Porozmawiajmy o seksie

Stres, przepracowanie i warunki, w których żyjemy bardzo szkodzą zdrowiu, a co za tym idzie zmniejsza się nasza aktywność seksualna. Jak podgrzać wygasający ogień w związku i co dzieje się w sypialniach Polaków? Opowiedział Prestiżowi dr n. zdr. Jacek Kurpisz, psycholog zajmujący się zdrowiem psychicznym i seksualnym.

Autor

Hanna Promień

Mówi się, że luty to miesiąc zakochanych. Są walentynki, wszędzie serduszka i amorki. W polskich sypialniach będzie się działo?

Badania pokazują, że jako nacja nie jesteśmy za bardzo kochliwi, zadowolenie z życia seksualnego nie należy do najwyższych, a do tego spada na przestrzeni lat. Z drugiej strony o Polakach można powiedzieć, że są dość romantyczni i celebrują związki, oddanie oraz partnerstwo. Jednak tak naprawdę statystyczny Polak nie istnieje, a każda para przeżyje ten czas na swój własny sposób. U jednych będzie ogniście i gorąco, a u innych nie będzie się działo prawie nic. 

Czyli kochamy bardziej platonicznie? Dajemy romantyczne kwiatki i serduszka, a „happy endu” nie ma?

Myślę, że ten przysłowiowy „happy end” jest, ale raczej bez większych fajerwerków. Szczególnie w stałych związkach kochamy mocno i niekoniecznie platonicznie, ale nie do końca umiemy to przełożyć na odczuwaną satysfakcję seksualną, szczególnie u panów.

Czyli problem tkwi w mężczyznach?

Tu nie chodzi o płeć, a bardziej o brak umiejętności dogadania się. Seks, czy też ogólniej sfera aktywności erotycznej zależy od wielu czynników. Z jednej strony tych zakorzenionych w nas samych, w tym jacy jesteśmy, jakie mamy układy nerwowe, predyspozycje genetyczne, typy osobowości oraz wcześniejsze przeżycia. Z drugiej strony jest to kwestia norm kulturowych, momentu życia, w jakim jesteśmy i etapu związku. W tym wszystkim nie zawsze jesteśmy w stanie sprostać zarówno własnym potrzebom, jak i oczekiwaniom naszego partnera. Wszystko to jest jednocześnie uwikłane w naszą komunikację, a przecież porozumiewamy się nie tylko słowami, ale całym ciałem, spojrzeniem, każdym gestem. Więc to, jaka będzie ta walentynkowa noc, czy też każda inna, będzie zależało od różnych elementów. Między innymi również od tego, jak nam minął nam dzisiejszy dzień i jaki jest nasz związek.

Ale potrafimy ze sobą rozmawiać i opowiedzieć czego oczekujemy w łóżku?

Raczej stosujemy metodę „jeśli mnie kochasz, to się domyśl”. A to niestety jest zrzucaniem odpowiedzialności na partnera, dla którego taka sytuacja może być trudna do rozwiązania. Z czasem może to skutkować narastaniem frustracji, ponieważ ciężko jest odczytać wszystkie sygnały drugiej osoby i jednocześnie wpleść w to zaspokajanie własnych potrzeb. Badania pokazują, że jako Polacy niechętnie otwarcie rozmawiamy o seksie. Może to prowadzić do licznych problemów, szczególnie w małżeństwach. Miłość fizyczna jest jednym z najważniejszych filarów stałego związku. Jeśli w odpowiednim czasie nie nauczymy się wzajemnie sygnalizować swoich seksualnych potrzeb, to taki niesatysfakcjonujący i nieefektywny wzorzec komunikowania się zastyga i utrwala się. Frustracja i niezadowolenie rosnące latami przyjmie po czasie formę emocjonalnego oddalenia się od siebie parterów lub wybuchu złości. Doprowadzi do momentu, kiedy przy nawarstwieniu się innych problemów już nie będzie wiadomo, o co właściwie chodzi i od czego ten kryzys się zaczął. A bardzo często chodzi właśnie o seks.

