Z wizytą na Hawajach Europy

Może się wydawać, że podróż na Wyspy Kanaryjskie wiąże się z gigantycznymi kosztami: przelot jest bardzo drogi, za noclegi zapłacimy fortunę, a kolejną za normalne, codzienne utrzymanie. Tymczasem wymarzona wyprawa nie musi być wcale taka droga. Warto się w nią udać, bo na miejscu czekają na nas nieprawdopodobne widoki. 

Autor

Andrzej Kus

galeria

Szukając wycieczki na Wyspy Kanaryjskie trzeba zdecydować się, jak chcemy spędzić wolny czas: czy w ośrodku z basenem i SPA położonym nad Oceanem Atlantyckim, czy może bardziej aktywnie – zwiedzając, podziwiając przepiękne widoki i odkrywając zakamarki wyspy. Zdecydowaliśmy się na to drugie i kupiliśmy bilety na Fuerteventurę położoną zaledwie 100 kilometrów od wybrzeży Afryki. 

Szybko okazało się to strzałem w dziesiątkę. Wylądowaliśmy na lotnisku w Puerto de Rosario i skierowaliśmy się do okienka, gdzie wcześniej (przez internet) zarezerwowaliśmy samochód. Można go dostać płacąc 250 złotych za tydzień! Wystarczy mieć ze sobą prawo jazdy. Podpisujemy umowę, odbieramy kluczyki i sami udajemy się na parking, gdzie czeka czyste, maksymalnie 5-letnie zatankowane do pełna auto.

W pierwszej kolejności postanowiliśmy przyjrzeć się wizytówce wyspy – Parque Natural de Corallejo. Znajdują się tam wydmy z łachami żółtego saharyjskiego piasku. Skąd ten wygląd? Silne wiatry, które opanowały wyspę nawiewają ten piasek właśnie z Sahary. Zajęły już 27 kilometrów kwadratowych. 

Następnie pojechaliśmy do wynajętego domku w Costa Calma. Okazało się, że znajduje się na osiedlu około 100 takich obiektów, gdzie właścicielem jest… Polak. W standardowym wyposażeniu znajdziemy wszystko to, co potrzeba do codziennego funkcjonowania. Jest lodówka z zamrażarką, kuchenka mikrofalowa, pralka, suszarka. Jest telewizor z kablówką, na tarasie stolik wypoczynkowy, w sypialni kilka kompletów pościeli, a w salonie druga kanapa – dla ewentualnych dodatkowych dwóch osób. Dookoła domki zamieszkane są przez innych lokatorów – w większości z Polski. Wszystko zadbane, przed domkami basen, przepiękna roślinność. O nią trudno już w innych rejonach wyspy. Jeżdżąc bowiem po Fuerteventurze wydaje się, jakbyśmy jeździli po wysokich górach. Drogi są kręte, niemniej idealnej jakości. Część z nich jest szutrowa, mimo to oferująca nawierzchnię taką, o jakiej może pomarzyć wielu polskich kierowców na codziennie uczęszczanych szlakach. 

Jadąc każdą z tych dróg czeka nas nie lada atrakcja. Otoczone są bowiem albo wysokimi masywami wulkanicznymi, albo prowadzą nad samym Oceanem Atlantyckim. W każdym imponującym miejscu można zatrzymać się na poboczu i zrobić pamiątkowe zdjęcie i uwiecznić na nim chociażby przepiękny turkus oceanu. To doskonała również okazja, by udać się w góry i być świadkiem niezapomnianego zachodu słońca. Atrakcją są również spotykane bardzo często oswojone już kozice górskie, oraz pręgowce berberyjskie, potocznie zwane kanaryjskimi wiewiórkami. Żyją one wysoko w górach, a te ostatnie można przywołać w bardzo prosty sposób – szelestem torebki z fistaszkami. Gdy go usłyszą dziesiątkami stawią się pod nogami, dadzą pogłaskać, zrobić zdjęcie, wejdą nawet na głowę. Są bardzo wdzięcznymi modelami.  

