Kot, nie człowiek

Dlaczego kot wchodzi do pudełka, albo zdarza mu się nasikać poza kuwetą? Czy mruczenie jest zawsze oznaką zadowolenia? Poetka Wisława Szymborska, twierdziła, że kot to jedyne dzieło Boga, które mu się udało. Lista sławnych kocich wyznawców jest długa. Jednocześnie kotom przypisywano złe cechy. Złośliwe, pamiętliwe, przynoszące pecha (te czarne), atrybut czarownic. Jak jest z tymi kotami naprawdę? O to zapytaliśmy Annę Łukaszuk, która bada kocią naturę od lat, pracując jako koci behawiorysta.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Skąd pochodzi kot, który dziś nam dotrzymuje towarzystwa?

Gryzak trafiła do mnie z budowy na Warszewie, jej matkę przejechał samochód. Kiedy ją zabrałam do domu miała 6 tygodni i przez pierwszy miesiąc siedziała na półce za książkami, wychodząc do miski i do kuwety, tylko jak mnie nie było w pobliżu. Była zupełnie dzika. Praktycznie przez ten czas nie widziałam kota. Kolejny miesiąc upłynął na jej nieśmiałych spacerach po pokoju, ale nadal była przestraszona. Jako, że szczególnie lubię zajmować się socjalizacją dzikich kotów, zaczęłam z nią pracować. Najpierw kot zszedł z góry na dół domu, w pierwszej kolejności zaprzyjaźnił się z psem, później pozwolił się pogłaskać mojej mamie… a teraz, jak widać, nikogo już się nie boi i jest nawet towarzyski.

Jaki sposób na niego znalazłaś?

Wzięłam go podstępem (śmiech). Ten kot jest strasznie łakomy. Któregoś dnia położyłam się na łóżku z miską jogurtu. Kiedy go zjadłam, pustą miskę postawiłam na kolanach. Gryzak wszystko obserwowała. Bardzo powoli zaczęła się skradać w moją stronę. Kiedy już dotarła do mnie, wsadziła głowę do miski i zaczęła ją wylizywać. Wtedy zaczęłam ją głaskać – żeby poznała dotyk człowieka i dobrze go kojarzyła. Powtórzyłam to kilkakrotnie aż zaczęła sama do mnie przychodzić. Na początku tolerowała tylko moją obecność, przed innymi uciekała. Myślę, że w pełnej socjalizacji pomogła jej moja suka Masza, która uwielbia Gryzka i jest bardzo towarzyskim psem. Myślę, że pomogła mu się otworzyć.

Na czym właściwie polega Twoja praca?

Głównie na konsultacjach. Przykładowo, dzwoni do mnie klient, mówiąc, że ma taki a taki problem ze swoim kotem. Konsultacja zawsze odbywa się w miejscu, w którym mieszka zwierzę. Na zaistnienie problemu mają wpływ różne czynniki a warunki, w jakich mieszka kot są bardzo ważne. Następnie rozmawiam z właścicielem, robię dokładny wywiad o relacjach panujących w domu, zmianach, jakie zaszły ostatnio. I na podstawie zebranych informacji szukam rozwiązania problemu.

Z czym najczęściej dzwonią, do Ciebie ludzie?

Najczęściej skarżą się na to, że kot załatwia się poza kuwetą. Jadę wtedy do klienta, oglądam dom, sprawdzam gdzie stoi kuweta, jaki żwirek ją wypełnia, analizuję relacje opiekuna z kotem, bo zwykle to jest kluczowe. Zawsze też zalecam zrobienie badań u weterynarza, bo często oddawanie moczu jest wynikiem zapalenia pęcherza, które trzeba wyleczyć antybiotykiem. Są jednak przypadki, że nawet zapalenie jest wynikiem stresu jaki odczuwa zwierzę. 

Co może spowodować ten stres?

Jest wiele powodów, koty są bardzo wrażliwe. Miałam na przykład klientkę, której kot nagle zaczął sikać poza kuwetą pomimo, że był zdrowy, jego kuweta stała w odpowiednim miejscu a kotu pozornie niczego nie brakowało. Wcześniej zwierzak był bezproblemowy, jego zachowanie zmieniło się w momencie, kiedy do mojej klientki wprowadził się jej narzeczony. Kot poczuł się odsunięty na dalszy plan i zaczął okazywać swoje niezadowolenie, np. mocząc ubrania nowego lokatora. To była długa praca, m.in. z użyciem obroży feromonowej. Zakończyła się sukcesem. Może kot i narzeczony nie zaprzyjaźnili się, ale przynajmniej zwierzak zaczął pana tolerować na tyle, że wrócił ze swoimi potrzebami do kuwety. 

No właśnie, często takie zachowanie u kota, odbieramy jako jego wrodzoną złośliwość. Mówi się, ze koty są wredne. To dość krzywdząca opinia dla tych zwierząt.

