Szczecin Music Fest - Geniusze i rewolucjoniści

Szczecin Music Fest już po raz 15 rozgości się w mieście. Wiosną i latem w przyjaznych przestrzeniach Filharmonii, Zamku i klubu K4 odbędą się koncerty fantastycznych artystów. Tą ekscytującą wyliczankę zaczynamy od pewnego… Gentlemana.

Autor

Aneta Dolega

Miłość, pokój i reggae

„W muzyce nie liczy się narodowość, ale to, czy czujesz jej ducha, jesteś szczery i prawdziwy. Mnie zaakceptowali jamajscy muzycy, bo wiedzieli, że właśnie taki jestem”. 

Gentleman to najbardziej popularny i ceniony wykonawca reggae w Europie. Śpiewa w języku angielskim lub w patois – kreolskim dialekcie używanym na Jamajce. Śpiewa o pokoju, miłości, nadziei oraz rzeczywistości, która go otacza. Dorastał w Kolonii, ale swoje pierwsze kroki sceniczne stawiał na Jamajce, gdzie wyjechał jako nastolatek. Zafascynowany muzyką Boba Marley’a oraz kulturą karaibską, po powrocie do Niemiec nawiązał współpracę z zespołem Freundeskreis, a następnie z kolektywem Silly Walks Movement. Jego kariera nabrała tempa po wydaniu debiutanckiej płyty „Trodin On” (1999), która zwróciła uwagę krytyków i spowodowała zainteresowanie artystą w całej Europie. Nagrany jeszcze w latach 90. utwór „Tabula Rasa” wspólnie z Freundeskreis i Mellowbagiem wywołał sporo zamieszania. Obecnie uważany jest za legendarny kawałek i jeden z najlepszych utworów hip hopowych jaki kiedykolwiek powstał. 

Źli chłopcy jazzu

Noszą zasłużony przydomek The Bad Boys OF Jazz. Hypnotic Brass Ensemble to najbardziej niesamowity i roztańczony kolektyw rodzinny grający na instrumentach dętych. Opisywanie ich koncertów to niezwykle trudna sprawa, a określenia, takie jak: „huragan”, „sztorm” czy „tornado”, nawet w połowie nie oddają tego, co dzieje się zarówno na scenie, jak i wśród publiczności. 

Są synami trębacza Phila Cohrana, współpracownika legendarnej Sun Ra Arkestra. Występowali razem z Princem, Mos Defem, Wu Tang Clan, Erykah Badu i De La Soul, należą do ulubionych składów Damona Albarna i Tony’ego Allena. Ich najpopularniejszy utwór, „War”, trafił na ścieżkę dźwiękową kinowego hitu „Igrzyska Śmierci”. Podczas gdy inni coraz chętniej sięgają po elektroniczne brzmienia, oni pozostają wierni wpływom jazzu, funku, soulu i hip-hopu w klasycznym wydaniu i właśnie dlatego – szczególnie w wersji live – zarażają niewymuszoną pozytywną energią. Uwielbiają koncerty klubowe, ale potrafią rozgrzać też publiczność wielkich imprez – grali na głównych scenach największych plenerowych festiwali, m.in. Glastonbury i Roskilde dla 100-tysięcznej publiczności!

Rozśpiewany feminizm

Dee Dee Bridgewater jest najsłynniejszą jazzową wokalistką naszych czasów. Występuje na największych festiwalach jazzowych, na swoim koncie ma trzy nagrody Grammy, kilkanaście płyt, tysiące koncertów i nagrania z jazzowymi wyjadaczami, praktycznie z każdej dekady.

Dee Dee Bridgewater urodziła i wychowała w Tennessee. Bardzo szybko podjęła decyzję o zawodowym związaniu się z muzyką. Miała wszystkie atuty rasowej wokalistki: mocna, ciemna barwa, dobra prezencja, wrodzony sex appeal i przebojowość. Zawsze popularna wśród mężczyzn, wzbudzała zazdrość wśród rówieśniczek, bardzo lubiła zwracać na siebie uwagę kolorowym strojem i stanowczym zachowaniem. Miała trzech mężów: pierwszy z nich dał jej nazwisko, którego używa do dzisiaj, drugi wprowadził ją do świata teatru, ostatni i obecny – francuski impresario do dziś bierze udział w organizacji jej koncertów. Z każdym z nich wokalistka ma jedno dziecko. Jej druga córka – China Moses załapała wokalnego bakcyla i robi karierę we Francji. Dee Dee słynie z zabierania głosu w publicznych dyskusjach na temat aborcji. Jest zwolenniczką prawa do legalnej aborcji. W wywiadach często powołuje się na wyznawane przez siebie wartości: wolność, niezależność, a także równość (zarówno rasową,  jak i płciową).

