Zbliża się koniec świata

Ostatnią wolą przyjaciela Arkadiusza Mielczarka było to, by ten wydał książkę pisaną „do szuflady”, która miała się nigdy nie ukazać. Dzięki pomocy ludzi Arek spełnił tę prośbę.  Dwie pierwsze części jego trylogii okazały się hitem. Niebawem ukaże się ostatnia część „Upadku: Egregora”. Ponownie stanie się tak dzięki platformie wspieram.to. 

Autor

Andrzej Kus

Już niebawem czeka nas zagłada, a ze świata całkowicie zniknie życie. Część ludzi podejmuje nierówną walkę, aby odwrócić ten okrutny los. W uniwersum, gdzie władza jest tyranią, wyznawane religie bardzo ponure i mroczne, na powierzchnię wypływają wszelkie  możliwe nieporozumienia, spory i różnice zdań, które bardzo szybko doprowadzają do wielkiej wojny… 

Na szczęście jest to bardzo krótkie streszczenie powieści z gatunku dark fantasy autorstwa Arkadiusza Mielczarka. Już niebawem, w maju, będziemy mieli okazję przeczytać trzecią część trylogii „Upadek”, tym razem zatytułowaną: Egregora. 

Arek Mielczarek prywatnie jest pasjonatem gier RPG i autorem jednej z pierwszych gier z tego gatunku wydanej w Polsce. Zawodowo zajmuje się projektami unijnymi. Sam o sobie mówi, że w duchu jest „klasycznym krasnoludem, do którego nawet powoli upodabnia się fizycznie – raczej niewysoki, z brodą, brzuszkiem i łysiną”.

Pisarzem został przypadkowo. Przez lata tworzył „do szuflady”. Zaczął już w szkole średniej, ale wszystkie - jak sam przyznaje grafomańskie - opowiadania całe szczęście porwała powódź w piwnicy. 

– W tamtych czasach, mój wielki przyjaciel i człowiek, którego nazywałem bratem, Tomek Raźny, miał wątpliwą przyjemność wysłuchiwania tych czytadeł. Pamiętam, jak go męczyłem. Aspiracji „pisarskich” nie porzuciłem i któregoś razu w mojej głowie pojawiła się koncepcja „Upadku”, a że wykonywałem wtedy wolny zawód i miałem trochę czasu w pracy, zacząłem moje pomysły przelewać na papier. Tak powstały pierwsze dwa tomy powieści – „Objawienie Proroctwa” i „Dni Końca” – wspomina Arkadiusz Mielczarek. – Tę wersję powieści czytało kilka osób, ale zasadniczo miała nigdy się nie ukazać. Wtedy wydarzyło się coś, co wyjęło „Upadek” z szuflady. Mój przyjaciel, Tomek, zachorował. Poprosił mnie o coś do czytania, bo zżerała go nuda w szpitalu. Przesłałem mu moje „wypociny”. Jak się okazało Tomka zżerała nie tylko nuda. Miał raka. Takiego, jak w okrutnych kawałach, gdzie lekarz mówi do pacjenta: „został panu miesiąc życia”. Niestety, lekarze nie pomylili się i Tomek odszedł od nas w niespełna miesiąc. Jednym z ostatnich zdań, jakie od niego usłyszałem po tej stronie życia było „chciałbym to przeczytać wydrukowane”. 

Arek obiecał przyjacielowi, że spełni jego prośbę. Wydanie książki kosztuje jednak sporo pieniędzy, a autor nie posiadał wówczas takiej sumy. Za namową kolegów ogłosił zbiórkę na wydruk „Upadku” na szczecińskiej platformie crowfundingowej wspieram.to. Zaznaczył, że na wydanie książki potrzebuje trzech tysięcy złotych. Ostatecznie uzbierał… trzy razy tyle. 

– Źle oszacowałem kwotę, bo to co zebrałem nie starczyło na wszystko. Oprócz wydruku jest jeszcze korekta, redagowanie, grafika. Przy drugim tomie ponownie skorzystałem ze zbiórki na platformie, jednak kwotę ustawiłem już na 6 tysięcy złotych. Ludzie wpłacili 12 i spięło się to praktycznie kompletnie, dołożyłem jedynie do składu. Teraz znowu skorzystam ze wspieram.to, a maksymalną kwotę ustawię na 12 tysięcy złotych. Mam już doświadczenie i wierzę, że tym razem to wystarczy – mówi Arek. 

 

Trzecia część Upadku, Egragora, będzie miała około 770 stron. Zamknie trylogię, z której autor jest ostatecznie bardzo zadowolony. Spotkał się z pozytywnym odbiorem czytelników. Jego książka znalazła kilkuset odbiorców. 

 

– Największą dla mnie nagrodą są pozytywne sygnały od ludzi. Cieszę się, że znalazły się osoby, które mi zaufały, dały pieniądze i dzięki tym środkom finansowym i oszczędnościom, udało się spełnić ostatnią wolę Tomka. Co więcej, okazało się, że powieść spotkała się z naprawdę niesamowicie pozytywnym przyjęciem i to nie tylko przez wspierających, którzy nie są do końca obiektywni bo mnie znają, ale także ze strony ludzi, których nigdy w życiu nie spotkałem. To, że wydam trzeci tom uszczęśliwia mnie niezwykle i zarazem unieszczęśliwia, bo będzie trzeba pożegnać się z bohaterami książki i zapewne z „zabawą w pisarza” – podsumowuje autor.

3( 113)
Marzec'18