I niesłuszna. Tak mówią ludzie lubiący nadawać zwierzęciu ludzkie cechy, których ono nie posiada. Kot nie jest wredny, on stara się przekazać nam swoje potrzeby. Mówimy, że jest złośliwy, bo drapie meble. Nie jest tak. Kot jest zwierzęciem, które musi ostrzyć pazury i żeby nie wyżywał się na naszych meblach, wystarczy mu kupić drapak. Jeżeli kot zrzuca kubki ze stołu to dlatego, że chce zwrócić naszą uwagę lub po prostu jest to dla niego dobra zabawa. Nie ma w tym cienia złośliwości.

Psy są towarzyskie i łatwo nauczyć je posłuszeństwa. O kotach się mówi, że chodzą własnymi drogami i nie są skłonne do nauki a na pewno do słuchania się ludzi. Ile jest w tym prawdy?

Kota można nauczyć wszystkiego. Jasne, że nie każdego, ale to kwestia indywidualna, nie gatunkowa. Często jest to bardzo proste, bo wbrew pozorom kot się szybko uczy. O ile oczywiście chce (śmiech).To też kwestia rasy, nie każdy kot będzie chciał współpracować. Same koty między sobą się bardzo różnią. Są rasy kanapowe, bardzo spokojne, np. takie są persy, ale są również koty, które zachowują się wręcz jak psy. Taki jest maine coon, który potrafi chodzić przy nodze czy reagować na komendy czy kot syjamski, który jest bardzo towarzyski i do tego gadatliwy; nawet zwykłe dachowce różnią się między sobą charakterem. Czasem ludziom trzeba bardzo dobitnie tłumaczyć, że muszą dać swoim kotom swobodę wyboru – kot nie musi każdego lubić i dawać się głaskać zawsze wtedy, kiedy my mamy na to ochotę. Tak jak nie każdy człowiek lubi swojego sąsiada i nie każdy czuje się dobrze przytulany na każdym kroku. U zwierząt wiele też zależy od genów. Kot od dzikiej matki będzie trudniejszy do ułożenia i pewnych cech nie da się z niego zupełnie wykorzenić, np. silnego instynktu łowieckiego. Zresztą, nie należy zupełnie pozbawiać zwierzęcia jego prawdziwej natury. Musimy ją uszanować.

Wspomniałaś o instynkcie łowieckim u kotów. W czym się objawia? Jak kot mi przynosi martwą mysz albo ptaszka to powinnam mu podziękować czy się zaniepokoić?

To są prezenty, które koty przynoszą dla nas. One się przed nami chwalą „zobacz, upolowałem go dla ciebie”. Jednak najlepiej jest nie wypuszczać kotów samopas tylko np. wychodzić z nimi na szelkach. Ale problemem nie jest fakt, że znajdziemy niechciany prezent pod drzwiami. Chodzi przede wszystkim o zagrożenia, jakie czyhają na kota na dworze – głównie samochody. Średnia życia kotów wychodzących jest o połowę niższa niż tych, które mieszkają w domach. 

Koty jedzą myszy?

Tak. Myszy mają w sobie taurynę, to niezbędny dla kotów aminokwas. Można kupić mrożone myszki hodowlane, uśmiercane humanitarnie, z przeznaczeniem na kocie jedzenie. Wrzucamy je wtedy do zamrażalnika z nadzieją, że ktoś niepowołany tam nie zajrzy i nie padnie z przerażenia. Raz na trzy dni wyciągamy jedną mysz i karmimy nią kota. Może brzmi to makabrycznie, ale nie zapominajmy, że koty to nie ludzie, ich organizmy są inaczej skonstruowane, one muszą jeść mięso. A my, decydując się na kota, mamy obowiązek zaspokoić jego podstawowe potrzeby. 

Jeden z naszych grzechów głównych to niewłaściwe karmienie zwierząt. Czego kotu nie wolno, a czym należy go karmić by był zdrowy i szczęśliwy?

Na pewno nie karmić go karmą dla psa, gdyż ona ma zupełnie inny skład niż kocia. Nie karmi się też kota popularnymi „chrupkami”, niezależnie od tego, co mówią w reklamach ich producenci. Nie można też karmić kota samymi warzywami i owocami ani tym, co my jemy. Dla nich naturalnym jedzeniem jest surowe mięso. Można wybierać gotowe karmy, ale takie z wysoką zawartością mięsa i bez zbóż. I pod żadnym pozorem nie podajemy kotu mleka. 

Na koniec muszę się Ciebie zapytać o rzecz, która mnie, i pewnie innych, szalenie intryguje. O co chodzi z kocim wchodzeniem do pudełek?

To jedna z tych wielkich kocich tajemnic (śmiech). Tak naprawdę nikt dokładnie nie wie, czemu koty wchodzą albo próbują wejść nawet do o wiele mniejszych od siebie pudełek, toreb, pojemników czy innych opakowań. Jest wiele teorii na ten temat i ciągle powstają nowe. Jedno jest pewne: im to sprawia frajdę, a nam poprawia humor. I tego się trzymajmy.

Dziękuję za rozmowę. 

4( 114)
Kwiecień'18
liujo