I wtedy szukamy tego zadowolenia i spełnienia erotycznego gdzieś indziej?

Nierzadko tak, choć bywa, że nie do końca rozumiemy co nas pcha w stronę zdrady. Nawet będąc we względnie szczęśliwym związku, w którym jednak nie układa się w sypialni, wiele osób po długich miesiącach rozterek i walki ze sobą, decyduje się ostatecznie na podjęcie jakiejś innej relacji seksualnej. Badania pokazują, że partnerzy oraz małżonkowie zwykle nie przyznają się swojej drugiej połowie o „skoku w bok”.

Nikt ze szczęścia i wielkiej miłości do partnera nie zostawia go.

Takie romantyczne podejście do miłości bywa złudne. Oczywiście początek związku, wybuch uczuć zakochania i namiętności jest czymś zupełnie normalnym i oczekiwanym. Jednak standardem jest także to, że z czasem ten żar zaczyna przygasać. Przechodząc kolejne etapy związku, wchodząc w jego dalsze fazy potrzebujemy dużo więcej rozmowy, komunikacji, odświeżenia przygasającej namiętności, czegoś nowego. Musimy włożyć w partnerstwo więcej wysiłku, bo jeśli nie uchwyci się odpowiedniego momentu, związek może wejść w etap przyjacielski lub tak zwany etap „pusty”. Wtedy to, co jest tak ważne umiera. Pozostaje przyzwyczajenie lub samo zobowiązanie, na przykład kredyt lub dzieci. Pułapką jest myślenie, że ten romantyzm musi trwać cały czas i w każdej chwili. Aniołki, amorki i serduszka mogą być fajne, ale to nie one są w tym wszystkim najważniejsze. Mogą wręcz zaburzyć prawdziwy sens partnerstwa i bycia razem. Są symbolem mocno nierealnego podejścia do miłości, które w naszym kraju wciąż ma się dobrze. Oczekiwania romantyzmu 24 godziny na dobę.

Czyli kwiatki i serduszka warto zamienić na szybki numerek?

Czasami jest to dobra opcja. Szczególnie jeżeli jest spontaniczny i niesie za sobą radość, poczucie przyjemności i bezpieczeństwa. Nie powinien on jednak zupełnie zastąpić dłuższego zbliżenia, pełnego bliskości i uczucia. Zaproszenie do takiego numerku może być różnie przyjęte przez partnera, nie ma na to jednej zasady i nie wszystkim taka forma przypadnie do gustu. Dla jednych będzie porywającym potwierdzeniem ich atrakcyjności, a inni poczują się traktowani przedmiotowo. Każda para wyrabia swój własny schemat tego, co jest dla nich zadowalające.

A jeśli wejdziemy zbyt mocno w schemat, w tą fazę przyjacielską, czy są sposoby na pogrzanie uczucia ponownie?

Jeśli jest miłość, a przygasło pożądanie to trzeba działać. Najczęściej taką relację da się uratować. Najważniejsza jest szczera rozmowa, ale nie w biegu czy złości, na przykład przy okazji jakiejś kłótni, tylko spokojna i konkretna. Chodzi o to, żeby wprost powiedzieć o swoich potrzebach, o tym, co czujemy. Przeprowadzenie takiej rozmowy dobrze wcześniej zaplanować, zadbać o odpowiedni czas i warunki – kiedy nie ma pracy, dzieci i innych przeszkód. Poza tym warto szukać nowości, swego rodzaju przyprawy dodającej erotycznej pikanterii, szczególnie w wieloletnich związkach. Otwarta i szczera komunikacja może na nowo rozbudzić dawne emocje, pożądanie. W ostateczności można zgłosić się do specjalisty.

Gdzie szukać inspiracji dla ponownego wzniecenia emocji erotycznych? Seksuolog nam podpowie – włączyć film pornograficzny czy poczytać Kamasutrę?