Elektryczny mistrz

Żywa legenda jazzu, najwybitniejszy pianista jazzowy naszych czasów. Chick Corea był jednym z liderów rewolucji fusion, która skierowała jazz w stronę nowoczesności i otworzyła go na elektryczne brzmienia. 

Amerykański magazyn „Downbeat” nazwał Coreę „najbardziej różnorodną i nieprzewidywalną postacią w jazzie”. Artysta brał udział w nagrywaniu przełomowych dla fusion albumów Milesa Davisa (m.in.„Bitches Brew”), następnie był założycielem i filarem formacji Return to Forever – jednej z najważniejszych grup fusion w historii. Grany przez Coreę jazz-rock wpłynął fundamentalnie na rock progresywny oraz zburzył ścianę między jazzem i listami przebojów, dzięki czemu elitarna dotąd muzyka zaczęła docierać do milionów nowych słuchaczy. Artysta w jednym z wywiadów powiedział: „Zawsze uważałem, że wszystkie instrumenty to tylko narzędzia do robienia muzyki. Pamiętam, jak w 1969 roku brałem udział w sesji z Milesem i nie miałem wcześniej styczności z elektrycznym pianinem. Ale on mi stanowczo powiedział, żebym siadał i grał. Potem jeszcze pojawiły się syntezatory i dołączyłem je do składu, żeby uzyskać bardziej orkiestrowe brzmienie zespołu przez użycie różnych barw instrumentu. Jednym słowem staram się iść z duchem czasu i wykorzystywać dostępną technologię i wszelkie możliwości, chociaż fortepian zawsze pozostanie moją pierwszą miłością”. 

Na dobry początek

Omar Hakim to jeden z najwybitniejszych i najbardziej rozrywanych perkusistów ostatnich 40 lat. Z jego talentu korzystali, m.in.: Miles Davis, David Bowie, Madonna, Michael Jackson, Kate Bush, Bruce Springsteen, D’Angelo i Daft Punk.

Jest synem Hasana Hakima, muzyka orkiestr Counta Basiego i Duke’a Ellingtona. W czasach dzieciństwa w ich domu bywali najwybitniejsi muzycy lat 60-tych, a młodziutki Omar zapatrzony był zwłaszcza w Elvina Jonesa, perkusistę kwartetu Johna Coltrane’a. Profesjonalna kariera artysty potoczyła się błyskawicznie. Napisać, że był to jeden z najbardziej zapracowanych muzyków ostatnich lat to mało – Omar dosłownie podbił muzyczny świat. Jeśli ktoś chciałby dopiero zacząć przygodę z tym muzykiem niech na dobry początek posłucha dwóch utworów w nagraniu których brał udział: „Let’s Dance” Davida Bowie i „Get Lucky” Daft Punk i Pharella Williamsa. 

Ten facet od gitary

„Mam już naprawdę spory staż na scenie, a zawsze kiedy mam wyjść solo i stanąć na scenie, mając świadomość, że te 200 osób słyszy mój każdy dźwięk, jestem przerażony jak dzieciak. Wydaje mi się, że każdy myśli: ‘OK, a więc to jest ten Dominic Miller, o którym tyle piszą, zobaczmy czy faktycznie jest dobry.”

Świetny gitarzysta, przyjaciel i współpracownik Stinga od blisko 30 lat, jego muzyczna „prawa ręka”. Na scenie kiedy jest częścią zespołu zwraca uwagę nie tylko gra, ale pewnego rodzaju luzem, zachowuje się tak jakby gitara była przedłużeniem jego ręki – przez to zawsze sobą zwraca uwagę i fascynuje.

Dominic Miller jest uznanym gitarzystą popowym, klasycznym i jazzowym. Urodził się w Buenos Aires, studiował grę na gitarze w Berklee College w Bostonie oraz w Guildhall School of Music w Londynie. Na swoim koncie ma 9 autorskich albumów i cieszy się sławą wybitnego muzyka sesyjnego, tego z którym każdy chce zagrać. Poczynając od końca lat 80-tych wziął udział w nagraniu około 200 płyt takich wykonawców jak m.in.: The Chieftains, Manu Dibango, Luciano Pavarotti, The Pretenders, Boyzone, The Backstreet Boys.

 

Rozkład jazdy:

OMAR HAKIM - RACHEL Z:: OZ EXPERIENCE
11.04, 19:00, Filharmonia

DEE DEE BRIDGEWATER
23.04, 20:00, Filharmonia

HYPNOTIC BRASS ENSEMBLE
11.05, 20:00, Klub K4

DOMINIC MILLER & BAND
29.05, 19:00, Filharmonia

CHICK COREA AKOUSTIC BAND
1.07, 19:00,  Filharmonia

GENTLEMAN
12.07, 20:00, Zamek

3( 113)
Marzec'18
gajda