Regionalnie i tradycyjnie

Restauracja Paprykarz fish market sięga nie tylko po produkty regionalne, ale także do dawnych tradycji Pomorza i zaprasza do skosztowania dań z najnowszej wstawki do menu. 

Autor

Izabela Marecka

galeria

Polskie owoce morza

Owoce morza wszyscy kojarzymy z krewetkami czy ośmiorniczkami, a często zapominamy, że i nasze wody mają wiele do zaoferowania. – Chcemy pokazać, że obok kalmarów, dorady, homara, które zagościły u nas na stałe w karcie, nasz region jest bogaty w produkty regionalne – mówi Urszula Prokopowicz, menedżerka restauracji. – Inspirowaliśmy się również potrawami, które były jadane przez mieszkańców Pomorza w okresie przedwojennym – dodaje. Ze względu na dużą liczbę jezior oraz bliskość morza na stołach królowały potrawy rybne, na zmianę z daniami warzywnymi. Jadano przede wszystkim węgorze i śledzie. Znane są wszystkim śledzie po szczecińsku, w zalewie octowej z cebulą, czy też śledzie solone. Jedną z interpretacji tamtych smaków jest podawany w Paprykarzu tatar ze śledzia bałtyckiego z ogórkiem kiszonym w solance kołobrzeskiej. – Popularnym daniem był również karp, lin lub okoń w piwie – my postawiliśmy na flądrę z sosem piwnym. Równie często przygotowywano sandacza z winem na włoszczyźnie, którego ze względu na okres ochronny zastąpiliśmy dorszem. Ryba ta będzie podawana w papilocie na włoszczyźnie z pęczakiem przygotowanym na winie – zapowiada menedżerka.

Od pola do stołu

Na czym polega wyjątkowość regionalnej wstawki do menu? – Ze względu na to, że będziemy zaopatrywać się u lokalnych producentów, mamy ścisłą kontrolę nad jakością produktów. Wszystkie ryby i owoce morza, które podajemy, są najwyższej jakości, jednak w wypadku tej wstawki w łańcuchu pozyskania produktu odchodzi pośrednictwo hurtowni, sklepu czy magazynu – tłumaczy Urszula Prokopowicz. Co to oznacza? Goście będą dostawali dania przygotowane z produktów otrzymanych bezpośrednio od producentów. Zjawisko to znane jest w krajach zachodnich pod nazwą „from farm to table” (ang. od pola do stołu). – Dlatego właśnie po ser kozi jeździmy do Wołczkowa, do Gospodarstwa Kozi Gródek. Flądrę i dorsza kupujemy od rybaków z Dziwnowa i Kołobrzegu, w łososia kiszonego zaopatrujemy się w Kamieniu Pomorskim u państwa Zubowiczów, natomiast ogórek kiszony w solance kołobrzeskiej pochodzi od państwa Jaszczowskich z Gospodarstwa Ekologicznego Sedina. Wszystkie przetwory zostały wyprodukowane bez polepszaczy i konserwantów. Ryby w Gospodarstwie Rybnym Zielenica są wędzone na zamówienie, na bieżąco. Bez zbędnego przechowywania trafiają do restauracji, a tym samym na Państwa talerze – zachęca menedżerka lokalu.

Paprykarz
al. Papieża Jana Pawła II 42
Szczecin
2( 112)
luty'18
gajda