Piłkarka na ścigaczu

Na pierwszy rzut oka nie wygląda na sportsmenkę, a już nie na taką uprawiającą siłową i kontaktowa grę, jaką jest piłka ręczna. Jednak na boisku Patrycja Królikowska z trochę nieśmiałej i delikatnej osoby, zmienia się w walcząca do upadłego lwicę. Gdy mało jej adrenaliny w starciach i walce na parkiecie, dodatkową zapewnia jej Honda o pojemności 600 cm 3.

Autor

Jerzy Chwałek

galeria

Wiem, że sportowcy nie mogą wykonywać niebezpiecznych zajęć i uprawiać sportów ekstremalnych, ale ja nie mam zapisanego takiego zakazu w kontrakcie – mówi Prestiżowi Patrycja Królikowska. – Gdyby chciano mi to zrobić i zakazać jazdy motocyklem, to pewnie bym się kłóciła.

Trener doradzał rower

Prawo jazdy na motor ma od pięciu lat i wtedy zaczęła regularnie hondą dojeżdżać na treningi. Zapewne dlatego w klubie wzięto pod uwagę, że to jej środek lokomocji, niezbędny do poruszania się po mieście i nie zakazano w kontrakcie uprawiania sportów ekstremalnych. – Nasz trener (Adrian Struzik – przy. red.) przekonywał mnie, żebym zmieniła motor na rower, bo on właśnie w ten sposób dojeżdża na treningi i bardzo to zachwalał – mówi Patrycja. – Chyba jednak uwierzył w moją odpowiedzialność, a ja obiecałam, że będę ostrożna i tak jest do dzisiaj.

Przez pięć lat nie przekroczyła dozwolonej szybkości i nie dostała mandatu „na motor”. – Zresztą nie ryzykowałbym, bo moja honda jest dość charakterystyczna. Łatwo byłoby mnie namierzyć i donieść do klubu, że łamię przepisy – mówi piłkarka. – Szybka jazda mnie „kręciła” i byłam odważniejsza, gdy siedziałam na motocyklu jako pasażerka. Od kiedy sama prowadzę motocykl, to jest mniej odwagi, a górę bierze rozsądek – dodaje. Prawo jazdy zrobiła dzięki chłopakowi, koszykarzowi Kotwicy Kołobrzeg, którego pasją też są motory. – Mnie też zawsze interesowały, ale dopiero Adrian przekonał i namówił mnie do zrobienia prawa jazdy typu A – mówi.

Pasją i sportem numer 1, była i pozostanie dla Patrycji piłka ręczna. Zaczęła grać w gimnazjum w Łodzi, bo innych dyscyplin w szkole nie proponowano. Później trafiła do Gdyni, a od pięciu lat gra w Pogoni.– W dalszym ciągu czuję się łodzianką, ale Szczecin mi się podoba. Może dlatego, że w obu miastach jest dużo starych kamienic, a w Łodzi mieszkałam w takiej. Tutaj czuje się znacznie lepiej niż w Gdyni, gdzie nie potrafiłam się zadomowić. Nie miałabym problemów, żeby zostać w Szczecinie na stałe – mówi.

Motor i motoryka

Poza piłką i motorami najwięcej czasu zajmują jej studia. Kończy Wychowanie Fizyczne na Uniwersytecie Szczecińskim i jednocześnie zaczyna drugi kierunek: Diagnostykę sportową.

– Ciekawi mnie temat przygotowania motorycznego sportowców, również dzięki mojej karierze zawodniczej – opowiada. – Dostrzegłam ten problem grając w reprezentacji Polski, gdzie na przygotowanie motoryczne zwraca się coraz większą uwagę. Niektóre sprawy testuję na sobie – dodaje. Co ciekawe Patrycja od 8 miesięcy jest... wegetarianką. – Nie obniżyło to mojej wydolności organizmu – zastrzega. – Robiłam badania krwi, które są lepsze niż wcześniej. Większą rolą przykładam do suplementacji i odpowiedniej diety, ale z kimś, kto układa dietę sportowcom, którzy są wegetarianami bardzo chętnie nawiążę kontakt – mówi otwarcie.

Z motocykli nie zrezygnuje, chociaż ma coraz mniej czasu na tę pasję. Często górę bierze wygoda i woli jeździć autem, choćby z prostego powodu, nie musi przebierać się w kombinezon, buty i kask. – Zgodzę się, że jazda motocyklem to raczej męska pasja – mówi. – Takie motory jak mój są ciężkie (waga ok. 200 kg – przyp. red.) i nie jest łatwo na nich jeździć, ale przełamujemy te stereotypy i coraz więcej widać na nich kobiet. Potrafię podnieść motor jeśli przewróci się na drodze, ale wymaga to siły, którą mam dzięki uprawianiu sportu – dodaje. 

Uspakajamy trenerów Pogoni, że Patrycja nigdy nie była zmuszona podnosić swojej hondy po upadku, najwyżej na parkingu w celu sprawdzenia samej siebie.

1( 111)
Styczeń'18
gajda