Seksuolog oczywiście pomoże, ale wcześniej dajmy szansę zadziałać własnej inwencji i wyobraźni. Niech wizyta u specjalisty nie będzie pierwszym korkiem. Spróbujmy najpierw porozmawiać, ustalić oczekiwania i potrzeby. Jeśli to nie przyniesie skutku, wtedy warto skorzystać z porady. Pamiętajmy jednak, że seksuolog nie zaproponuje konkretnej pozycji, ani miejsca, w którym powinniśmy się kochać. Nie ma idealnych rozwiązań, złotego środka, który zadziała na wszystkich jednakowo. Seksuolog tak poprowadzi rozmowę, żeby para sama znalazła sposoby na poprawę sytuacji. Warto szukać pomocy, bo stres, przepracowanie i warunki w jakich żyjemy wcale nie sprzyjają naszemu funkcjonowaniu seksualnemu, a wręcz potęgują szkodzące mu negatywne emocje. Zadaniem całej reakcji stresowej, w tym hormonów jest między innymi nas seksualnie znieczulić. Patrząc biologicznie, jeśli czujemy stres oznacza to zbliżające się niebezpieczeństwo, a więc powinniśmy nastawić się na ucieczkę lub walkę. W świecie zwierzęcym to nie jest czas na igraszki, tylko na gotowość bojową, żeby potencjalny drapieżnik nas nie dopadł i nie pożarł. Samo podejmowanie aktywności seksualnej mocno angażuje uwagę, wywołuje rozkosz, a zatem naraża na atak. Jeśli stan stresu czy frustracji trwa zbyt długo, jest to sytuacja bardzo dewastująca dla zdrowia somatycznego oraz psychicznego. Mogą wówczas pojawić się różne dysfunkcje seksualne, najczęściej związane z erekcją, nawilżeniem pochwy oraz obniżonym pożądaniem. A to może prowadzić do unikania seksu, niezaspokojenia partnera, kolejnych kłótni w związku. Zamyka nas w takim błędnym kole.

Ale po kłótni, seks na zgodę, bywa bardzo odświeżający i odprężający.

Dla wielu osób to jeden z najlepszych momentów na zbliżenie i osiągniecie wysokiej satysfakcji. Emocje o dużej intensywności, o ile sprzyjają temu warunki, mogą zostać przeinterpretowane ze złości na pożądanie. Tutaj w sumie nie ma dużej różnicy, bo przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, a obojętność. Złość można przekuć w ogromne pożądanie.

Czy w seksie są ciągle tematy tabu?

Niestety tak i warto, a nawet trzeba, o nich rozmawiać. Z perspektywy seksuologa widać, że są sprawy, które w naszym kraju traktowane są jako nienormalne, wręcz zboczone, a znajdują się w granicach szeroko rozumianego zdrowia. Mam tu na myśli na przykład mniejszości seksualne, czy też osoby o specyficznych preferencjach, które nikomu nie szkodzą i mogą być realizowane za świadomą zgodą dorosłego partnera. To są rzeczy, o których niechętnie się publicznie mówi, a które są dość powszechne. Faktem jest, że ludzka seksualność to morze różnorodności. Oczywiście jest tu również ta ciemna strona. Szczególnie ważnym problemem jest kwestia przemocy seksualnej. W sferze seksu nie może być mowy o jakimkolwiek przymuszaniu innej osoby do czegokolwiek.

Ludzie mają odwagę uprawiać seks poza własnym łóżkiem?

Według ostatnich badań głównym miejscem współżycia Polaków jest to sypialnia, ale łono natury zajmuje drugą pozycję. Zdarzają się też biura, miejsca pracy i toalety. Czasami można zaryzykować zrobienie „tego” inaczej, ale trzeba pamiętać o konsekwencjach, zwłaszcza tych prawnych. Na pewno warto szukać nowych rozwiązań i pamiętać, że zawsze można zaproponować partnerowi „coś innego”. To działa w obie strony. Nie trzeba się na wszystko zgadzać, ale warto wysłuchać fantazji drugiej strony. Może ich nawet spróbować, mając na uwadze, że zawsze można się wycofać i wyjaśnić, że jednak ta nowość się nam nie podoba. Dotyczy to wszelkich urozmaiceń życia erotycznego.

