zwiększone napięcie mięśni żucia, które skutkuje zaciskaniem i zgrzytaniem zębów. Z czasem pojawiają się sygnały świadczące o tym, że granica wytrzymałości została przekroczona. Wówczas pojawiają się poważne dolegliwości zdrowotne. Bruksizm, bo o nim mówimy, nie jest rzadkim zjawiskiem – według niektórych statystyk dotyka aż 7 na 10 osób. Co ciekawe, większość osób mających nawyk zaciskania i zgrzytania zębami twierdzi, że tego nie robi.

Jeśli chory uważa, że jest zdrowy, to jak mu pomóc? 

Osoby chorujące na bruksizm cierpią na wiele dolegliwości, ale z reguły nie wiedzą, jaka jest ich przyczyna. Odczuwają m.in. uporczywe bóle głowy, mięśni twarzy, szyi, karku, pleców, ograniczoną ruchomość głowy, szumy w uszach. Bóle mogą przypominać migrenę. Szukają więc pomocy u lekarzy innych specjalności, najczęściej laryngologa, neurologa i okulisty. W rzeczywistości aż u 80% osób te dolegliwości są spowodowane bruksizmem. Ci chorzy, którzy wskutek zgrzytania „zjadają” swoje zęby, którym pękają lub odpadają porcelanowe korony i wypełnienia, którym zęby robią się wrażliwe, a nawet ruchome,częściej zwracają się o pomoc do dentysty, ale nadal nie wiążą tego problemu ze stresem i ze zbyt mocną pracą mięśni. A to błąd.

Jakie skutki mogą mieć dolegliwości, które Pani opisała? 

Proszę sobie wyobrazić siłę rzędu 430 kg, która oddziałuje na Pani tylne zęby. To jest prawie pół tony! – Bruksista jest w stanie wygenerować tak duży nacisk. To o około 10 razy więcej niż podczas normalnych procesów gryzienia i żucia. Także osoby uprawiające sporty siłowe mają tendencję do zwiększonego zaciskania zębów i mogą cierpieć na bruksizm. Nieleczenie tego problemu prowadzi do poważnych konsekwencji, nie tylko zębowych. Pojawiać się mogą m.in. bóle i zwyrodnienia w stawach skroniowo-żuchwowych, intensyfikować bolesność w obrębie głowy i kręgosłupa itd. 

Na co zatem powinniśmy zwracać uwagę?

U zdrowej osoby zęby zaciskają się i kontaktują jedynie w czasie jedzenia i przełykania śliny. W czasie odpoczynku między górnym i dolnym łukiem zębowym pojawia tak zwana „szpara spoczynkowa”, która wynosi z reguły około 2 mm. Dzięki niej zęby nie mają ze sobą kontaktu i nie ścierają się bez potrzeby. W ciągu dnia możemy się obserwować i niwelować kontakt zębów. Niestety zazwyczaj zgrzytamy i zaciskamy zęby w nocy, kiedy nie mamy szansy tego nawyku kontrolować. Stąd też częste przekonanie, że tego nie robimy. 

Jeśli obserwujemy już u siebie symptomy napięć wywołanych stresem, to co dalej?

Nie warto ich ignorować. Często sami możemy sobie pomóc starając się redukować stres np. poprzez słuchanie muzyki, spacery, amatorski sport, jogę, ćwiczenia oddechowe i techniki relaksacyjne. 

Kiedy warto udać się do specjalisty?

Kiedy nasze starania nie przynoszą efektu. A w przypadku osób, u których nastąpiło masywne starcie zębów lub pojawiły się bóle w stawach skroniowo-żuchwowych leczenie stomatologiczne jest niezbędnym elementem skutecznej terapii. W Klinice HAHS zaczynamy od badań m.in. napięcia mięśni żucia, sił zwarcia i stawów skroniowo-żuchwowych. Na podstawie wyników planujemy leczenie właściwe dla danego pacjenta.

W jaki sposób można pomóc osobie cierpiącej na bruksizm?

Terapia zależy od stopnia problemu i jego przyczyny, a te są różne. Dla ochrony tkanek zębów lub uzupełnień protetycznych można stosować szynę relaksacyjną – przezroczystą nakładkę, którą pacjent wkłada na noc. U niektórych pacjentów trzeba odbudować brakujące zęby lub skorygować kształt zębów. U innych wdrożyć leczenie ortodontyczne. Czasem należy połączyć kilka dyscyplin, np. wdrożyć dodatkowo zabiegi fizjoterapeutyczne, by zniwelować napięcie i bolesność mięśni. Obserwujemy także wysoką skuteczność zastosowania botoxu w zmniejszaniu siły mięśni żwaczy. 

Botox u dentysty?

Oczywiście. Wykorzystujemy to samo działanie botoxu, co gabinety medycyny estetycznej. Botox blokuje przekaźnictwo nerwowo-mięśniowe. Dzięki temu powoduje zmniejszenie napięcia mięśni, osłabia je i w konsekwencji zęby nie trą o siebie tak intensywnie. Botoks wprowadzany jest miejscowo w mięśnie żwacze. Nie ma on wpływu na żucie i uśmiechanie się. Niektórzy pacjenci obserwują także, że ich twarz łagodnieje, staje się wizualnie szczuplejsza, młodsza. To taki estetyczny skutek uboczny. Pragnę dodać, że zgrzytanie zębami, zaciskanie zębów brzmią dość niewinnie. Pacjenci mają tendencję to ignorować. Warto zatem się obserwować, by nie przeoczyć problemu.

Klinika Implantologii i Ortodoncji HAHS
ul. Czwartaków 3
Szczecin
11( 110)
Grudzień'17
gajda