Nie chowaj latawców zimą

Co robić, gdy za oknem sroga zima, a do lata jeszcze daleko? 20-30 cm śniegu i wiatr o sile 3-6 w skali Beauforta wystarczy żeby doświadczyć nowej formy białego szaleństwa i powrócić do letnich wariacji z kitem. Snowkite to ekscytująca mieszanka, której nie da się porównać z żadnym innym zimowym sportem.

Autor

Klaudia Krause

Słońce, wiatr i tysiące kitesurferów to znajomy widok latem na wybrzeżu. Nie chowają oni jednak latawców na zimę. Jeśli tylko spadnie śnieg poszukują miejsc, gdzie mogą na snowboardzie lub nartach skorzystać z pomyślnych wiatrów. Wszystko za sprawą snowkite’a. To rewolucyjny sport zimowy, bo jak inaczej nazwać połączenie żeglarstwa z paralotniarstwem wraz ze snowboardingiem i narciarstwem? Sport, który umożliwia poruszanie się po polach, zamarzniętych zaśnieżonych jeziorach, górach. Sport, w którym można zignorować całą infrastrukturę narciarsko-snowboardową –wyciągi, karnety, tłumne miejsca masowych zimowych wakacji. To doskonała zimowa alternatywa dla każdego kitesurfera, ale i nowy pomysł dla każdego, kto chce poczuć coś więcej niż przyjemność zjeżdżania ze stoku. Snowkite daje możliwość rozpędzenia się do nawet 90 km/h. Jednak nie o prędkość tu chodzi, cała frajda polega na wykonywaniu drobnych ewolucji - podskokach, obrotach i lekkiej rywalizacji.

Powiew świeżości

Z roku na rok snowkiting staje się coraz popularniejszy. Zawiera on elementy kilku dziedzin sportu, związanych nie tylko z zimą. W pewnym sensie łączy lato z zimą. Snowkiting to bowiem połączenie kitesurfingu z nartami czy snowboardem. Amatorzy tego sportu wyposażeni w skrzydło latawca wykorzystują siłę wiatru i przemierzają na nartach lub snowboardzie zaśnieżone pola, szerokie zbocza zasypane głębokim puchem i zamarznięte jeziora, wykonując przy tym przeróżne ewolucje, a czasem nawet kilkudziesięciometrowe skoki. Co ciekawe, snowkiting jest dużo prostszy od odmiany letniej, dzięki stabilnemu gruntowi pod nogami i możliwości uprawiania przy znacznie słabszych wiatrach.

Jak zacząć?

Snowkiting to sport właściwie dla wszystkich, do uprawiania którego wystarczą podstawowe umiejętności jazdy na nartach i dobre chęci. Nauka snowkitingu sprowadza się głównie do opanowania latawca.  Już po 2-3 godzinach spędzonych z instruktorem można cieszyć się pierwszymi ślizgami. Potem już można oddać się adrenalinie. Warto jednak przed pierwszym samodzielnym lotem skorzystać ze szkółki, aby nauczyć się podstawowych zasad dotyczących sterowania latawcem, techniki jazdy i wykonywania ewolucji.

Kursy trwają zazwyczaj 1-2 dni, to w przybliżeniu 4-8 godzin nauki. Na początku kursantom tłumaczona jest teoria. Mówi, jak okiełznać wiatr i jak badać jego kierunki. Dopiero po zdobyciu takiej wiedzy nowy adept snowkitingu zakłada uprząż, jest przypinany do latawca i zaczyna jeździć czy nawet delikatnie latać. Średnia cena godziny kursu waha się w granicach 150 zł, podstawowy indywidualny to wydatek rzędu 500 zł, a pełny dwudniowy kurs waha się w granicach 850 zł.

Gdzie szukać spotów?

Miejsc do uprawiania snowkitingu jest całkiem sporo. Można go uprawiać praktycznie wszędzie. Potrzebny jest lekki wiatr oraz duża, otwarta przestrzeń pokryta śniegiem z dala od linii wysokiego napięcia. Nie ma potrzeby wyjazdów w góry, wyciągów, wystarczy duże pole za miastem lub zamarznięty zaśnieżony zbiornik wodny – wówczas trzeba mieć pewność odpowiedniej grubości lodu – przynajmniej 12 cm i uważać na potencjalne miejsca o słabszej grubości. Szereg spotów jest opisanych na kiteforum.pl. Na początek do nauki najlepsze są płaskie tereny. Jednak jest też druga strona medalu.

