Trzecia Rzesza na haju

Norman Ohler
Wydawnictwo:  Poznańskie, 2017

Autor

Rafał Podraza

Wziąłem do ręki, oglądnąłem, przeczytałem i… Powiem tak, temat Adolfa Hitlera co rusz powraca w różnych odsłonach. Niestety, mam dziwne wrażenie, że coraz częściej – i to przeraża mnie najbardziej – w odsłonach wybielających kanclerza III Rzeszy. Czytając książkę niemieckiego dziennikarza, Normana Ohlera miałem wrażenie, że biedny Adolf kompletnie nie wiedział w czasie wojny, co czyni, gdyż wszystkiemu winne były prochy przepisywane mu przez osobistego medyka, Theo Morella. Może tak, może nie, ale nikt nie ma prawa idealizować tego największego obok Józefa Stalina mordercy XX wieku. 

Teraz jednak parę słów o książce… Wątek ciekawy, nie powiem, ale przełożony dziwacznie. Uważam, po pierwsze: wydawca na przyszłość winien sięgać po bardziej doświadczonych tłumaczy, podniosłoby to poziom książki, a po drugie; przerabianie na książkę popularną pracy naukowej, wymaga tak naprawdę, napisania jej od nowa. Bogaty aparat naukowy bowiem hamuje książkę (rozdział o narkotykach w nazistowskich Niemczech jest ciekawy, ale słabo poklejony z kolejnymi rozdziałami. Ma się wrażenie, że był napisany przy zupełnie innej okazji, a potem do reszty – bez poprawek – dołączony). Z opowieści o narkotycznych skłonnościach Hitlera robi się nam więc momentami rozprawa naukowa, a to zupełnie nie sprzyja w czytaniu. Bo książka - jak mówiła niegdyś Magdalena Samozwaniec - ma relaksować, a nie męczyć. Tutaj, niestety, występują momenty męczące. 

Są też plusy: „Trzecia Rzesza na haju”, to książka dla ludzi sporo wiedzących już o realiach II wojny światowej. Niewątpliwie uzupełnia i poszerza wiedzę, ale nie polecam jej naturszczykom. Zbyt duże skróty myślowe autora, mogą powodować w głowie mało wiedzącego o tym okresie czytelnika, chaos. Mimo tych kilku plusów, zupełnie nie mogę pogodzić się z próbą tłumaczenia przez Ohlera, makabrycznych decyzji Adolfa Hitlera jego stanem zdrowia i błędami nadwornego lekarza, który eksperymentował na kanclerzu III Rzeszy, to w moich oczach, tę książkę dyskredytuje. Oczywiście, to moje zdanie, a jako że (póki co) każdy ma prawo do swojego, stąd książkę polecam, choć skróciłbym ją o połowę.

 
3( 113)
Marzec'18
gajda