Będzie rządził śpiewająco

Przemysław Kazaniecki zajmuje się polityką, w wolnych chwilach śpiewa w zespole Tragarze. Przed laty tworzył od podstaw szczecińską Husarię, drużynę futbolu amerykańskiego, a miesiąc temu został sternikiem tej dyscypliny w Polsce. Nowego prezesa czeka niełatwa kadencja, bo nastąpił rozłam i powstaje konkurencyjna liga dla już istniejącej - Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Ale, że Kazaniecki żadnej pracy się nie boi, to i z tym problemem zamierza sobie poradzić.

Autor

Jerzy Chwałek

galeria

Zacznę od gratulacji z okazji wyboru na prezesa PZFA. Jak pan trafił do futbolu amerykańskiego i doszedł na sam szczyt krajowych władz?

Poznałem tę dyscyplinę będąc w USA, choć szczerze mówiąc, to bardziej ciekawy wydawał mi się wówczas baseball. Dopiero po powrocie do Szczecina ludzie próbujący tworzyć tutaj podstawy futbolu, zainteresowali mnie szczegółowo. Zakładałem stowarzyszenie, załatwiłem pierwszy sprzęt dla powstającej drużyny. To było wielkie wyzwanie, ale już w drugim sezonie od powstania PLFA byliśmy gotowi i wzięliśmy udział w rozgrywkach.

Choć z problemami, to rozwój tej dyscypliny w Polsce nastąpił bardzo szybko....

Też tak uważam, a papierkiem lakmusowym mogą być dwa Super Finały Ligi rozegrane w latach 2012 i 2013 na Stadionie Narodowym w Warszawie. Każdy z nich obejrzało ponad 20 tysięcy ludzi. Te udane finały, powstanie Top Ligi, rozgrywek juniorskich oraz rozgrywek PLFA 8 to niewątpliwe osiągnięcia tych dziesięciu lat. Wierzę, że uda mi się zażegnać obecną niełatwą sytuację i na pewno najbliższe rozgrywki ligowe zorganizujemy. Moim celem jest znalezienie poważnego sponsora dla ligi i wszystko jest na dobrej drodze.

 

Jakby pan zachęcił tych, którzy nie widzieli jeszcze meczu futbolu amerykańskiego, do przyjścia na stadion?

To widowiskowy i spektakularny sport. Myślę, że podczas żadnej imprezy sportowej nie można się lepiej bawić, jak na meczu futbolu amerykańskiego. Chociaż zdaję sobie sprawę, że na naszym kontynencie trudno będzie rywalizować z piłką nożną. Futbol amerykański jest bardziej skomplikowany w swoich zasadach, no i znacznie droższym sportem. Jest dużo niuansów w tej dyscyplinie, już sam podział na dwie zupełnie odrębne formacje - obronną i ofensywną - jest inny niż w większości gier zespołowych. W piłce nożnej można wziąć zawodnika z ulicy i będzie wiedział jak grać na każdej pozycji i na czym polega jego rola. W mojej dyscyplinie są tak specyficzne pozycje jak linebacker czy quarterback, że przygotowanie takich zawodników wymaga bardzo dużo pracy.

 

Są i tacy, którzy mówią, że ta dyscyplina - zgodnie ze swoją nazwą - jest stworzona tylko dla Amerykanów...

Ten sport wyrabia charakter, wymaga bardzo dużej dyscypliny i ma wpływ na mentalność ludzi, którzy go uprawiają. Zaniedbanie się i brak treningu może powodować kontuzje. Model pracy i treningu jest taki, że pomaga później młodym ludziom w nauce i dorosłym życiu. To nie przypadek, że Amerykanie tak opracowali zasady tej dyscypliny

 

Na boisku każde zagranie jest zaplanowane. Gdy zaczyna się akcja, to quarterback mówi co „będzie grane”. Każdy z zawodników wie dokładnie co będzie robił, może wykonać to lepiej lub gorzej, ale wszystko jest zaplanowane. Tak samo w wypadku drużyny broniącej. Wymaga to niesłychanego zdyscyplinowania. Dzięki temu dla zawodnika uprawiającego futbol, każde inne wyzwanie życiowe powinno być prostsze.

 

Mój przyjaciel, a obecnie dyrektor sportowy Pogoni Maciej Stolarczyk powiedział mi, że do mentalności Europejczyka pasują dyscypliny, gdzie jest większa doza przypadku, a w futbolu amerykańskim tego nie ma i zgodzę się z nim.

 

Skąd taka teoria?

W piłce nożnej gdzie uderza się piłkę nogami lub ewentualnie głową nigdy nie osiągnie się takiej precyzji, jak rzucając piłkę ręką w futbolu czy koszykówce. Dlatego piłkarze z III ligi mogą wygrać nawet z mistrzem Polski. W futbolu czy koszykówce, dyscyplinach bardzo popularnych w USA, takich przypadków jest znacznie mniej.

 

Z kolei w pana życiu jest wiele dziedzin – jedną z nich występy na scenie jako wokalisty. Odskocznia od obowiązków czy coś innego?

Zawsze starałem się robić wszystko to, co mnie ciekawiło w życiu. Nie poddawałem się trudnościom, ale zawsze szedłem do celu. Zajęć mi nie brakuje, bo zajmuję się też polityką (jest przewodniczącym Stronnictwa Demokratycznego w Zachodniopomorskim), ale i na występy na scenie znajduję czas. Robię to z trójką kolegów z zespołu Tragarze, w którym jestem wokalistą. Ostatnio udało nam się wydać singla i nakręcić klip, wspólnie ze szczecińskim raperem Bonsonem. Mamy zaplanowanych kilka koncertów w grudniu i w styczniu. Zapraszam choćby na 11 stycznia na wręczenie corocznych „Szczupaków i Kiełbi” w Teatrze Małym, gdzie będziemy mieli swój krótki show. A później już od wiosny na mecze futbolu amerykańskiego, bo naprawdę warto.

1( 111)
Styczeń'18
gajda