–  Ze spotami snowkite jest zdecydowanie inaczej niż z kite/surfem, dlatego, że woda „należy” do każdego, a ziemia ma już określonych właścicieli i jasne, jak ktoś się orientuje, gdzie przy danym kierunku będzie dobrze wiało i gdzie jest szansa na bardzo dobrą pokrywę, jest się w stanie to wydedukować z map. Jednak najbezpieczniej korzystać z zamarzniętych zbiorników wodnych, bo póki co, nie ma jeszcze konkretnej mapy spotów do uprawiania snowkitingu – tłumaczy Dariusz Ziomek, pierwszy w Polsce licencjonowany instruktor IKO.

Na terenie północnej Polski często spotyka się snowkiterów na rozległych kaszubskich polach, a także niespełna 20 minut od centrum Gdańska w pobliżu lotniska. Nie przeszkadza to w jego funkcjonowaniu, ponieważ latawiec wznosi się na wysokość koron drzew, około 23 metry.

Snowkite’a uprawia się też często w okolicach gór. W Zębie niedaleko Zakopanego znajduje się świetny spot snowkite’owy - Ząb Snowkite Spot. Obfita pokrywa śnieżna i położenie na wysokości ponad 1000 m n.p.m., daje niesamowicie sprzyjające warunki, by cieszyć się z uprawiania snowkitingu. Co ciekawe, organizowane są również dedykowane wyjazdy tzw. Snowkite-Safari na Słowację na spot na wysokości 1500 m n.p.m czy snowkite camp w Norwegii.

–  Snowkiting to sport, w którym możesz podróżować i przeżyć niezwykłe przygody. W Norwegii np. organizowane są kilkudniowe zawody, gdzie jeździ się w parach ciągnąc za sobą sanki z namiotem i wyżywieniem. Namiot rozkładasz, by przenocować i kolejnego ranka odpalasz kajta, by przemierzyć około 100 km dziennie, to coś totalnie niesamowitego! Potencjał snowkitingu jest ogromny, a idea sportu genialna – tłumaczy Grzegorz Kucieński, organizator zawodów Surf to Fly.

Sprzęt

Na dłuższą metę snowkiting nie jest sportem drogim. By, go uprawiać, potrzebujemy narty lub deskę, a także specjalną uprząż „trapez” oraz latawiec, taki sam, którego używa się do kitesurfingu.

–  By uprawiać snowkiting, potrzebujemy zakupić przynajmniej 2 rozmiary latawców, by objąć zakresem większość możliwych wiatrów, trapez i bar (drążek sterowniczy). Do tego kask dla bezpieczeństwa oraz gogle narciarskie, jeśli nie posiadamy tego w ramach ekwipunku narciarsko-snowboardowego. Jeśli kupimy sprzęt używany w dobrym stanie np. po 2 sezonach, to przy dwóch latawcach z trapezem, barem i kaskiem jesteśmy w stanie zmieścić się w granicach 5000  zł – dodaje Grzegorz Kucieński.

Profesjonalne ewolucje

Snowkiting pozwala nie tylko na wrażenia takie jak podczas jazdy na desce, czy nartach, ale także dostarcza dodatkowych emocji związanych z mocą latawca. Bez problemu można oderwać się od ziemi i na kilka sekund zawisnąć w powietrzu wykonując przy tym różnego rodzaju obroty i inne ewolucje. 

Obowiązkowym święte

m każdego fana snowkite’a jest Red Bull Ragnarok, czyli najbardziej znane na świecie zawody snowkite. Trasa ma około 20 kilometrów, aby ukończyć wyścig należy przejechać pięć okrążeń tej samej trasy, po drodze zaliczając wszystkie bramki, które rejestrują obecność. Razem daje to około 100 km. Do tego dochodzi sprzęt, który taszczy się ze sobą na plecach (nieraz jest to zapasowy latawiec, na wypadek jakby się warunki zmieniły). Są też momenty, kiedy trzeba podejść na nogach. Podsumowując, trzeba być naprawdę mentalnie gotowym na tą wyprawę, o czym niech świadczy fakt, że w 2016 r. roku tylko 22 zawodników z 333 ukończyło wyścig.

Z kolei w Polsce sport rozwija się wolniej. Jedynie drobna część odkrywa potencjał i piękno tego sportu. Niemniej jednak z roku na rok stopniowo entuzjastów i pasjonatów przybywa. Na ograniczony rozwój snowkitingu z pewnością mają wpływ zimy, które w ostatnim dziesięcioleciu były zazwyczaj słabe i kapryśne. Jednak mimo przeciwności, w Polsce organizowane są już zawody w tej dyscyplinie.

 
3( 113)
Marzec'18