Na Fuerteventurze mamy możliwość odwiedzenia blisko 150 plaż. Każda oferuje co innego: jedna jest piaszczysta, tradycyjnego wyglądu, kolejna pokryta już czarnym piaskiem, nagrzanym do tego stopnia, że trudno stanąć na nim gołą stopą. Inna jest kamienista, a następna żwirowa. Na żadnej nie spotkamy w marcu uciążliwych tłumów turystów. Trzeba jednak przygotować się na inne „atrakcje” – Niemców, którzy masowo uwielbiają się opalać tak, jak ich Bóg stworzył. Nie zawsze są to przyjemne widoki.  

Odległości między plażami osiągają często kilka- kilkanaście kilometrów. Są one również ukochane przez miłośników windserfingu czy kiteserfingu. Każdego dnia można spotkać dziesiątki pasjonatów korzystających z podmuchów ciepłego, nieustannego wiatru. 

Wieczorami natomiast w mniejszych miejscowościach zaczyna kwitnąć handel. Trafiliśmy do niewielkiej wioski rybackiej Morro Jable, gdzie na stoiskach ustawionych wzdłuż chodnika można znaleźć ubrania największych na świecie marek odzieżowych za …5,10 czy 15 Euro. Najczęściej sprzedają je Afrykańczycy oraz Azjaci. Oczywiście są to idealnie odwzorowane podróbki. Nikogo więc nie dziwi fakt, że turyści przyjeżdżają z Wysp Kanaryjskich ubrani w koszule Ralpha Laurena czy Armaniego, a na ich nosach znajdują się okulary marki Ray Ban. W każdym sklepie, również spożywczym spotykamy też wzór… penisa. Męskie genitalia ozdabiają koszulki, są w postaci maskotek, breloczków do kluczy czy futerałów. Dlaczego? Tego nie potrafią wyjaśnić nawet mieszkańcy wyspy. Nieoficjalnie mówi się o tym, że penis ma przynieść szczęście. 

Na wyspie Fuerteventura znajdziemy dziesiątki sklepów Padilla Spaar. Są to odpowiedniki naszych dyskontów spożywczych. Co ciekawe – ceny nie przewyższają tych, które mamy w Polsce. Część produktów jest nawet tańsza. Może to być potwierdzeniem, że zbliżamy się do europejskich warunków – szkoda tylko, że nie z zarobkami. Nieznacznie tańsza jest także benzyna, która kosztuje niecałe Euro. 

Bez wątpienia Fuerteventura jest miejscem, które koniecznie trzeba zobaczyć. Ruch samochodowy jest całkiem spory, jednak korki w tym są rzeczą obcą. Na wyspie rzadko spotkamy sygnalizację świetlną. Są za to setki rond. Każde z nich budzi spore zainteresowanie, bo w odróżnieniu do naszych – szczecińskich, znajdują się w ich centrum pomniki, rzeźby, uporządkowana roślinność czy inne ozdobniki. Wyobraźmy sobie dziesiątki Fryg w różnych miejscach – tak właśnie to wygląda i nikt nie lamentuje, że plastikowy gigantyczny kaktus, dojący kozę mężczyzna, czy grupa mikrych czarnoskórych dzieci z brązu nie pasują do otoczenia. Ale tutaj uwaga! O atrakcyjności tych miejsc wiedzą również lokalni policjanci, którzy ustawiają się z kontrolami tam, gdzie wzrok często nie sięga. Potrafią być mili, ale również bardzo surowi. 

Podsumowując – dwutygodniowy wyjazd na Wyspy Kanaryjskie jest jak najbardziej wskazany. Kosztowo nie będzie znacznie przewyższał tego do Międzyzdrojów czy innej, polskiej nadmorskiej miejscowości. Różni się jednak tym, że na miejscu zobaczymy widoki, których nie zapomnimy do końca życia.  

4( 114)
Kwiecień'18
gajda