Mówi się, że mężczyźni z krajów skandynawskich są oziębli, a południowcy to gorący kochankowie. To znaczy, że nasi mężowie i partnerzy są letni, umiarkowani?

Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego szufladkowania. Każdy z nas jest wyjątkowy. Badania pokazują, że potrzeby seksualne, sposób ich wyrażania, jak również granice, których nie jesteśmy w stanie przekroczyć są bardzo indywidualne. Trudno powiedzieć, że Polacy są letni. Wszystko zależy od erotycznego temperamentu danej osoby.

Polacy często uprawiają seks?

Badania z roku 2017 pokazują, że blisko 3/4 dorosłych badanych do 49 roku życia najczęściej odpowiadało, że robi to, co najmniej raz w tygodniu. Ciężko powiedzieć czy to dużo, czy mało. Jeśli ktoś ma bardzo rozbujane potrzeby seksualne to taki wynik może być frustrujący, ale dla kogoś o mniejszych potrzebach będzie to powód do zadowolenia. Tutaj znów jest to sprawa bardzo indywidualna. W przypadku podejmowania aktywności seksualnej nie warto porównywać się do średniej. To do niczego nie prowadzi. Niemniej z perspektywy czasu obserwujemy, że Polacy stopniowo kochają się coraz rzadziej.

A co z grupą po 49 roku życia? Młodzi ludzie bardzo chcą wierzyć w niepokalane poczęcie, a nasi rodzice i dziadkowe także uprawiają seks?

Młodsze pokolenia chcą wierzyć w postępującą aseksualność osób od nich starszych. Przejawy seksualności u osób będących na emeryturze są automatycznie kojarzone z jakąś patologią. Przecież dziadkowie powinni zająć się czymś pożytecznym, a nie takimi świństwami! Ludzie młodsi zwykle wypierają fakt, że ich dziadkowie czy też rodzice mogą być nadal aktywni w sferze erotycznej. A okazuje się, że wręcz powinni. Różne badania przeprowadzone wśród osób po 70 roku życia pokazują, że potrzeby seksualne, zainteresowanie seksem, a nawet sama możliwość uzyskania reakcji genitalnej wcale nie muszą zaniknąć z wiekiem. Nie jest to wcale oczekiwany objaw fizjologicznego starzenia się. Dodatkowo, seniorzy, którzy pozostają aktywni seksualnie subiektywnie czują się zdrowsi oraz obiektywnie rzadziej skarżą się na swój stan zdrowia. Przecież seks to również przeżywanie bliskości, wymiana uczuć i świetny poprawiacz nastroju. I chociaż w jesieni życia seks może wyglądać inaczej, niż za młodu, to wcale nie musi tracić na jakości. Z drugiej strony, jeśli zachowania seksualne osoby starszej ulegają szybkiej zmianie, wiążą się z rozhamowaniem i nie pasują do jej dotychczasowych cech osobowości, to w takiej sytuacji należy zgłosić się z nią do lekarza.

Czyli dzisiaj wieczorem wszyscy powinniśmy porozmawiać ze swoimi partnerami o potrzebach i oczekiwaniach, żeby bogatym życiem erotycznym cieszyć się do późnej starości?

Jeśli nasza rozmowa kogoś do tego skłoni, to będę bardzo zadowolony, a jak jeszcze uda się w ten sposób przedłużyć czyjeś życie, także seksualne, będzie to pełen sukces.

Jacek Kurpisz

Seksuolog

dr n. zdr. Jacek Kurpisz, psycholog zajmujący się zdrowiem psychicznym i seksualnym.

2( 112)
luty'18
gajda